I.
całka nietknięta forma
czysta
mówisz trąci myszką
mówisz brak ci logiki
mówisz i znaczę tyle
co dwie jednogroszówki w portmonetce
zapinanej na metalowy bigiel
i ten mechaniczny acz uprzejmy głos w głowie nakręcany korbką
jak i by
chociaż to już raczej należy do świata którego nie ma
płatność realizujemy tylko zbliżeniowo
(zbliżeniowo bierzesz w nawias wąskich ust)
mała brzęcząca monetka miedź brzęcząca pocierająca o drugą
cymbał brzmiący zgrzyt na peryferiach drogi mlecznej
sic!
a śniła się wilgotna lepka i słodka
morelka brzoswkinka błonka skórka
pańska kora ścianka
warstwa drewna wiosennego przylegająca do warstwy drewna letniego
żelazna naprzemienność — śpiewasz to na jazzowej nucie kołysząc ramionami
w powietrzu rysując biodrami ósemki (ale jak to? <udajesz zdziwienie a ja udaję
że w nie wierzę i składam ręce do modlitwy> to tak można? <czasem nawet trzeba> teraz rysuje się symbol nieskończoności albo już nie
ma na to hypa1)
i to pewnie stąd ten nagły przypływ
czułości fala rozlewającego się ciepła na podbrzusze tam wiesz poniżej pępka
całe to tłuste mleko prosto z piersi kapiące bezwstydnie po brodzie
na ramiona brzuch uda
i to mrowienie
pianka
pękające bańki powietrza i sssssyk dźwięk łaskoczący małżowinę
ciiii podróżuj po mózgowym szlaku przyjemności
twoja wina moja wina wielka wina