SCENA TRZECIA

SGANAREL, MARCYNA.

SGANAREL

No, teraz zgoda. Dawaj łapę.

Wyciąga rękę.

MARCYNA

Tak, teraz, kiedyś mnie zwalił.

SGANAREL

Nic nie znaczy. Przybij!

MARCYNA

Nie chcę.

SGANAREL

Nie?

MARCYNA

Nie.

SGANAREL

Żonciu!

MARCYNA

Nie i nie.

SGANAREL

Chodź, kiedy ci mówię.

MARCYNA

Ani mi w głowie.

SGANAREL

No, chodź już, chodź.

MARCYNA

Nie, gniewam się.

SGANAREL

O takie głupstwo! No, daj już spokój.

MARCYNA

Zostaw mnie.

SGANAREL

Daj rękę, kiedy ci mówię.

MARCYNA

Nadtoś mi zalał4 sadła za skórę5.

SGANAREL

Więc dobrze; przepraszam: daj rękę.

MARCYNA

Przebaczam.

Po cichu, na stronie

Ale mi to zapłacisz.

SGANAREL

Masz źle w głowie, aby takie rzeczy brać na serio. Takie drobnostki nieuniknione są w miłości; między ludźmi, którzy się kochają, parę kijów od czasu do czasu tylko odświeża serdeczność. No, teraz idę w las i przyrzekam ci więcej niż setkę wiązek.