SCENA II

Pan Jourdain, Michasia, Dwaj lokaje

PAN JOURDAIN

Michasiu!

MICHASIA

Co pan każe?

PAN JOURDAIN

Słuchaj no!

MICHASIA

Hi, hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Czegóż ty się chichoczesz?

MICHASIA

Hi, hi, hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Co ta szelma wyprawia?

MICHASIA

Hi, hi, hi! Jak też pan wygląda! Hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Jak to?

MICHASIA

Och, och! Boże! Hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Cóż to za błazeństwa? Drwisz sobie?

MICHASIA

Ależ nie, panie, gdzieżbym się odważyła. Hi, hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Oberwiesz po gębie, jeżeli będziesz się dłużej chichotać.

MICHASIA

Panie, nie mogę się nie śmiać. Hi, hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Nie przestaniesz?

MICHASIA

Ach, panie, niech się pan nie gniewa, ale pan wygląda tak zabawnie, że nie mogę się wstrzymać. Hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Widział kto takie zuchwalstwo?

MICHASIA

Sto pociech patrzeć na pana. Hi, hi!

PAN JOURDAIN

Ja cię...

MICHASIA

Niech się pan nie gniewa! Hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Słuchaj, jeśli się jeszcze raz zaśmiejesz, przylepię ci na tę facjatę najtęższy policzek, jaki kiedy ktoś oberwał od stworzenia świata.

MICHASIA

Nie, nie, panie, już koniec: ani się uśmiechnę.

PAN JOURDAIN

No, miej się na baczności! Musisz natychmiast posprzątać...

MICHASIA

Hi, hi!

PAN JOURDAIN

Posprzątać jak należy...

MICHASIA

Hi, hi!

PAN JOURDAIN

Musisz, powiadam, posprzątać jak należy salę i....

MICHASIA

Hi, hi!

PAN JOURDAIN

Jeszcze?

MICHASIA

przewracając się na ziemię od śmiechu

Nie, panie, niech mnie pan wybije, ale niech mi pan pozwoli wyśmiać się do syta — już to wolę! Hi, hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Do stu czartów!...

MICHASIA

Przez litość, panie, proszę, niech mi pan da się wyśmiać! Hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Jak cię dopadnę...

MICHASIA

Panie, pa... nie... ja się za... dła... wię, jeżeli się nie wyśmieję. Hi, hi, hi!

PAN JOURDAIN

Nie! Widział kto kiedy taką szelmę! Toż ona w nos się śmieje najbezecniej, zamiast słuchać moich rozkazów!

MICHASIA

Cóż więc pan każe?

PAN JOURDAIN

Abyś się zakrzątnęła, flądro, na przyjęcie gości.

MICHASIA

wstając

Ech, daję słowo, już mi przeszła ochota do śmiechu: pańscy goście robią w domu tyle nieporządku, że to jedno słowo wystarczy, aby mnie wprawić w najgorszy humor.

PAN JOURDAIN

Może dla twej wygody całemu światu mam zamknąć drzwi przed nosem?

MICHASIA

Zdałoby się je zamknąć przynajmniej pewnym figurom.