SCENA PIĄTA
CHRYZAL, MARCYNA.
MARCYNA
To ci szczęście człowiecze; oj, dobrze prawili26.
Kto chce sukę utopić, ten mówi, że wściekła;
A kto służbę wymyślił, niech nie wyjrzy z piekła.
CHRYZAL
Co się stało? Co ci to, Marcyś?
MARCYNA
Pan się pyta?
CHRYZAL
Tak.
MARCYNA
Stało się, że z domu mam pójść precz i kwita.
CHRYZAL
Ty, z domu?
MARCYNA
Jak psa pani wypędza człowieka.
CHRYZAL
Nic nie rozumiem. Jak to?
MARCYNA
I jeszcze przyrzeka,
Że sto kijów dołoży mi, jak Bóg na niebie.
CHRYZAL
Nie, zostaniesz; ja bardzo jestem kontent27 z ciebie,
Moja żona troszeczkę kąpana w ukropie;
I nie pozwolę, aby...