SCENA PIERWSZA

Filaminta, Armanda.

ARMANDA

Przeszła, doprawdy, miarę krnąbrność tej dziewczyny!

Posłuszeństwa pozory wzięła jak na drwiny;

Lecz serce jej bynajmniej nie czekało pory,

Aż głos ojca uświęcić raczy te amory,

Idąc zaś tak skwapliwie za jego rozkazem,

Wolę matki z radością deptała zarazem.

FILAMINTA

Jeszcze ja jej pokażę wkrótce, czyje prawa

Rozumu głos jedynie za słuszne uznawa,

Czy ojcu jej, czy matce rządzić tu przystało;

Czy forma, czy materia, czy duch, czy też ciało.

ARMANDA

Należało choć z tobą rzecz omówić wspólnie;

I ten młokos poczyna sobie dość szczególnie,

Skoro wbrew twojej woli chce twym zięciem zostać.

FILAMINTA

Wcześniej niż mniema, zmieni się ta rzeczy postać.

Podobał mi się, owszem, widziałam go rada

U stóp twych, choć obycia niewiele posiada.

Że piszę, wiedział przecież, i, patrzcie mi gbura!

Nigdy nie pragnął poznać czegoś mego pióra.