List CXLV. Usbek do ***.

Człowiek wyższy130 jest zazwyczaj trudny w obcowaniu. Wybiera zwykle niewielu ludzi; nudzi się z ciżbą, której chętnie daje miano pospólstwa: nie sposób, aby nie zdradził swego wstrętu: oto i wrogi gotowe.

Pewien, iż potrafi być miły, kiedy zechce, często nie raczy się starać o to.

Skłonny jest do krytyki, bo widzi więcej i czuje lepiej niż inni.

Trwoni najczęściej mienie, ponieważ umysł jego dostarcza mu większej ilości środków po temu.

Chybia w swoich przedsięwzięciach, ponieważ wiele stawia na kartę. Wzrok jego, zawsze sięgając daleko, ukazuje mu przedmioty w zbytnim oddaleniu; w chwili poczęcia projektu mniej uderza go trudność rzeczy, niż środki zaradcze dobyte z własnych talentów.

Zaniedbuje drobiazgi, od których wszelako zależy powodzenie prawie wszystkich wielkich spraw.

Człowiek mierny131, przeciwnie, stara się wydobyć korzyść ze wszystkiego: czuje, że niczego nie wolno mu zaniedbać.

Poklask częściej towarzyszy człowiekowi miernemu. Przyjemność sprawia ludziom darzyć pochwałą miernotę; jeszcze większą, odmawiać jej człowiekowi wyższemu. Zawiść rzuca się nań i nie przebacza nic, gdy tamtemu chętnie przyczynia to, czego mu brak: próżność oświadcza się za człowiekiem miernym.

Ale, jeśli człowiek utalentowany wlecze za sobą tyle ciężarów, cóż dopiero powiemy o twardej doli uczonych?

Ilekroć o tym myślę, zawsze przypomina mi się list jednego z nich, pisany do przyjaciela. Oto jego brzmienie:

„Drogi panie!

Jestem człowiekiem, który zajmuje się co nocy tym, aby za pomocą trzydziestostopowej lunety oglądać wielkie ciała toczące się nad naszą głową; kiedy zaś pragnę wytchnienia, biorę mikroskop i obserwuję kleszcza albo mola.

Nie jestem bogaty; mam tylko jeden pokój. Nie pozwalam sobie nawet na rozniecenie ognia, ponieważ mieści się tam mój termometr i ciepło mogłoby go popędzić w górę. Ostatniej zimy myślałem, że zginę z zimna; mimo że termometr, wykazując najniższy stopień, ostrzegał mnie, że odmrożę ręce, nie zważałem na to. W zamian mam tę pociechę, że posiadam dokładne wiadomości o niedostrzegalnych zmianach temperatury całego roku.

Udzielam się bardzo mało; a z tych ludzi, których miłuję, nie znam żadnego. Ale jest jeden człowiek w Sztokholmie, drugi w Lipsku, inny w Londynie, których nie widziałem nigdy i nigdy pewnie nie zobaczę, a z którymi utrzymuję korespondencję tak żywą, że nie minie ani jedna poczta bez wymiany listów.

Ale, mimo że nie znam nikogo w mej dzielnicy, zażywam tam tak złej reputacji, iż będę zmuszony wyprowadzić się. Przed pięciu laty zwymyślała mnie sąsiadka za to. że dokonałem sekcji psa, który, jak twierdzi, należał do niej. Żona rzeźnika, obecna przy tym sporze, stanęła po jej stronie; gdy jedna nie szczędziła mi wyzwisk, druga obrzucała mnie kamieniami. Doktor ***, który był ze mną, otrzymał przy tej sposobności straszliwy cios w kość czołową i potyliczną, od czego siedziba jego mózgu uległa zaburzeniu.

Od tego czasu, skoro tylko pies jakiś zabłąka się i przepadnie, głos ludu wyrokuje, że musiał się dostać w moje ręce. Poczciwa kumoszka, która zgubiła psinę, drogą jej (jak mówiła) bardziej niż rodzone dziecko, dostała spazmów w moim pokoju; nie mogąc odnaleźć zguby, zaskarżyła mnie do policji. Sądzę, że nigdy chyba nie uwolnię się od dokuczliwości tych bab, które piskliwym głosem wyśpiewują mi bez ustanku żałobne hymny po wszystkich czworonogach, które wyzdychały od dziesięciu lat. Pozostaję, etc.”

Niegdyś wszystkich uczonych oskarżano o magię. Nie dziwię się temu. Każdy powiadał sobie: „Doprowadziłem swoje talenty tak daleko, jak tylko możebne: tymczasem, jakiś tam uczeniec ośmiela się być mędrszy ode mnie: musi w tym być jakieś diabelstwo”.

Obecnie, kiedy tego rodzaju oskarżenia są już zbyt ośmieszone, obrano inny sposób; dziś uczony nie może uniknąć zarzutu bezbożności lub herezji. Darmo głos publiczny rozgrzeszy go z tego zarzutu; rana nie zabliźni się nigdy, zawsze to będzie chore miejsce. Jeszcze w trzydzieści lat później przeciwnik jakiś natrąci niewinnie: „Niechże Bóg broni, aby miało być prawdą to, o co pana oskarżają; ale zawsze byłeś zmuszony się bronić”. W ten sposób nawet jego oczyszczenie obraca się przeciw niemu.

Jeśli napisze dzieło historyczne i okaże w nim szlachetny umysł i prawe serce, wnet zaczynają się prześladowania. Podburzają władze z przyczyny jakiegoś faktu, który miał miejsce tysiąc lat temu; żądają, aby pióro jego, o ile nie jest sprzedajne, było co najmniej stronnicze.

Szczęśliwszy wszelako on, niż owi nikczemnicy, którzy zaprzedają swą wiarę za lichą pensyjkę; którzy, gdyby obliczyć na ilość wszystkie ich szalbierstwa, nie sprzedają ich ani po szelągu; którzy obalają konstytucję, umniejszają prawa jednej potęgi, pomnażają prawa drugiej, przydają władcom, odejmują ludom, wskrzeszają przestarzałe prawa, schlebiają namiętnościom współczesnych i przywarom na tronie, karmiąc potomność fałszem w sposób tym haniebniejszy, im mniej ma ona środków, aby obalić ich świadectwo.

Ale to jeszcze nie dość dla pisarza ścierpieć te zniewagi; nie dość być w ciągłej obawie o los swego dzieła! Wreszcie, to dzieło które go tyle kosztowało, ogląda światło dzienne; ściąga nań przykrości ze wszystkich stron. I jak ich uniknąć? Autor miał swoje poglądy; dał im wyraz; nie wiedział, że jakiś człowiek, o dwieście mil stąd, powiedział coś przeciwnego. Otoć przyczyna i hasło do wojny!

Gdyby jeszcze mógł mieć nadzieję, iż zyska uznanie! Nie: co najwyżej zdobędzie szacunek tych, którzy poświęcili się tej samej gałęzi wiedzy. Filozof żywi nieskończoną wzgardę dla człowieka, który zaprząta się faktami; sam znowuż ma opinię półgłówka u tego, kto głównie buduje na dobrej pamięci.

Co do tych, którzy czynią sobie zawód z pysznej niewiedzy, ci chcieliby, aby cały rodzaj ludzki pogrzebał się w tym samym zapomnieniu, jakie czeka ich samych.

Człowiek, któremu brak jakiegoś talentu, szuka pociechy w tym, że nim pogardza; w ten sposób usuwa przeszkodę między sobą a zasługą i jednym zamachem równa się z tym, którego prac się lęka.

Słowem, wątpliwą reputację trzeba opłacać wyrzeczeniem się przyjemności i utratą zdrowia!

Paryż, 26 dnia księżyca Chahban, 1720.

List CXLVI132. Usbek do Rhediego, w Wenecji.

Dawno już powiedziano, że dobra wiara jest duszą wielkiego ministra.

Postronny człowiek może korzystać z cienia, w jakim pozostaje: traci jedynie w sądzie kilku ludzi, gdy oczom innych jest ukryty; ale minister, który podepce uczciwość, ma tylu świadków, tylu sędziów, ilu ludzi żyje pod jego władzą.

Mamż powiedzieć? Największym złem, jakie wyrządza nieuczciwy minister, jest nie to, że źle służy monarsze i rujnuje naród. Jest inne, tysiąc razy, mem zdaniem, niebezpieczniejsze: zły przykład, jaki daje.

Wiadomo ci, żem długo podróżował po Indiach. Widziałem tam lud, z natury szlachetny, w jednej chwili zepsuty i wynaturzony, niemal od najmniejszego aż do największego, przez zły przykład ministra. Widziałem, jak cały naród, w którym szlachetność, uczciwość, prawość i dobra wiara uchodziły zawsze za naturalne przymioty, staje się nagle ostatnim z narodów; jak zło rozszerza się i nie oszczędza najzdrowszych członków; jak najcnotliwsi ludzie popełniają rzeczy niegodne i gwałcą zasady sprawiedliwości pod tym błahym pozorem, że wobec nich ją pogwałcono.

Dla osłonięcia najnikczemniejszych postępków, ludzie powołują się tam na ohydne prawa; niesprawiedliwość i przewrotność zowią koniecznością.

Patrzałem, jak depce się kontrakty, wniwecz obraca najświętsze umowy; jak się gwałci odwieczne prawa rodzinne. Widziałem nieużytych dłużników, puszących się wystawianym na pokaz ubóstwem, jak, czyniąc sobie niegodne narzędzie z okrucieństwa praw i chwili, zmieniali w oszukańczy pozór spłatę długu i topili nóż w piersi swych dobroczyńców.

Widziałem innych, nikczemniejszych jeszcze, jak kupowali za bezcen, lub raczej zbierali z ziemi świstki, aby za ich pomocą przywłaszczać sobie mienie wdów i sierot.

Widziałem, jak nagle, we wszystkich sercach, zrodziła się nienasycona żądza bogactw. Widziałem, jak, w jednej chwili, utworzyło się ohydne sprzysiężenie ludzi zdobywających majątek, nie uczciwą pracą lub szlachetnym przemysłem, ale przez ruinę monarchy, państwa i obywateli.

Widziałem uczciwych ludzi, jak, w owym opłakanym czasie, kładąc się spać, powtarzali sobie: „Zrujnowałem dziś jedną rodzinę, jutro zrujnuję drugą”.

„Jutro, mówił inny, wybieram się w towarzystwie czarnego człowieka, który nosi kałamarz w ręku, a kończyste żelazo za uchem, zarzynać tych, względem których mam zobowiązania.”

Inny mówił: „Widzę, że moje sprawy jakoś idą. Prawda, że przed trzema dniami, spłaciwszy pewną należność, zostawiłem całą rodzinę we łzach; prawda, że strwoniłem posag dwóch zacnych dziewcząt; udaremniłem wychowanie małego chłopczyny. Ojciec umrze z bólu, matka usycha w smutku; ostatecznie uczyniłem tylko to, co mi pozwala prawo”.

Jakaż może być większa zbrodnia od tej, którą popełnia minister, kiedy kazi obyczaje całego narodu, ściąga w błoto najszlachetniejsze nawet dusze, bruka blask godności, przyćmiewa cnotę samą i spycha najwyższe urodzenie w otchłań ogólnej wzgardy?

Co powie potomność, kiedy jej przyjdzie rumienić się za hańbę ojców? Co powie młódź, kiedy porówna żelazo pradziadów ze złotem tych, od których wprost wzięła życie? Nie wątpię, że szlachta wymaże ze swych rodowodów niegodne pokolenie, które ją okrywa wstydem, i zostawi obecną generację w haniebnej nicości, którą sama dobrowolnie obrała.

Paryż, 11 dnia księżyca Rhamazan, 1720.

List CXIVII. Starszy eunuch do Usbeka, w Paryżu.

Rzeczy doszły do stanu, którego nie da się cierpieć dłużej. Żony twoje wyobrażają sobie, że twój wyjazd zapewnia im bezkarność; dzieją się tu rzeczy straszne; sam drżę wobec okrutnych faktów, jakie ci muszę donieść.

Zelis, udając się kiedyś do meczetu, pozwoliła opaść zasłonom; ukazała się niemal z odkrytą twarzą oczom całego ludu.

Zastałem Zachi w łożu z jedną z jej niewolnic: rzecz tak surowo wzbroniona przez prawa seraju!

Przejąłem, zupełnie przypadkowo, list, który ci posyłam; nie zdołałem się dowiedzieć, do kogo pisany.

Wczoraj wieczorem spostrzeżono młodego chłopca w ogrodzie seraju; ścigany, umknął przez mur.

Dodaj do tego to, co nie doszło mej wiadomości: to pewna, że zdrada mieszka w twym domu. Czekam rozkazów; aż do szczęsnego momentu, w którym je otrzymam, żyć będę w śmiertelnym niepokoju. Ale, jeśli nie wydasz wszystkich kobiet mej nieograniczonej władzy, nie odpowiadam za nic, i codziennie możesz oczekiwać równie smutnych wiadomości.

Z seraju w Ispahan, 1 dnia księżyca Rhegeb, 1717.

List CXLVIII. Usbek do pierwszego eunucha, w seraju w Ispahan.

Obejmiesz, mocą tego listu, nieograniczoną władzę nad serajem. Rozkazuj, rządź, jakby ja sam; niech lęk i groza kroczą przed tobą; biegnij od komnaty do komnaty, niosąc karę i pokutę; niech wszystko żyje w przerażeniu; niech wszystko tonie we łzach przed tobą. Przesłuchaj cały seraj; zacznij od niewolnic. Nie oszczędzaj mej miłości; niech wszystko padnie w proch przed twym straszliwym trybunałem. Wydobądź na światło najskrytsze tajemnice; oczyść to miejsce hańby i wprowadź w nie z powrotem wygnaną cnotę; od tej chwili głową odpowiadasz za najmniejszą chybę. Podejrzewam Zelis, że do niej był pisany ów przejęty list: zbadaj to oczami rysia.

W ***, 11 dnia księżyca Zilhage, 1718.

List CXLIX. Narsit do Usbeka, w Paryżu.

Wielki eunuch umarł, dostojny panie. Ponieważ jestem najstarszym z twoich niewolników, zająłem jego miejsce, póki nie raczysz objawić, na kogo zwróciłeś oczy.

W dwa dni po jego śmierci oddano mi twój list do niego. Nie ważyłem się otworzyć; zawinąłem go z szacunkiem i przechowałem aż do czasu, gdy mi dasz poznać swoją świętą wolę.

Wczoraj niewolnik przyszedł w nocy, aby oznajmić, że zdybano w seraju młodego człowieka; wstałem, zbadałem rzecz i przekonałem się, że to było urojenie.

Całuję ci stopy, wspaniały panie, i proszę, abyś liczył na mą gorliwość, doświadczenie i wiek.

Z seraju w Ispahan, 5 dnia księżyca Gemmadi I, 1718.

List CL. Usbek do Narsita, w seraju w Ispahan.

Nieszczęśniku! masz w rękach listy zawierające nagłe i stanowcze rozkazy; rozkazy, których najmniejsze opóźnienie może mnie przywieść do rozpaczy i, pod błahym pozorem, trwasz w bezczynności!

Dzieją się tam rzeczy straszne: połowa moich niewolników zasługuje może na śmierć. Przesyłam ci list, który pierwszy eunuch napisał do mnie przed zgonem. Gdybyś otworzył pismo do niego, byłbyś tam znalazł krwawe rozkazy. Czytaj tedy, czytaj, i wiedz, że zginiesz, jeśli ich nie wykonasz.

Z ***, 25 dnia księżyca Chalwal, 1718.

List CLI. Solim do Usbeka, w Paryżu.

Gdybym dłużej zachował milczenie, byłbym równie winny, jak wszyscy zbrodniarze, którzy kryją się w twoim seraju.

Byłem powiernikiem wielkiego eunucha, najwierniejszego z twoich niewolników. Kiedy czuł się bliski końca, przywołał mnie i rzekł: „Umieram; ale jedyną zgryzotą, jakiej doznaję, opuszczając świat, jest to, że ostatnie me spojrzenia oglądały żony mego pana występnymi. Oby niebo mogło go uchronić od nieszczęść, które przewiduję! Oby, po mej śmierci, mój groźny cień mógł powrócić, aby ostrzec przewrotne o ich obowiązkach i wstrzymać je! Oto klucze od straszliwych komnat; zanieś je najstarszemu z czarnych. Ale jeśli po mej śmierci nie okaże dosyć czujności, pamiętaj ostrzec pana”. Domawiając tych słów, skonał w mych ramionach.

Wiem, że na krótki czas przed śmiercią pisał do ciebie w sprawie twoich żon. Jest w seraju list, który wniósłby z sobą grozę, gdyby go otwarto. Ten, któryś pisał później, przejęto o trzy mile stąd. Nie wiem, co to znaczy; wszystko obraca się na wspak twej woli.

Tymczasem żony twoje nie znają już granic! Od śmierci wielkiego eunucha zdawałoby się, że wszystko im wolno! Jedna Roksana przestrzega obowiązków i trwa w przykładnej skromności. Z każdym dniem widzę większe skażenie obyczajów. Nie czytam już na twarzy twoich żon owej poważnej i surowej skromności, która panowała niegdyś. Nieznana wprzódy wesołość, napełniająca te miejsca, jest, wedle mnie, niemylnym świadectwem, że wkradły się w nie jakieś tajemne uciechy. W najdrobniejszych rzeczach widzę nieznane dotąd swobody. Nawet między twymi niewolnikami panuje zdumiewająca gnuśność w przestrzeganiu reguł: nie znać już tej gorliwości, jaka ożywiała cały seraj.

Żony twoje były przez tydzień na wsi, w jednym z najdalszych folwarków. Powiadają, że niewolnik, który ma nad nimi pieczę, był przekupiony, i że, na dzień przed przybyciem seraju, ukrył dwóch mężczyzn w nyży znajdującej się w ścianie głównej komnaty: z chwilą gdy my ją opuszczamy, oni rzekomo wychodzą z ukrycia. Stary eunuch, obecny piastun władzy, to głupiec, któremu można wmówić wszystko, co się komu podoba.

Wrę cały gniewem i pomstą wobec tylu przewrotności. Gdyby niebo chciało, dla dobra twej służby, abyś mnie uznał godnym rządów, przyrzekam, iż jeśli żony twoje nie byłyby cnotliwe, to przynajmniej byłyby ci wierne.

Z seraju w Ispahan, 6 dnia księżyca Rebiab I, 1719.

List CLII. Narsit do Usbeka, w Paryżu.

Roksana i Zelis życzyły sobie udać się na wieś: nie sądziłem, abym miał odmówić. Szczęśliwy Usbeku, masz wierne żony i czujnych niewolników; sprawuję władzę w miejscu, gdzie, zda się, cnota sama wybrała sobie schronienie. Bądź pewien, że nie zajdzie tu nie, czego by oczy twoje nie mogły oglądać.

Zdarzyło się nieszczęście, którym czuję się wielce stroskany. Kupcy armeńscy, świeżo przybyli do Ispahan, przywieźli mi list od ciebie: posłałem niewolnika, aby mi go dostawił: otóż okradziono go w drodze i list zginął. Napisz więc prędko; domyślam się iż, wobec tych zmian, musisz mieć ważne zlecenia.

Z seraju Fatmy, 6 dnia miesiąca Rebiab I, 1719.

List CLIII. Usbek do Solima, w seraju w Ispahan.

Wkładam miecz w twoje ręce. Powierzam ci to, co mam teraz najświętszego w świecie; moją zemstę. Obejmij urząd: ale bądź bez serca i bez litości. Piszę do moich żon, aby były ci ślepo posłuszne; w poczuciu tylu zbrodni padną w proch pod twym spojrzeniem. Spraw, bym ci zawdzięczał szczęście i spokój. Oddaj mi seraj takim, jakim go zostawiłem. Ale zacznij od pokuty; wygub winnych i przypraw o drżenie tych, którzy mieli zamiar pomnożyć ich liczbę. Czegóż nie możesz się spodziewać od swego pana za takie usługi! Od ciebie tylko będzie zależało wzbić się ponad swój stan; ba, ponad wszystkie nagrody, o jakich mogłeś zamarzyć.

Paryż, 4 dnia księżyca Chahban, 1719.

List CLIV. Usbek do swoich żon, w seraju w Ispahan.

Oby ten list mógł być jak piorun, który spada wśród błyskawic i gromów! Solim jest naczelnym eunuchem: nie po to, aby was strzec, ale aby karać. Niech cały seraj ukorzy się przed nim. On ma osądzić waszą przeszłość; na przyszłość zaś zegnie was w jarzmo tak ciężkie, iż będziecie żałować swej wolności, jeśli nie żałujecie swej cnoty.

Paryż, 4 dnia księżyca Chahban, 1719.

List CLV. Usbek do Nessira, w Ispahan.

Szczęśliwy, który, znając wartość lubego i spokojnego życia, spoczywa sercem na łonie rodziny, i nie zna innej ziemi prócz tej, która dała mu oglądać światło!

Żyję w barbarzyńskiej krainie, oglądając same rzeczy, które mnie mierżą, daleki od wszystkiego, co mi bliskie. Smutek mnie ogarnia; popadam w okropne przygnębienie. Zda mi się, że pogrążam się w nicość; odnajduję się jeno wtedy, kiedy posępna zazdrość rozpali się we mnie i zacznie w duszy płodzić obawę, podejrzenia, nienawiść i żale.

Znasz mnie, Nessirze; zawsze czytałeś w mym sercu jak we własnym. Litość budziłbym w tobie, gdybyś znał mój stan. Czekam po pół roku nowin z seraju; liczę każdą chwilę; niecierpliwość moja przydłuża je jeszcze; i, kiedy moment tak oczekiwany ma nadejść, ogarnia mnie nagle straszliwe wzruszenie. Ręka z drżeniem waha się otworzyć złowrogi list; niepokój, który mnie doprowadzał do rozpaczy, wydaje mi się stanem najszczęśliwszym na ziemi: lękam się, iż wyprowadzi mnie zeń cios sroższy od tysiąckrotnej śmierci.

Ale, bez względu na to, jakie przyczyny kazały mi opuścić ojczyznę, mimo iż życie moje zawdzięczam ucieczce, nie mogę już, Nessirze, pozostać na tym okrutnym wygnaniu. Czyż nie przyjdzie mi tak samo umrzeć z mych udręczeń? Napierałem tysiąc razy na Rikę, abyśmy opuścili tę obcą ziemię; ale on opiera się wszystkim błaganiom, trzyma mnie tutaj tysiącznymi pozorami: zdawałoby się, że zapomniał o ojczyźnie, lub raczej zapomniał o mnie, tak nieczuły jest na me zgryzoty.

O ja nieszczęśliwy! pragnę ujrzeć ojczyznę, może po to, aby się w niej stać jeszcze nieszczęśliwszym! Ha! i po cóż wracać? Aby zanieść głowę mym wrogom. To nie wszystko: przestąpię próg seraju, trzeba mi będzie żądać rachunku za złowrogi czas mej nieobecności; gdy znajdę winnych, cóż się ze mną stanie? Jeśli sama myśl o tym gnębi mnie tutaj, cóż będzie, skoro obecność uczyni ją tym żywszą? Co się stanie kiedy trzeba mi będzie ujrzeć, usłyszeć to, czego nie śmiem sobie wyobrazić bez drżenia? Co wreszcie, jeśli będzie trzeba, aby kary, które obwieszczę, stały się wiekuistym znakiem mej hańby i rozpaczy?

Zamknę się w murach okropniejszych jeszcze dla mnie niż dla kobiet, których strzegą. Wniosę w nie wszystkie moje podejrzenia. Czułość żon nie zbawi mnie od troski; we własnym łożu, w ich ramionach, kosztować będę tylko niepokoju; w chwilach tak mało sposobnych do rozważań zazdrość dostarczy mi do nich przedmiotu. Nędzne wyrzutki rodzaju ludzkiego, podli niewolnicy, których serce na zawsze jest zamknięte uczuciom miłości, przestalibyście jęczeć nad swym losem, gdybyście znali niedole mego!

Paryż, 4 dnia księżyca Chahban, 1719.

List CLVI. Roksana do Usbeka, w Paryżu.

Groza, noc i postrach panują w seraju, obległa go straszliwa żałoba: wściekły tygrys sroży się w nim. Wydał na męki dwóch białych eunuchów, którzy w obliczu śmierci jeszcze głosili swą niewinność; sprzedał część niewolnic i zmusił nas, abyśmy pomieniały między sobą pozostałe. Zachi i Zelis doznały, w komnatach swoich, pod zatoną mroków nocy, niegodnego obejścia; świętokradca nie wahał się podnieść na nie swych podłych rąk. Trzyma nas uwięzione, każdą w jej pokoju; mimo tego odosobnienia, musimy nosić bez przerwy zasłonę. Nie wolno nam mówić z sobą; zbrodnią byłoby pisywać do siebie; nie zostawił żadnej swobody prócz swobody wylewania łez.

Zgraja nowych eunuchów wkroczyła do seraju. Oblegają nas noc i dzień: podejrzenia ich, udane lub prawdziwe, mącą bez ustanku nasz sen. Jedno mnie pociesza: to że wszystko nie będzie trwało długo i że te męki skończą się wraz z mym życiem; nie będzie ono długie, okrutny Usbeku; nie zostawię ci czasu na poniechanie prześladowań.

Z seraju w Ispahan, 2133 dnia księżyca Maharram, 1720.

List CLVII. Zachi do Usbeka, w Paryżu.

O nieba! barbarzyńca ośmielił się mnie znieważyć! Zelżył mnie samym rodzajem kary, na którą mnie wydał! Kary, która bardziej niż wszystko inne, obraża wstyd; wtrąca w ostateczne poniżenie i wraca nas niejako dziecięctwu.

Dusza moja, zrazu odrętwiała od sromu, odzyskiwała poczucie samej siebie i zaczynała wzbierać gniewem, kiedy krzyki moje wstrząsnęły sklepieniem komnaty. Ha! ja błagałam łaski u najohydniejszej z istot: żebrałam litości potwora, w miarę jak był coraz nieubłagańszy.

Od tego czasu, bezczelna i służalcza jego dusza zyskała nade mną przemożną władzę. Obecność jego, spojrzenia, słowa, wszystkie moje męczarnie przygniatają mnie. Kiedy jestem sama, mam bodaj tę pociechę, że mogę wylewać łzy, ale kiedy on nasuwa mi się na oczy, wściekłość mnie ogarnia; czuję się bezsilna i wpadam w rozpacz.

Tygrys śmie twierdzić, że ty jesteś sprawcą tego barbarzyństwa. Chciałby mi wydrzeć mą miłość i pokalać me najświętsze uczucia. Kiedy wymawia imię tego, którego kocham, nie umiem już się skarżyć; umiem jedynie umrzeć.

Zniosłam twą nieobecność, zostałam ci wierna w najtajniejszych myślach; noce, dnie, każda chwila, wszystko było dla ciebie. Czułam się dumna mą miłością; twoja miłość nakazywała dla mnie szacunek w seraju. Ale teraz... Nie, nie mogę dłużej znieść upokorzenia, w jakie się stoczyłam. Jeślim niewinna, wracaj, aby mnie kochać; jeślim winna, wracaj, iżbym wyzionęła ducha u twych stóp.

Z seraju w Ispahan, 2 dnia księżyca Maharram, 1720.

List CLVIII. Zelis do Usbeka, w Paryżu.

Z odległości tysiąca mil uznałeś mnie winną! Z oddalenia tysiąca mil karzesz mnie!

Jeśli barbarzyński eunuch podnosi na mnie plugawe ręce, działa z twego rozkazu: tyran mnie znieważa, nie ten, który jest narzędziem tyranii.

Możesz, wedle zachcenia, mnożyć okrucieństwa: serce moje spokojne jest od czasu, jak nie może cię już kochać. Dusza twoja poniża się, stajesz się okrutny; bądź pewien, że nie jesteś szczęśliwy. Żegnaj.

Z seraju w Ispahan, 2 dnia księżyca Maharram, 1720.

List CLIX. Solim do Usbeka, w Paryżu.

Płaczę nad sobą, dostojny panie, i płaczę nad tobą. Nigdy wierny sługa nie pławił się w tak okropnej rozpaczy. Oto twoje i moje nieszczęścia: z drżeniem jedynie zdołam ci je opisać.

Przysięgam na wszystkich proroków w niebie, że od czasu jak mi powierzyłeś swe żony, czuwałem nad nimi dniem i nocą; przysięgam, że troska moja nie usnęła ani na chwilę. Zacząłem moje posłannictwo od kar, a jeżeli zaprzestałem ich, nie wyszedłem ani na chwilę z mej zwykłej surowości.

Ale co mówię? Po co wychwalać wierność, która nie zdała się na nic. Zapomnij wszystkie minione zasługi: sądź mnie jako zdrajcę, skarż mnie za wszystkie zbrodnie, którym nie umiałem przeszkodzić.

Roksana, pyszna Roksana... o nieba! komuż wierzyć od tej chwili? Podejrzewałeś Zelis, a byłeś o Roksanę zupełnie spokojny; otóż, jej niezłomna cnota była jedynie zuchwałym szalbierstwem; była to zasłona jej przewrotności. Zdybałem ją w ramionach młodego człowieka, który, skoro ujrzał, że go odkryto, rzucił się na mnie i zadał mi dwa pchnięcia sztyletem. Eunuchowie, ściągnięci hałasem, otoczyli go: bronił się długo, poranił kilku; chciał nawet wedrzeć się do sypialni, aby umrzeć, jak mówił, w oczach Roksany. Ale wreszcie uległ przeważającej liczbie i padł martwy u naszych stóp.

Nie wiem, czy będę czekał, wspaniały panie, twych surowych rozkazów. Złożyłeś pomstę w moje ręce; nie powinienem dać się jej ociągać.

Z seraju w Ispahan, 2134 dnia księżyca Rebiab I, 1720.

List CLX. Solim do Usbeka, w Paryżu.

Powziąłem postanowienie; ślad twego nieszczęścia zniknie z powierzchni ziemi; dopełnię kary.

Doznaję już jakby dreszczu tajemnej radości: moja i twoja dusza znajdą ukojenie: zbrodnia odpokutuje winy, a niewinność poblednie od grozy.

O wy, które zdajecie się stworzone jedynie po to, aby żyć nieświadome swoich zmysłów, oburzone nawet własnymi pragnieniami, wy, wiekuiste ofiary wstydu i sromu, czemuż nie mogę wpuścić was tłumnie do tego nieszczęsnego seraju, aby patrzeć, jak stajecie zdumione wszystką krwią, którą w nim rozleję.

Z seraju w Ispahan, 8 dnia księżyca Rebiab I, 1720.

List CLXI. Roksana do Usbeka, w Paryżu.

Tak, oszukałam cię; przekupiłam eunuchów; zadrwiłam sobie z twej zazdrości i umiałam uczynić z twego okropnego seraju miejsce upojeń i rozkoszy.

Umrę; trucizna przepoi za chwilę me żyły; i cóż poczęłabym tutaj, skoro jedyny człowiek, który mnie wiązał do życia, przestał istnieć. Umieram, ale mój cień odlatuje dobrze strzeżony: wydałam przed sobą tych świętokradczych katów, którzy rozlali najszacowniejszą krew, jaka istniała na świecie.

Jak mogłeś uważać mnie za tak głupią, abym uwierzyła, że mam być na świecie jedynie narzędziem twoich zachceń; że, gdy ty sam masz wszystko, miałbyś prawo gnębić wszystkie moje żądze? Nie: mogłam żyć w niewoli; ale zawsze byłam wolna. Odmieniłam twe prawa wedle praw natury, i duch mój zawsze czuł się niepodległy. Winieneś mi jeszcze być wdzięczny za poświęcenia, jakie uczyniłam dla ciebie; za to, że zniżyłam się do udawania wierności, że tchórzliwie zamknęłam w sercu to, com powinna była objawić całej ziemi; za to wreszcie, że spotwarzyłam cnotę, cierpiąc, aby nazywano tym mianem mą uległość dla twoich kaprysów. Byłeś zdziwiony, że nie znajdowałeś we mnie uniesień miłości; gdybyś mnie znał dobrze, znalazłbyś cały pożar nienawiści.

Ale długo cieszyłeś się szczęściem, mniemając, że serce takie jak moje jest ci poddane. Byliśmy oboje szczęśliwi: tyś myślał, że ja jestem ofiarą oszustwa, tymczasem ja oszukiwałam ciebie.

Ta mowa wyda ci się zapewne czymś nowym. Byłożby możliwe, abym, przygniótłszy cię boleścią, wymusiła z ciebie jeszcze podziw dla mej odwagi? Ale już koniec, trucizna mnie pożera, siły mnie opuszczają, pióro wypada z ręki, czuję, że słabnie nawet moja nienawiść... umieram.

Z seraju w Ispahan, 8 dnia księżyca Rebiab I, 1720.

Przypisy:

1. Saint-Simon (1675–1755) — Louis de Rouvroy, książę de Saint-Simon, fr. wojskowy, dyplomata i pisarz. [przypis edytorski]

2. Albert Sorel (1842–1906) — fr. historyk, znawca dziejów fr. dyplomacji. [przypis edytorski]

3. romans — tu: powieść. [przypis edytorski]

4. dowcip (daw.) — tu: rozum, inteligencja. [przypis edytorski]

5. Dziewica — Fatima Zahra (605–632), córka Mahometa i matka jego wnuków, najbardziej czczona kobieta islamu. [przypis edytorski]

6. 15 dnia księżyca Saphar — porządek miesięcy kalendarza muzułmańskiego jest następujący: Maharram, Saphar, Rebiab I i II, Gemmadi I i II, Rhegeb, Chahban, Rhamazan, Chalwal, Zilkade, Zilhage [Miesiące te liczą 29 a. 30 dni, zatem każdego roku następują o nieco innej porze, np. rhamazan w 2008 r. wypadał we wrześniu, a w 2011 r. w sierpniu — Red. WL]. [przypis tłumacza]

7. Zefis — być może tożsama z Zelis (w liście CXIV Usbek mówi, że ma 4 żony, pozostałe to Zachi, Fatme i Roksana). [przypis edytorski]

8. bożyszcze — tu: osoba wychwalana przez pochlebców, czyli władca. [przypis edytorski]

9. mollakowie — mahometańscy kapłani, którzy zwołują wiernych do modlitwy. [przypis tłumacza]

10. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

11. Kom — w meczecie w Kom znajdują się, oprócz Sidi Fatimy, także groby Szacha Sofi i syna jego Szacha Abbasa. Persowie odbywają tłumne pielgrzymki do tego miejsca. [przypis tłumacza]

12. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

13. zali (daw.) — czy, czyż. [przypis edytorski]

14. trzynasty iman — naczelny kapłan. [przypis tłumacza]

15. empireum — najwyższa sfera nieba wg astronomii starożytnej. [przypis edytorski]

16. nadir — najniższy punkt sklepienia niebieskiego, przeciwieństwo zenitu. [przypis edytorski]

17. Powiadają, iż garstka chrześcijan, wyruszywszy ze skalistej wysepki, przyprawia o siódme poty Osmanów i trzyma pod grozą całe ich królestwo. — ta garstka chrześcijan to rycerze maltańscy. [przypis tłumacza]

18. Kobiety zażywają tu wielkiej swobody (...) noszą tylko jedną zasłonę — w Persji noszą ich cztery. [przypis tłumacza]

19. konstytucjaKonstytucja czyli bulla Unigenitus, wydana przez Klemensa XIII w r. 1713, a wymierzona głównie w jansenistów i ich wykład Nowego Testamentu, stała się zarzewiem długoletnich sporów religijnych we Francji. [przypis tłumacza]

20. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów; tu: biblia, księga święta. [przypis edytorski]

21. miał w swoim państwie niezliczoną mnogość niewidzialnych wrogów — aluzje do prześladowań osób podejrzanych o nieprawomyślność religijną, jakie rozwinął Ludwik XIV za poduszczeniem jezuitów, a w szczególności swego spowiednika, o. Le Tellier. [przypis tłumacza]

22. 15 dnia księżyca Chahban, 1712 — w wersji fr.: 5 dnia. [przypis edytorski]

23. labuś (daw., z fr. l’abbé: opat) — księżulek. [przypis edytorski]

24. nałóg — tu: przyzwyczajenie, rutyna. [przypis edytorski]

25. rhamazan a. ramadan — miesiąc ścisłego postu w kulturze muzułmańskiej; tu: post. [przypis edytorski]

26. w pewnej prowincji nazwanej Galicją — aluzja do miejsca licznych pielgrzymek, Santiago di Compostella w hiszpańskiej Galicji. [przypis tłumacza]

27. dom, w którym utrzymują dość nędznie około trzystu osób — przytułek dla trzystu niewidomych, tzw. Quinze-Vingts. [przypis tłumacza]

28. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

29. prawo broni naszym książętom wina, oni zaś posuwają się do wybryków opilstwa spychających ich poniżej godności ludzkiej — Szach Soliman (zm. 1694) oraz Szach Hussein, panujący w Persji w chwili powstania tej książki, hołdowali nałogowi pijaństwa. [przypis tłumacza]

30. 25 dnia księżyca Zilkade, 1712 — w wydaniach fr. figuruje tu rok 1713. [przypis edytorski]

31. Tryumf wielożeństwaTheophili Alethei polygamia triumphatrix. [przypis tłumacza]

32. jedno miejsce, gdzie przyrządzają kawę — współczesna kawiarnia „literacka” Prokopa. [przypis tłumacza]

33. chodziło o reputację starego greckiego poety, którego ojczyzna, jak również czas i miejsce zgonu, od dwóch tysięcy lat są nieznane — chodzi o Homera; w owym czasie toczył się w świecie literackim zajadły spór o wyższość starożytnych a współczesnych. [przypis tłumacza]

34. Król francuski jest stary — w r. 1713 Ludwik XIV liczył 75-ty rok życia a 70-ty panowania. [przypis tłumacza]

35. trzyma osiemnastoletniego ministra i osiemdziesięcioletnią kochankę — [ten minister to] Barbezieux, syn słynnego ministra wojny, Louvois. Pani de Maintenon, z którą Ludwik XV zawarł nawet tajemne małżeństwo, liczyła wówczas 77 lat. [przypis tłumacza]

36. Nie zdarzyło się, sądzę, aby kto w świecie posiadł równą mnogość bogactw, większą, niżby którykolwiek monarcha mógł zamarzyć, a zarazem cierpiał nędzę — po śmierci Ludwika XIV musiano sprzedać jego srebra, aby umorzyć najpilniejsze długi. [przypis tłumacza]

37. Hagi — tytuł Hagi przysługiwał wiernym, którzy odbyli pielgrzymkę do Mekki. [przypis tłumacza]

38. nie lża (daw.) — nie wolno. [przypis edytorski]

39. sto tysięcy proroków — Persowie obliczali cyfrę proroków na 125. 000. [przypis tłumacza]

40. Mikołaj Flamel — alchemik paryski żyjący w drugiej polowie XIV w., który rzekomo znalazł sekret przetwarzania rtęci na złoto. [przypis tłumacza]

41. Rajmund Lulle — również głośny mistrz sztuk tajemnych w XIV w. [przypis tłumacza]

42. karuk — tu: wykrzyk, którym ostrzega się mężczyzn, aby trzymali się z daleka od miejsca, gdzie przejeżdża znamienita dama. [przypis redakcyjny]

43. wielkie nieporozumienia z poddanymi o brody — głośny edykt Piotra Wielkiego, zakazujący noszenia długich bród. [przypis tłumacza]

44. Zelis — być może tożsama z Zefis (w liście CXIV Usbek mówi, że ma 4 żony, pozostałe to Zachi, Fatme i Roksana). [przypis edytorski]

45. Sofi — tytuł króla perskiego. [przypis tłumacza]

46. gwebrowie — pramieszkańcy Persji, należący, jako czciciele ognia, do religii Zaroastra i ścigani wzgardą mahometańskiej ludności. [przypis tłumacza]

47. Gustasp i Hohorasp — dawni królowie i bohaterowie Iranu z czasów Zoroastra. [przypis tłumacza]

48. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

49. Fatma — Fatima Zahra (605–632), córka Mahometa i matka jego wnuków, najbardziej czczona kobieta islamu. [przypis edytorski]

50. List LXXII. Rika do Usbeka — w wersji fr. ten list jest adresowany przez Rikę do Ibbena w ***. Tłumacz przypisał go Usbekowi najprawdopodobniej ze względu na brak lokalizacji (bo wszystkie pozostałe listy do Ibbena adresowane są do Smirny). [przypis edytorski]

51. Tavernier i Chardin — autorzy głośnego współcześnie [w czasach Montesquieu; Red. WL] dzieła o Persji i innych krajach Wschodu. [przypis tłumacza]

52. Akademia Francuska — towarzystwo naukowe, założone w 1635 r. przez kardynała Richelieu. Ma za zadanie chronić język francuski. [przypis edytorski]

53. trybunał ten wydał kodeks swych wyroków — Słownik Akademii Francuskiej. [przypis tłumacza]

54. To dziecię tylu ojców było już zgrzybiałe, kiedy przyszło na świat; mimo iż było prawą latoroślą, bękart jakiś, który zjawił się prawie równocześnie, zadławił je niemal przy urodzeniu — Wielki słownik powszechny francuskiego języka Antoniego de Furetière, który z tej przyczyny wszedł w zatarg z Akademią i został z niej wykluczony. [przypis tłumacza]

55. spinozysta — zwolennik filozofii Barucha Spinozy (1632–1677), przyjmującej, że wszystko, co istnieje, jest emanacją jedynej nie stworzonej substancji, czyli Boga a. natury. Spinoza głosił, że światem kieruje determinizm, negował istnienie przypadku i wolnej woli, a wolność jednostki widział w możliwości dążenia do prawdy. [przypis edytorski]

56. socjanin — arianin, antytrynitarz: zwolennik nurtu religijnego, powstałego jako herezja w III w. n.e. Doktryna ta podaje w wątpliwość boskość Chrystusa i chrześcijański dogmat o Trójcy Świętej; w Polsce arianie byli też nazywani braćmi polskimi. [przypis edytorski]

57. nie ma tam dość wody dla naszych ablucji — Usbek ma na myśli Wenecję. [przypis tłumacza]

58. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

59. zali (daw.) — czy, czyż. [przypis edytorski]

60. Jedyną dobrą z ich książek jest ta, która ukazała śmieszność wszystkich innych. — Don Kiszot. [przypis tłumacza]

61. Poczynili olbrzymie odkrycia w Nowym Świecie, a nie znają własnego lądu; znalazłby się w tym kraju niejeden mostek, którego jeszcze nie odkryto, w górach zaś całe narody, które im są nieznane — prowincji Estremadura znajdują się dwie wysokimi i stromymi górami otoczone doliny, zwane Bauteka, które, aż do szesnastego wieku, były rządowi hiszpańskiemu zupełnie nieznane. [przypis tłumacza]

62. List LXXIX — listy 79-129 mają inną numerację w wersji fr., a inną w niniejszym tłumaczeniu. Po fr. pod numerem 79 figuruje list Usbeka do Rhediego, datowany na 18 dzień księżyca Gemmadi 1719 roku i poświęcony zagadnieniom bardziej złożonym niż opisywane w listach z 1715 r., co stało się prawdopodobnie przyczyną decyzji tłumacza o przeniesieniu tego listu w miejsce chronologicznie właściwe, tj. jako list CXXIX. [przypis edytorski]

63. Cyrus — imię trzech królów perskich; tu mowa najprawdopodobniej o Cyrusie II Wielkim (ok. 590–529 p.n.e.), który dokonał dużych podbojów i uczynił z Persji imperium, a przy tym znany był z poszanowania kultury podbijanych ludów. [przypis edytorski]

64. Któregoś dnia odwiedziłem gmach, gdzie wymierza się sprawiedliwość. Nim się tam dotrzeć, trzeba się przecinąć przez niezliczoną mnogość młodych kupczyń, wabiących cię zwodniczym głosem — krużganki pałaca sprawiedliwości były przez długi czas miejscem przechadzek i bazarów. [przypis tłumacza]

65. Gdyby przejrzeć listy odźwiernych, co dzień znalazłoby się ich nazwisko, okaleczone w tysiąc sposobów szwajcarską ortografią — w owym czasie niemal wszyscy odźwierni w Paryżu rekrutowali się spomiędzy Szwajcarów. [przypis tłumacza]

66. Pojawiła się tu osobistość przebrana za perskiego ambasadora, która drwi sobie bezczelnie z dwóch największych władców świata. Przynosi monarsze Francuzów podarki, jakich nasz władca nie śmiałby dać królowi Irymety albo Georgii; i, swoim podłym skąpstwem, kala majestat dwóch mocarstw. — ów ambasador perski rychło po powrocie do kraju odebrał sobie życie z obawy przed dochodzeniem. [przypis tłumacza]

67. Monarcha, który tak długo panował, przestał istnieć — Ludwik XIV zmarł 1 września 1715 r. [przypis redakcyjny]

68. Shah-Abbas a. Abbas I Wielki (1571–1629) — szach perski, reformator państwa, zręczny dyplomata i polityk. [przypis edytorski]

69. Ponieważ król, prawnuk zmarłego, liczy dopiero pięć lat, stryja jego, jednego z książąt krwi, ogłoszono regentem. — książę Filip Orleański, który sprawował regencję w imieniu małoletniego Ludwika XV. [przypis tłumacza]

70. santon — tu: mnich muzułmański. [przypis edytorski]

71. 3 dnia księżyca Zilhage, 1716 — w wersji fr.: 4 dnia. [przypis edytorski]

72. 3 dnia księżyca Zilhage, 1716 — w wersji fr.: 8 dnia. [przypis edytorski]

73. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

74. Izba sprawiedliwości — Izbę tę powołano do życia w r. 1716 celem umorzenia długów Korony. Zadaniem jej było wytoczyć surowe dochodzenia przeciw wszystkim, którzy dopuścili się sprzeniewierzenia funduszów publicznych. [przypis tłumacza]

75. minister znany z dowcipu — Roullier de Coudray ścigał, szyderstwem i surowością zarazem, niesumiennych dzierżawców podatkowych. [przypis tłumacza]

76. Korporacja lokajów — aluzja do ministra i kardynała Dubois, który zaczął karierę jako lokaj księdza Le Tellier. [przypis tłumacza]

77. konstytucjaKonstytucja czyli bulla Unigenitus. Ponieważ partia jansenistów zyskiwała za Regencji coraz liczniejszych zwolenników, nakazał papież biskupom, aby popularyzowali bullę za pomocą listów pasterskich, w czym oczywiście biskupi ówcześni, przeważnie wielcy panowie korzystający jedynie z dochodów związanych z mitrą, posługiwali się obcym piórem. [przypis tłumacza]

78. Minęło dopiero cztery czy pięć wieków jak król francuski, wbrew ówczesnym zwyczajom, wziął straż, aby się ubezpieczyć od morderców, których jakiś królik azjatycki nasłał na jego zgubę. — Filip August, któremu, w czasie wyprawy krzyżowej (1191), nieraz groziło niebezpieczeństwo ze strony skrytobójczych fanatyków. [przypis tłumacza]

79. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów; tu: biblia, księga święta, zbiór praw. [przypis edytorski]

80. Mazarin — Kardynał Mazarin, który sprawował rządy w czasie małoletności Ludwika XIV, był przedmiotem szyderstwa niezliczonych piosenek ulicznych, wyszydzających zwłaszcza jego z włoska zaprawną francuszczyznę. „Niech śpiewają, byle płacili”, powiadał kardynał obojętny na swą niepopularność wśród ludu. [przypis tłumacza]

81. Pełno jest w dziejach owych powszechnych zaraz i morów, które raz po raz trapiły świat. Powiadają między innymi o jednej tak gwałtownej, że wypaliła nawet korzenie roślin — dżuma azjatycka, która w latach 1348–1350 skosiła w samej Europie przeszło 25 milionów ludzi. [przypis tłumacza]

82. najsromotniejsza z chorób — syfilis. [przypis tłumacza]

83. A stałoby się to z pewnością, gdyby, na szczęście, nie znaleziono nań równie potężnego lekarstwa. — jako lekarstwa na syfilis używano rtęci. [przypis edytorski]

84. 6 dnia księżyca Chahban, 1718 — w wersji fr.: 8 dnia. [przypis edytorski]

85. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

86. 6 dnia księżyca Chahban, 1718 — w wersji fr.: 16 dnia. [przypis edytorski]

87. 17 dnia księżyca Chahban, 1719 — w wersji fr.: 19 dnia. [przypis edytorski]

88. 19 dnia księżyca Chahban, 1718 — w wersji fr.: 26 dnia. [przypis edytorski]

89. Tien (chińskie) — niebo, zaświaty. [przypis edytorski]

90. Shah-Abbas a. Abbas I Wielki (1571–1629) — szach perski, reformator państwa, zręczny dyplomata i polityk. [przypis edytorski]

91. Indie — tu: Indie Zachodnie, tj. Ameryka. [przypis edytorski]

92. Cesarstwo Osmanów uległo wstrząśnieniu od dwu największych ciosów, jakich kiedykolwiek doznało — zwycięstwo [Austriaków] nad Turkami pod Petrowaradynem i Belgradem, w latach 1716 i 1717. [przypis tłumacza]

93. Wielki Wezyr niemiecki — książę Eugeniusz Sabaudzki (1663–1736), z pochodzenia Francuz, dowódca wojsk austriackich. [przypis tłumacza]

94. bonza — buddyjski duchowny u Japończyków i Chińczyków; tu: bramin, duchowny indyjski. [przypis edytorski]

95. 9 dnia księżyca Chalwal, 1718 — w wersji fr.: 3 dnia. [przypis edytorski]

96. słynny król szwedzki — Karol XII; zginął w r. 1718. [przypis tłumacza]

97. kanclerz — Baron Gotz, znienawidzony przez szwedzką szlachtę doradca króla, został po jego śmierci uwięziony i stracony. [przypis tłumacza]

98. List CXXIX — ten list w wersji fr. figuruje pod numerem LXXIX. Najprawdopodobniej tłumacz przeniósł go pod numer 129, bo uznał pierwotną lokalizację za omyłkę ze względu na datę i tematykę listu. [przypis edytorski]

99. zbajać się (daw.) — zbłaźnić się, skompromitować się; okazać się kłamcą. [przypis edytorski]

100. mrzonki waszego fabrykanta systemów — aluzja do systemu Lawa, niejednokrotnie, a zawsze w formie gorzkiej krytyki, poruszanego w tym dziele. Około dwudziestu tysięcy rodzin stało się pastwą doszczętnej ruiny; przeszło sto tysięcy poniosło dotkliwe straty. [przypis tłumacza]

101. cudzoziemiec — John Law. [przypis redakcyjny]

102. Królowa Szwecji — Eleonora-Ulryka, młodsza siostra Karola XII, powołana po śmierci brata na tron, ustąpiła, za zgodą Stanów, korony małżonkowi swemu, księciu Fryderykowi Hessen-Kassel. [przypis tłumacza]

103. Parlament paryski usunięto do miasteczka Pontoise — książę Filip Orleański toczył, przez cały czas swej regencji, spory z Parlamentem, który wreszcie wygnał do Pontoise za to, iż nie chciał w całej pełni aprobować opłakanego systemu finansowego Lawa. [przypis tłumacza]

104. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

105. Fragment dawnego mitologisty — w tej dowcipnej alegorii handlarz wiatrów przedstawia wspomnianego już nieraz Johna Lawa. [przypis tłumacza]

106. Alkoran, dziś Koran — święta księga islamu, przekazująca nauki Mahometa, zawiera nakazy religijne i podstawy prawa obowiązującego muzułmanów. [przypis edytorski]

107. W.O.J. — wielebny ojciec jezuita. [przypis redakcyjny]

108. Jan Szkot Eriugena (833–886) — łac. Johannes Scotus Erigena, irlandzki filozof i teolog, mistyk, jeden z twórców scholastyki. [przypis edytorski]

109. Paracelsus (ok. 1493–1541) — własc. Phillippus von Hohenheim, lekarz uważany za twórcę nowożytnej medycyny, autor pism medycznych, przyrodniczych i filozoficznych. [przypis edytorski]

110. Avicenna (980–1037) — perski lekarz i filozof, autor kilkuset dzieł naukowych, przez wieki uznawany za jeden z największych autorytetów. [przypis edytorski]

111. Awerroes (1126–1198) — własc. Ibn Rushd; filozof, teolog, lekarz, prawnik, polityk i matematyk arabski z Kordoby, zwolennik filozofii Arystotelesa. [przypis edytorski]

112. Porfir a. Porfiriusz (233–305) — gr. filozof i astrolog, komentator i propagator filozofii Platona. [przypis edytorski]

113. Plotyn (204–269) — filozof gr., twórca neoplatonizmu. [przypis edytorski]

114. Jamblich (ok. 250–326) — filozof syryjski, uczeń Porfiriusza, założyciel syryjskiej szkoły neoplatońskiej, mistyk, komentator Arystotelesa, Platona i innych filozofów. [przypis edytorski]

115. O. S. tyczących B. i K. J. — orzeczenie soboru tyczące bulli i konstytucji jezuitów. [przypis redakcyjny]

116. P. de N. — słynny kaznodzieja Esprit Fléchier (1632–1710), od r. 1587 biskup w Nimes. [przypis redakcyjny]

117. J. F. — jezuici francuscy. [przypis redakcyjny]

118. W. O. Maimbourg — Ludwik Maimbourg (1610–1686), wydalony i zakonu jezuitów za obronę wolności gallikańskiego kościoła wobec prerogatyw Rzymu [W.O.: wielebny ojciec; Red. WL]. [przypis tłumacza]

119. Jan Chapelain (1595–1674) — zażywał długi czas wielkiej reputacji jako poeta, zanim Boileau krytyką swoją strącił go z piedestału. [przypis tłumacza]

120. Ks. opata de Saint-Cyran — [własc. Jean Duvergier de Hauranne, opat z Saint-Cyran (1581–1643), fr. teolog i polityk, przedstawiciel jansenizmu], mistyk i kwietysta, autor apologii samobójstwa. [przypis tłumacza]

121. Quesnelliana — Paschazy Quesnel (1634–1719), obrońca swobód gallikańskiego kościoła w duchu jansenistycznym; tym samym znienawidzony przez jezuitów. [przypis tłumacza]

122. Lallemaniana — Lallemant, filolog z XVI w. [przypis tłumacza]

123. Ludwik Molina (1535–1600) — hiszpański teolog, jezuita, który spowodował wiele walk i niesnasków swoją teorią łaski. [przypis tłumacza]

124. Antonino Escobar y Mendoza (1589–1669) — teolog i moralista. [przypis tłumacza]

125. Gabriel Vasquez (1551–1604) — również teolog. [przypis tłumacza]

126. Stefan Bauny (1565–1649) — moralista z zakonu jezuitów. [przypis tłumacza]

127. Tomasz Tamburini (1591–1675) — generał jezuitów i autor dziel teologicznych. [przypis tłumacza]

128. Piotr Aretino (1492–1556) — słynny satyryk włoski z czasów odrodzenia, autor wyuzdanych poezji, a zarazem licznych teologicznych traktatów. [przypis tłumacza]

129. Tomasz Sanchez (1551–1610) — autor słynnego dzieła o małżeństwie, w którym z nieskończoną subtelnością roztrząsane są wszystkie możebne kombinacje seksualne. [przypis tłumacza]

130. człowiek wyższy — tu: osoba o nieprzeciętnej inteligencji, wyjątkowo zdolna. [przypis edytorski]

131. mierny — tu: przeciętny, średniej inteligencji. [przypis edytorski]

132. List CXLVI — w tym krwawym liście, powagą swą i oburzeniem odbijającym od lekkiego na ogół tonu dzieła, napiętnowane jest zepsucie, w jakie wtrącił Francję osławiony ekslokaj, minister Dubois, w związku z tylekroć wspominanym Johnem Lawem. [przypis tłumacza]

133. 2 dnia księżyca Maharram, 1720 — w wersji fr.: 4 dnia. [przypis edytorski]

134. 2 dnia księżyca Rebiab I, 1720 — w wersji fr.: 8 dnia. [przypis edytorski]