CXXXVI

8 czerwca 1869, wtorek

Jak będziesz pisała do Julci, to i moją odpowiedź pod kopertę wsuniesz, a teraz trzeba, żebyś stanowczo dzień wyjazdu oznaczyła. Póki tego nie zrobisz, póty mi się ciągle zdawać będzie, że to arcy-dalekie historie i pewnie na czas się nie wybiorę, a jak na moją decyzję zostawisz, to znowu ciągle będę niby na jutro się śpieszyła, a przed końcem lipca gotowam nawet mantelzaka nie upakować. Wstyd mi wielki za nas obiedwie, żeśmy się jeszcze porządnie o praktycznych szczegółach podróży nie rozmówiły. Najpierwej chciałabym wiedzieć, jakiej objętości kufer bierzesz? żeby zmiarkować, jaki ja wziąć mogę, by się oba koło siebie z Krakowa do Ludzimierza pomieściły. Następnie co z pościelą? Paplecka298 jeszcze za życia Aug. Wilkońskiego wybierała się w sąsiedztwo z tłomokiem; pomimo kolei żelaznej ja się jednak w Tatry wybieram... Moja Wando, czy ty widziałaś wschód słońca na górach? Mam przeczucie, że to musi być coś zachwycającego299? Zresztą myślę, w każdym razie poszewki i prześcieradła wystarczą — siana tam przecież, tak jak tu na tych trywialnych równinach nie brakuje. Co to za wonne siano być musi — przypominam sobie jedno takie ze świeżego siana posłanie... w okolicach nadpilicznych: całej nocy spać nie mogłam, a byłam jednak odurzona, jak gdybym się haczsziszu napiła — tj. przypuszczam, że gdybym się napiła, a dobrego, to by coś było w tym rodzaju — bo z doświadczenia nie znam. Próbowałam parę razy cannabis indica300 na zęby, lecz ni zębom, ni mózgowi żadnego nie zrobiło efektu. Mam takie uparte nerwy, że się niczym nie mogę na złudzenie podsycić. Bądź co bądź, dla wielu ważnych przyczyn, nie oznaczaj terminu podróży przed św. Janem; zawsze lepiej w pierwszym tygodniu lipca, chociaż mi sumienie wyrzuca, że przez moje marudztwo pozbawioną będziesz czerwcowego wśród gór powietrza, a Julcia pisze właśnie, że czerwiec najpiękniejszy. Oktawa mojej skierniewickiej niedzieli była tutaj bardzo gwarna, bo przyjechali państwo Antoniostwo i z Warszawy parę osób znajomych, i ze Skierniewic państwo Rybiccy — i cały Pszczonów. Korzystając ze sposobności, odsyłam kilka pożyczonych książek; nie twoich — ale jedną dla ciebie — jest to: Confessions d’un enfant du siècle301 Musseta. Czytałaś Elle et lui — czytałaś Lui et elle302 — może nawet Lui przez panią Louise Collet; teraz warto przeczytać, co on sam o tym napisał. On był pierwszym — od niego punkt wyjścia — trochę niedyskrecji — ale przynajmniej polemiki żadnej. Są całe karty bez zaprzeczenia z własnego życia i z własnego serca wypisane; są inne wyraźnie z rzeczywistości przetłumaczone — po literacku, ale w dobrej wierze przynajmniej; są zadeklamowane dla samego siebie... wszystko razem ciekawe — przeczytaj pierwej, nim p. Matyldzie odeślesz, gdyż to jej własność. Z tytułu nawet tego polecenia cały pakiet książkowy na twoje ręce wyprawiam: Relacje Nuncjuszów dla pani Baranowskiej, trzy tomy Dumasa fils, przez panią Baranowską jak najspieszniej, jeśli łaska, dla pani Skimborowicz — Musset przez ciebie dla Matyldy. Któż to ci przyniósł takie śliczne rzeczy, kiedy mnie nie było? Peryklesa obok Aspazji, razem więc jest i Alcybiades. Cóż powiesz na to, że się z żadnym popiersiem, medalem, ani Aspazji, ani Alcybiadesa nigdy nie spotkałam; a ciekawszą jestem Aspazji. Nawet onego czasu pisząc303, nie tak wyraźnie ją w fikcji widziałam jak Alcybiadesa. Powiadasz, że surowi — poważni? Czyż ci się zdawało, że rozkosz starożytnych była szaloną jak Rzymianek późniejszych albo wesołą jak gryzetek paryskich? Ona pewna siebie — ona prawem sama sobie. Czytaj Musseta: sprzecznością domyślisz się, czym mógł być Alcybiades. Musset szarpiący się z sumieniem — Musset umarły młodo — z wycieńczenia — Alcybiadesa spalić musiały Satrapy, bo go ani zwalczyć, ani zabić nie było podobna, choć pewnie więcej użył i więcej złego zrobił niż Musset. Siła życia! oj, ta siła życia pomimo nadużyć, pomimo inteligencji. Dzisiaj zdaje się, że inteligencja dana ludziom na chorobę, na truciznę, na roztrzaskanie ciała. Patrz najlepszych — to wszystko Seweryny; a najlepsze — to wszystko wy, moje kochane — kiedy nawet i Mania tak długo po szczęśliwie odbytej słabości do sił przyjść nie może. Mimo tego uściskaj ją wraz z synem serdecznie — i Sewerynowi prześlij pozdrowienie — i Zosi, i ojcu kłaniaj życzliwym słowem.

A dwóch rzeczy się wystrzegaj: nie wstępowania do Kazi, kiedy jesteś tak blisko i masz jej co o mnie powiedzieć, i niepisania powieści, gdy ci się jaka w głowie urodzi. Kobieto! Kobieto! mówię ci, przyjdzie czas, gdzie będziesz chciała napisać, a w głowie nic nowego się nie urodzi. Zbieraj teraz i przysposabiaj, odnajdziesz na chwilę potrzeby. Czemu ja nie popisałam tego wszystkiego, co mi się roiło ongi! — miałabym dzisiaj dla pana Sikorskiego gotowe!