LV

[Lublin] 3 marca 1866

Dzisiaj rano twój list odebrałam — tak mi żal! żal — żal. Później powiem ci czego i kogo najwięcej. Dziś uścisk tylko na uspokojenie — krzyżyk błogosławieństwa na prawdę. Słowo prośby, żebyś się nie zraziła milczeniem, a pisała obszernie i prędko. Nie analizuj zbyt subtelnie, czy cię wiem dosyć, czy za mało. I tak, i tak bywa może — i tak, i tak bywać musi nawet — masz jedną pewność, której sobie dowodzić nie potrzebujesz — ty szkaradna wątpicielko, a najserdeczniejsza i moja.

Czy to jest podobnym, że dotychczas nie odkazałam dla Julci osobnego pocałowania za jej fotografię — chyba w liście, którym nie dopatrzyłaś — ja to widziałam napisane przed oczyma duszy mojej.