XXXIX
[Olszowa, maj 1865]
Zamiast odpowiedzi na list twój i bardzo dla mnie cenną Stasia karteczkę, posyłam ci odpowiedź dla Julci; użyczysz jej miejsca wśród listów, które pewnie w tym czasie wyprawiać będziecie. Jak też to co rok smutniejszą się staje owa niegdyś najweselsza 22-go maja rocznica! Dwa lata temu, jeśli pamiętasz, wróciłam od śmiertelnego łoża męża Andzi Kisielnickiej — przeszłego roku byłyśmy w rozproszeniu. Na ten rok wy jesteście w tak świeżej żałobie; co dalej spotka, aż strach myśleć nawet — życzenia krzepną nie tylko na ustach, lecz i w sercu prawie. Kiedy będziesz rozmawiała z panią Kaplińską serdeczniej i poufniej, to jej powiesz ode mnie, że nie przez zapomnienie, ale przez uszanowanie nie zgłosiłam się do niej osobnym przypomnieniem w dniu jej imienin. Przeczuwam, jak jej boleśnie być musi jakieś dzisiaj od jakiegoś wczoraj odróżniać, gdy wszystkie teraz dnie i godziny jednym żalem do siebie podobne. Lecz chociaż smutno, chociaż najsmutniej, od Ciebie, Wando, wszystkich szczegółów oczekuję. W przyszłym liście musimy się rozmówić o zebraniu pozostałych pism Zosi — więc nie na długo do widzenia.