XXXVIII

[Bez daty]

Odsyłam arkusików 3. Niech cię nie straszą Wando, później będą mniej zaołówkowane. Chciałabym się usprawiedliwić z każdej poprawki, a przynajmniej hurtownie wytłumaczyć — lecz nie mam czasu.

Polcia miała dopiero w sobotę jechać, a tu dziś ją wezwali. Spadła na mnie piorunem — no, jeśli nie piorunem, to dachówką z trzypiętrowej kamienicy ta wiadomość. Ledwo będę mogła książki niektóre spakować i ponadpisywać, do kogo należą.

Całuję — serdecznie, bardzo serdecznie, najserdeczniej.

N.B. twój list odebrałam wczoraj — dlatego tak mało zrobiłam.