IV

Piękność nie wszystkim jest dana

z łaski Niebios, z bogów ręki.

Wiele kobiet musi sztucznie

potęgować swoje wdzięki.

Najpiękniejsza z kobiet gaśnie,

jeśli zabiegów nie czyni

dokoła swej toalety,

choćby miała czar bogini.

Jeżeli niejedno uszło

starożytnej pięknej pani,

to dlatego, że mężczyźni

byli równie zaniedbani.

Śmieszną byłaby niewiasta,

ubrana w bogate stroje,

z mężem, co siedem skór byczych

miał za ozdobę i zbroję.

Niechaj inni przeszłość chwalą,

w moim sercu radość gości,

żem przyszedł na ten świat miły

w wykwintnej teraźniejszości.

A kocham ją nie za złoto,

nie za tyryjskie purpury,

nie za okręty żaglowne,

ani kosztowne marmury —

Kocham teraźniejszość za to,

że nam dzisiaj jest nieznana

naszych przodków źle ubranych

prostackość nieokrzesana.

Nie wnioskujcie ze słów moich,

że każda się stroić musi

w perły, które łowią w głębi

szmaragdowych wód Indusi.

Zbyt jest ciężki dla kobiety

strój obficie złotem tkany.

Źle wygląda postać w szacie

bogactwem przeładowanej.