XVI

Kiedy tak śpiewałem — nagle

zobaczyłem Apollona

w wieńcu laurów... Słodko brzmiała

złotej harfy pieśń natchniona.

I powiedział wieszczo Febus:

«Owidiuszu, piewco drogi,

mistrzu w sztuce miłowania,

wnijdź62 w świątyni mojej progi.

Na jej wrotach ujrzysz napis:

„Znaj sam siebie” — niechaj rzesza

uczniów twoich i wyznawców

do świątyni tej pospiesza.

Albowiem jedynie tego,

który zna siebie samego,

rozumne przewidywania

w miłości od zgryzot strzegą.

Mierzy zamiary na siły,

nie zaś siły na zamiary.

Wyzyskuje wszelkie środki

do usidlenia ofiary.

Niech z tego mądrze skorzysta,

jeżeli ma piękne lica.

Niechaj śpiewa jak najwięcej,

jeśli śpiewem swym zachwyca.

Niech pije — jeśli jest z niego

sympatyczny pijanica...

Jeżeli ma ładną skórę,

Niech swe ramiona obnaży.

W ogóle powinien robić

wszystko to, z czym mu do twarzy.

Ale nieznośny gaduła

lub wierszopis nałogowy

niech się nigdy nie ośmieli

przerwać w połowie rozmowy —

By zanudzać otoczenie

prozą lub w wiązanej mowie...»

Tak przemawiał boski Febus.

Słuchajcie go, kochankowie.