XX

Nie wytykaj swojej lubej

nigdy nigdzie żadnej wady.

Będziesz mi niezmiernie wdzięczny,

jeśli posłuchasz tej rady.

Na ciemną płeć Andromedy63

Perseusz64 patrzał przez szpary.

Hektor65 we wzroście swej żony

nie widział żadnej przywary.

Dla rozlicznych wad kobiecych

miano cnót znaleźć nietrudno.

Czarniejszą od smoły nazwiesz

«swoją czarnuszką przecudną».

Z Minerwą66 — porównasz rudą,

zaś tę, co żyje rozpustą —

z Wenerą... «Pulchniutka» — powiesz

o kobiecie, co jest tłustą.

Wyrazisz się w uniesieniu,

że powiewna i anielska,

o innej kobiecie, która

chuda jest jak śmierć angielska.

W ten sposób każdziutkiej wadzie

bliskiej cnoty nadaj miano,

a od razu wstępnym bojem

zawojujesz ukochaną.

Nie pytaj jej nigdy jeno67:

«Cudna, żyjesz od ilu lat?

Jaki narodziny twoje

miał zaszczyt widzieć konsulat68

Zostaw troskę tę cenzorom69.

Zwłaszcza jeśli piękna pani

nie jest już pierwszej młodości,

niezręczność ją twoja zrani.