XXII

Ale oto już kochanków

ukryło puszyste łoże.

Muza moja do sypialni

w żaden sposób wejść nie może.

Zresztą i bez jej wskazówek

radę sobie świetnie dadzą

i nie zostaną bezczynni

pod Amora słodką władzą...

Co należy wówczas mówić,

bardzo dobrze wiedzą sami.

Nie będą również w kłopocie,

co trzeba robić z rękami.

Powoli dążcie do celu,

moi kochankowie mili...

Opóźniajcie szczyt rozkoszy —

jeżeli was nic nie pili.

Przerywajcie słodką pracę,

aby trwała jak najdłużej.

Przed najśmielszymi pomysły

niechaj żadne z was nie stchórzy....

Drżącą światłością zaświecą

twej dziewczyny słodkie oczy,

jako złoty słońca promień

drży odbity w wód przeźroczy...

Wyrazy żądzą dyszące...

Szepty namiętne i skargi

na zbielałych wargach mrące...

Palące jak ogień wargi...

Uniesiony namiętnością,

nie wyprzedzaj twojej pani.

Najmilej, gdy jednocześnie

przybijecie do przystani...