XXXI

Wstyd mi pisać dalej. Chciałbym

przerwać pieśni me natchnione.

Lecz dodaje mi odwagi

tymi słowy cudna Dione128:

«Na moją odpowiedzialność,

o wszystkim mów bez obawy...

Widzę, żeś miał niecny zamiar

pominąć niektóre sprawy.

Niechaj każda z pięknych kobiet

pozna siebie sama, aby

wiedzieć, w jakiej ma postawie

prezentować swe powaby.

Leż na wznak, jeżeli nieba

dały ci uroczą buzię.

Jeśli masz plecy przecudne,

kładź się na brzuszku, łobuzie.

Wysoka winna opierać

na łóżku kolana swoje

i z lekko schyloną głową

toczyć swe miłosne boje.

Jeśli boski blask miłości

mają twoje śnieżne uda,

jeżeli czarują oczy

twej łabędziej szyjki cuda —

Niech kochanek zachwycony

zobaczy cię, boska, całą,

niechajże go do szaleństwa

doprowadzi twoje ciało.

Nie wstydź się rozpuścić włosy

jako bachantka z Tesalii.

Niech spadają na ramiona,

podobne do dzikiej fali.

Jeżeli prace Lucyny129

ślady jakieś zostawiły,

walcz jak srogi Part, co w boju

nadstawia wrogowi tyły.

Wenus zna tysiąc sposobów.

Wszystkie miejcie na widoku.

Najprościej — pół nachylona

zostawać na prawym boku.»