Scena IV
KUPIDO, MERKURY, APOLLO.
MERKURY
Co tobie, dostojny Apollinie? wyglądasz jakiś posępny.
APOLLO
Powrót boga tkliwości gniewa mnie. Nie podoba mi się ta nagła sympatia Minerwy. Uprzedzam cię, Kupidynie, że niebawem go tu przyprowadzi.
KUPIDO
Co ona chce z tym gratem?
APOLLO
Posłuchać, jak każdy z was będzie rozprawiał o naturze swoich płomieni, i osądzić, którego darom należy oddać prym21 w tej potrzebie: o tym właśnie mam cię uwiadomić.
KUPIDO
Tym lepiej, do kroćset! Tym lepiej; to mnie rozerwie. Bądź spokojny, nie ma się co obawiać; mój szanowny kolega niewiele tężej rozprawia niż rani.
MERKURY
Wierzaj mi, idź przygotuj się bodaj przez chwilę.
KUPIDO
Na honor, dobra rada; idę skupić się nieco na łonie Bachusa; ma on winko szampańskie o cudownej wprost wymowie; znajdę w nim mą obronę gotowiuteńką. Do widzenia, przyjaciele, gotujcie mi wieńce wawrzynu.