Mokra koszula

Maszerować z uczuciem nie jak indyk w obejściu,

niech pośród warzyw nie będzie dynią,

i tak dalej,

żeby na końcu wykładać paprochy

pytany, jak używałem słuchu wtedy,

gdy rozpowiadałem,

że nie pękam w samotności

i jakie to wrażenie.

Wiem wiem, coś znowu nie tak:

sadzam wujka z tym jego przestraszonym życiem

na wózku i wiozę na parking mówiąc, że dobrze wygląda.

Gwiazdy jakby na to czekały.