SUN

z dnia 25 listopada 1921 r., str. 9, szpalta jedenasta, w samym środku:

Poskromiciel saratowskich ludożerców, Podrygałow, baletmistrzem u Yetmeyera. — Hiszpańskie Toledo kolebką chrześcijaństwa. — Pierwszy amerykański samolot w drodze do dancingu w Toledo.

...Przyjaciel naszego pisma, bawiący przygodnie w Toledo, donosi nam pod datą ubiegłego tygodnia, co następuje:

„Ożywienie w mieście, jakiego nie pamiętają najstarsi ludzie. Hotele zapchane. Wstawiono cały szereg nadzwyczajnych pociągów łączących nas ze stolicą kraju, a przez nią i ze światem całym. Generalne próby w dancingu przedśmiertnym, pod światłem kierownictwem właściciela i aranżera D. Yetmeyera, odbywają się z natężoną gorliwością niemal co dzień. Sprężystej dyrekcji pod niezawodnym przewodnictwem Jacinta Gouzdraleza udało się pozyskać stały współudział jednego z najwybitniejszych nowatorów baletu rosyjskiego: Igora Podrygałowa z Saratowa. Jego to inicjatywie, genialnej inwencji oraz niespożytej wytrwałości może zawdzięczać współczesna Rosja, że klęska głodu, opanowawszy zaledwie południowe gubernie sowieckiej republiki, wraz z nieodstępnym towarzyszem swej straszliwej dyktatury, a mianowicie z antropofagią, nie przeniosła się na środkowe i północne dystrykty byłego carskiego imperium. W najkrytyczniejszych chwilach inscenizował p. Podrygałow swoje niesamowite pomysły, pantomimiczne i taneczne, a przenosząc się z miasta do miasta, ze wsi niemal do wsi, odwracał uwagę podrażnionej i zrozpaczonej tłuszczy od najdotkliwszej codziennej udręki, którą jest brak chleba. Człowiek ten baletem swym Taniec głodomorów oraz hymnem »na powitanie ludożerców« więcej uczynił dla dobra matki Rosji aniżeli cała rada wysokich komisarzy na Kremlu wszystkimi swymi dotychczasowymi ukazami czy zakazami. Jest dziś apostołem, bohaterem, legendarną postacią wśród zmitrężonych mas nadnewskich czy nadwołżańskich mużyków358. Kronika życiowa pierwszego baletmistrza dancingu w Toledo — to wielka, współczesna, awanturnicza epopeja. Ograniczam się do zaznaczenia, że w Rosji cieszy się on sławą niezwyciężonego, nieśmiertelnego czarta, że liczy dziś lat czterdzieści dwa, że jest wdowcem, jakkolwiek był cztery razy żonaty i w końcu, że posiada dzieci dwanaścioro, wszystkie legalne i wszystkie kształcone w kunszcie choreograficznym, a mianowicie (według starszeństwa) siedmiu chłopców: Aliosza, Fiedor, Misza, Sasza, Szura, Wołodia i Wania, i pięć cór: Luba, Nadieżda, Olga, Sonia i Wiera. Pierworodny liczy lat piętnaście, ostatnia dziewczynka w trzeciej rozkwita wiośnie. Produkcje zespołu mają być zdumiewające. Podrygałow objął fachowe kierownictwo dancingowego baletu.

Odżyły najpiękniejsze tradycje Toleda. Napływ pątników wprost nieoczekiwany. Jak na wielkim, światowym jarmarku roją się barwne tłumy przybyszów, plamiąc szarzyznę europejskich kostiumów pstrokacizną egzotycznych strojów i gwarząc rozgłośnie we wszelkich możliwych językach czy narzeczach. Mimo poważnych wątpliwości, zastrzeżeń i podejrzeń, jakie nasuwa dancing Yetmeyera każdemu trzeźwo myślącemu dżentelmenowi, trudno oprzeć się wrażeniu, iż w ciasnych i spleśniałych murach starożytnej mieściny kiełkować zaczyna jakieś wielkie dzieło, że rośnie nowa jakaś siła, że płód dziwaczny w oczach nam dojrzewa, który niebawem olbrzymem się stanie, przekraczającym swobodnie granice wszystkich państw oraz przesądy wszelkich narodów.

Po raz wtóry już w dziejach ludzkości odgrywa hiszpańskie Toledo rolę kolebki światowego prądu religijnego. Twierdzi bowiem podanie, tutaj dziś bardzo popularne i w gorączkowych przemianach z ust do ust krążące, że arcykapłani jeruzalemscy przed wydaniem ostatecznego wyroku na Chrystusa zapytywali toledańskich rabinów, cieszących się wielką wśród ówczesnego żydostwa estymą, czy należy zastosować karę śmierci wobec niepożądanego Mesjasza? Odpowiedź brzmiała wyraźnie: »Nie krzyżować, człowieka nigdy nie uśmiercać!«. Specjalny posłaniec, wiozący to »veto«, spóźnił się jednak nadmiernie i przybył, kiedy Chrystus już zginął męczeńską śmiercią. Przypadek rozstrzygnął, ale wyrok Toleda inne losu koleje wyznaczał chrześcijaństwu aniżeli te, którymi podążyła Chrystusowa religia wskutek śmierci jej Stwórcy na krzyżu. Dziś znowu, w prastarej gocko-mameluckiej warowni nad Tajo, stajemy wobec potężnego, wszechświatowego problemu religijnego”.

Po otrzymaniu tych sensacyjnych wiadomości, zaangażowało pismo nasze, chcąc stanąć na wysokości służby sprawozdawczej, religiologa z Bostonu, profesora Mac Absurde i poleciło tej powadze naukowej pełnić w Toledo funkcje obserwatora obudzonego przez dancing ruchu religijnego. Mr Absurde odleciał do Europy naszym redakcyjnym aparatem, który jest kombinacją aero- i hydroplanu najnowszego systemu. Dzisiaj o świcie udał się w podróż nasz znakomity współpracownik w towarzystwie swej uroczej sekretarki Miss Grace Piperments. Listy tej pary na łamach „Suna” będą stanowiły prawdziwą chlubę nowoczesnej reporterki, jako nieprześcignione i bezkonkurencyjne źródło trafnych, obiektywnych i na głębokim zrozumieniu samego przedmiotu opartych sądów o przedsięwzięciu Mr Yetmeyera.