12
Już to zamkowi lękać się potrzeba,
Gdy ją zesłało, ciężkiej kary nieba.
Dziwna istota! co z pewnego czasu29
Ciągle przebiega miasto z końca w koniec
Z hukiem30 wędrowca, gdy błądzi śród lasu.
Kto wie, czyli31 to nie złej wróżby goniec?
Bo cera u niej od śmiertelnej bledsza;
Jak myśl rozpaczy, tak się zjawia, znika;
Dziwna jej żywość, jak radość puszczyka;
Głos jak psa wycie, kiedy trupy zwietrza.
«Niech Bóg odwróci diablicę przebrzydłą!
Niech Bóg ustrzeże od niej atamana!» —
Przebąkiwała drużyna zmieszana,
Zmieszana jeszcze, choć znikło straszydło.