14

Już powrócili; dobrze się sprawiono:

«To niedobitki, ojcze atamanie!

Wielkie przy Mosznach było krwi rozlanie167

Tabor tam naszych ze szczętem zniesiono:

A tym dwom jakoś to trzciny Irdynia,

To okoliczna pomogła pustynia,

Że się wymknęli, upatrzywszy porę;

Ale ich serce i dziś na bój gore.

I gdyby można, toby jeszcze radzi

Tu pohulali. A więc z dobrej chęci

Proszą, by u nas mogli być przyjęci.

Nam się też zdaje, że to nie zawadzi,

Przyjm ich, prosimy, do swojej czeladzi».

Coś pomyślawszy, zezwolił wódz na to:

Bo dwóch nareszcie ni zyskiem, ni stratą.

Kozacy, radzi z nowych towarzyszy,

Ruszyli dalej w porządku i ciszy.