15
Wieczór gęstniejsze168 rozsiewa tumany,
Brudniejszym niebo obłokiem zaciemia,
Z ciemniejszym niebem zasępia się ziemia;
Toczą się szlakiem obłędu bałwany169.
Chropawym torem, w ślepiącej ciemnocie
Orężny orszak bacznie się posuwa;
Daleki ogień, co na przodzie czuwa,
Dodaje bodźca wojennej ochocie.
To na zamkowej wieży się paliło:
Kochankom wojny tak go widzieć miło,
Jakby się w oko dziewczyny patrzyli,
Gdy je nadzieja rozkoszy umili,
I dalej hufcem ściśnionym stąpali,
Ciągłe milczenie zachowując dzikie,
Nadzieję mordu mając za muzykę,
Za wtór stęk ziemi i brząkanie stali.
Cóż się tam dzieje z myślami Nebaby
Teraz, gdy zemsty dostępuje szczytu?
Musi mu jaśnieć wszystkimi powaby;
Teraz to musi w rozkoszy zachwytu...
Ej, ile można miarkować po czole,
Po dosłyszanym zazgrzytaniu szczęki —
Znośniejsze serca zdradzonego bole,
Gdyby się pojął, niż te zemsty wdzięki.
Czegoż by marzył po tryumfach noża
O błędnym życiu w stepach Zaporoża?
I czegóż w myśli tak brnąć, że pomału
Jakby w sen zapadł, jakby w śnie się rzucił,
Gdy pistoletu wystrzał go ocucił.
«Kto tam wystrzelił?» — wnet groźnie zawoła.
Pilnie patrzono po sobie dokoła —
To aż w ostatnich szeregach oddziału.
«Droga tak ciemna, koń się potknął w chodzie.
Przeklęty kurek, źle trzyma na zwodzie,
Aby go dotknąć, to zaraz i pryśnie». —
«Niechaj no każdy pistoletu strzeże!
Bo czy umyślnie, czy to nieumyślnie,
Raz ja ostatni w ten przypadek wierzę!
Nie przetrze oczu, jak plunę któremu!170
Hej, kto wie drogę, niech jedzie przed nami!
Wy z bystrym okiem, biegnijcie stronami;
A tył oddziału wręczam pod straż temu.
Wróg — bodaj mara; a wystrzał przestroga!» —
«Pozwól się prosić, ojcze atamanie —
Pochwycił Kozak, co w tej chwili stanie —
Każda mi znana pod Kaniowem droga;
Niejedne wiozłem tu listy, a wprzody171
Nie raz tu, nie dwa wypasałem trzody.
Wybierz mi oczy, jeszcze i w tę chwilę,
Na krzyż przysięgam, że o krok nie zmylę». —
«Zanadto mowy, lecz kiedyś ochoczy,
Więc prowadź. Zawsze ku temu ogniowi;
To nam gospoda.» Tak Nebaba powié,
A zwinny Kozak przed wszystkich wyskoczy:
Westchnie — przez piersi święty krzyż położy;
A za nim reszta — i dalej, w czas boży!