SCENA SZÓSTA
Kuzyn i Aneta.
ANETA
Przepraszam cię, kuzynie. Ale czemu klęczysz tak, samotny, jak gdybyś bił przed kimś pokłony? Tam jest mój pokój. (wskazuje drzwi na prawo) Przyszłam się trochę upudrować po spacerze. Ale co ty tu robisz?
KUZYN
udaje, że szuka czegoś na ziemi
Chciałem przeczytać jeden wiersz dziewczynkom i nie znalazłem ich. Szukam szpilki od krawata. Upadła mi tu gdzieś i nie mogę jej znaleźć.
ANETA
Szpilka od krawata? O, tu coś zaszło. Czekaj, ja ci pomogę.
Klęka obok niego. Szukają. Pauza.
KUZYN
nagle
Aneto! Ani! Ja ciebie kocham. Od wczoraj nie mogę sobie rady dać ze sobą. Jesteś jedyną kobietą, która mi się kiedykolwiek podobała. Kocham cię i podobasz mi się wściekle. Wiem, kto jesteś. Wczoraj poznałem cię, kiedy grałaś.
ANETA
A ogoliłeś się przynajmniej? (gładzi go ręką po twarzy) Tak, jesteś gładki, jesteś młody, jesteś ładny i ten twój wierszyk podobał mi się bardzo.
KUZYN
Dla ciebie tylko go pisałem. Tylko dla ciebie. Przez ciebie tylko zostałem na nowo artystą. Kocham cię.
ANETA
Ale dziś rano mówiłeś inaczej. Dedykowałeś go widmu ciotki.
KUZYN
Tak. I ta dedykacja, tego wiersza tylko, pozostanie dalej. Ale cały zbiór, który teraz napiszę, poświęcę tylko tobie, Ani. Ciebie jedną kocham, po raz pierwszy naprawdę.
ANETA
Czy mogę ci wierzyć? Może wszystkim mówisz to co chwila?
KUZYN
całuje ją klęcząc naprzeciw niej
Kocham cię, kocham cię.
Całują się długo i nienasycenie.