SCENA XI
LESZEK
patrzy za nią, jak za jakiemś znikającem widmem, zrywa się — w najwyższem wzburzeniu załamuje ręce i biega po komnacie.
Ofiary trzeba, ofiary! chwilę chodzi, potem przystaje z ciężkiem postanowieniem: I tak być musi!
patrzy za nią, jak za jakiemś znikającem widmem, zrywa się — w najwyższem wzburzeniu załamuje ręce i biega po komnacie.
Ofiary trzeba, ofiary! chwilę chodzi, potem przystaje z ciężkiem postanowieniem: I tak być musi!