SCENA I

Ten sam pokój. Zmrok popołudnia zimowego. Za oknem skrzy się biały całun śniegu, na kominku ogień. Scena przez chwilę pusta. Po chwili wchodzą: Tadeusz i Ewa.

EWA

podbiega do kominka i grzeje sobie ręce

Och, jak mi zimno, jak mi zimno, a zdawało mi się, że się przy was rozgrzeję.

TADEUSZ

Ty się nigdzie nie rozgrzejesz.

EWA

Co? Przecież na to przyjechałam, żeby przy waszym szczęściu moje serce rozgrzać.

TADEUSZ

ironicznie

Aby je móc nagrzać, trzeba nasamprzód je mieć.

EWA

przeciągle

Ta-a-k?...

TADEUSZ

A tak... Ale dajmy temu wreszcie spokój. Przez cały czas naszej przechadzki,

a trwało to przeszło trzy godziny, dosyć już chyba komplementów sobie nagadaliśmy, może zaczniemy o czym innym mówić.

EWA

Zacznij ty... ale naprzód każ światło zapalić... tu zmrok, melancholijny ogień na kominku... skrzący blask śniegu za oknami, te miękkie dywany, portiery... Ha — ha... to niebezpieczne — to budzi niepokój, wznieca tęsknotę...

Czyś ty sam to mieszkanie urządzał?

TADEUSZ

Sam.

EWA

Z całą świadomością tego, co robisz?

TADEUSZ

Z całą.

EWA

A wiesz, że twoje mieszkanie jest kopią mojego.

TADEUSZ

Wiem.

EWA

A dlaczegoś to zrobił?

TADEUSZ

By moich sił spróbować, przekonać się, żem już odwykł, zapomniał, zdusił zmorę w sobie.

EWA

uśmiechając się

I na to też powiesiłeś w pracowni obraz przeze mnie malowany, który ci darowałam?

TADEUSZ

Byłaś w mojej pracowni?

EWA

Przez noc całą w przeddzień twego przyjazdu.

TADEUSZ

I coś tam robiła?

EWA

Com ja robiła?... Byłam szczęśliwa, że mnie kochasz i za mną tęsknisz.

TADEUSZ

Tym razem mocno się pomyliłaś.

EWA

Nie, nie, ja się nie pomyliłam. Twoja pracownia wygląda raczej na tę świątynię, w której godzinami całymi odrywasz się od twojego szczęścia, od twego ciepłego zakątka, od koralowych ust Bronki, aby tam szarpać sobie serce i tęsknić za tym, co ci dziwną rozkosz sprawia, wszystkimi siłami pragnąć tego, co ci krew w szał wpędza. Och! pragnąć, tęsknić, tęsknić...

TADEUSZ

Za czym?

EWA

Za tym, co ci ból i pragnienie niezaspokojone sprawia. Tyś do walki stworzony — tyś marzył kiedyś być wodzem, nowe światy tworzyć. Przystanąć na to tylko, by śród trupów i rumowisk zdjąć szyszak z głowy, by tylko uznojone czoło obetrzeć... Nie dla ciebie ciche zakątki, miękkie dywany, wesołe kominki. Dobre to dla twego brata, któremu dusza spopielała.

TADEUSZ

patrzy na nią poważnie

Przede wszystkim, powiedz mi, po coś tu przyjechała? Bo przecież chyba nie masz takich zbrodniczych instynktów, by przemocą burzyć szczęście dwojga ludzi, i to człowieka, któremu o mało co życia nie zniszczyłaś.

EWA

śmiejąc się pusto

O mało co... Jaka szkoda, żem cię tak prędko z moich rąk wypuściła.

TADEUSZ

Tyś mnie nie puszczała, ja się sam oderwałem.

EWA

zamyślona patrzy nieruchomie w ogień

Tak, to prawda. Podziwiałam twoją siłę i wtedy dopiero cię pokochałam...

TADEUSZ

śmieje się szyderczo

Wiem już, wiem. Ale pozwól tylko, bo mi ustawicznie przerywasz. Odpowiedz mi wreszcie na moje pytanie: po coś tu przyjechała?

EWA

To nie wiesz, że Bronka usilnie mnie prosiła? Że może nawet uciekła się do niewinnego kłamstwa, by mnie tu sprowadzić: pisała mi, że jest chora.

TADEUSZ

Nie powinnaś była przyjeżdżać.

EWA

zdziwiona

Dlaczego? Przecież mnie ustawicznie wołałeś, przecież ustawicznie za mną tęskniłeś!

TADEUSZ

Ja za tobą tęskniłem, ja ciebie wołałem!? Ależ ja zupełnie o tobie zapomniałem.

EWA

smutno

Tyś o mnie nie zapomniał. Cały twój dom jest mną przesiąknięty. Jak tylko przekroczyłam próg twego domu, czułam, że to mój dom, że tu niepodzielnie panuję, że sama jedna wypełniam wszystko naokół.

TADEUSZ

Ha... ha... myślisz o meblach. No, więc ci powiem, że umyślnie starałem się wzorować na twoich pokojach, bo, widzisz, jeżeli na przykład pijak odzwyczaja się od wódki i chce się przekonać, czy się rzeczywiście odzwyczaił, to pomimo wstrętu wypija raz po raz jeden, dwa kieliszki. Jeżeli nie zapragnie całej flaszki, to znak, że się z pęt nałogu wyzwolił. Rozumiesz? Umyślnie tak się urządziłem, by wszystko mi ciebie przypominało...

EWA

złośliwie

A jednak...

TADEUSZ

Jednak nigdy o tobie nie myślałem, nawet we śnie mi się nie zamajaczyłaś.

EWA

dorzuca gałęzi do ognia, jakby nie słyszała, co Tadeusz mówi

Nacierpiałeś się, biedaku. W twojej duszy musiała być straszna kłótnia i swar, i rozterka. Mieć wszystkie warunki do szczęścia i być bogatym, mieć wszystko na skinienie, przy tym żonę, która kocha i którą się kocha... A kochasz ty ją rzeczywiście? Możeś ty tylko syt walki i bólu, i cierpień, a teraz przez chwilę śród trupów i rumowisk zdjąłeś bojowy szyszak i ocierasz potem uznojone czoło?

TADEUSZ

szyderczo

Bawiły mnie kiedyś twoje przenośnie, dziś mi już nic nie mówią.

EWA

nie zważając

Tyś tylko dlatego szczęśliwy, by móc spocząć w najzieleńszej z dolin, by góry szturmować...

Ach, jakbym ja cię wtedy kochała.

TADEUSZ

Słuchaj, Ewa, ty musisz opuścić mój dom. Przestańmy się bawić w domyślniki i niedopowiedziane słówka. Wiesz, jak cię kochałem. Śnieg, biały, miękki śnieg, przyprószył wszystkie wspomnienia, i ból, i walki, i cierpienia, a gdy śnieg zniknie...

EWA

No, to i cóż?

TADEUSZ

To byłoby źle.

EWA

Dla kogo?

TADEUSZ

Dla ciebie, dla mnie, a przede wszystkim dla Bronki.

EWA

przeciera sobie czoło

Dla Bronki, dla Bronki. Och, ja ją bardzo kocham...

Bronka będzie bardzo nieszczęśliwą...

TADEUSZ

podchodzi ku niej i siada obok niej

Słuchaj, ale słuchaj dobrze i postaraj się zrozumieć to, co ci powiem. Masz zwyczaj udawać, że nie słyszysz, ale teraz bądź łaskawa poświęcić ten piękny zwyczaj, bo ta zabawka nie na miejscu.

EWA

obojętnie

Słucham i postaram się zrozumieć.

TADEUSZ

Przyznam się szczerze, że jestem rzeczywiście rozdrażniony i zaniepokojony, więcej ci jeszcze powiem, często nawet myślałem o tobie, tęskniłem nawet za tym cierpieniem, któreś mi dawała, być może tęskniłem za tą męką, którą przy tobie przeżyłem, ale teraz zostaw mnie w spokoju. Bronkę kocham, przy Bronce zostanę.

EWA

Zostaniesz, to ją zamęczysz. Rany w twoim sercu odnowiły się, lecisz w ogień jak ćma, od chwili, jak posłyszałeś mój głos za tą kotarą, runął od razu ten pałac z kart, który tak mozolnie i z takim trudem wybudowałeś, a nazwałeś swoim szczęściem.

He... he... mnie nie okłamiesz. Tobie ciasno tu w tym cichym, ciepłym zakątku. W tobie rwie się wszystko, zapory łamać, światy zdobywać! Tyś ostatni z tego wielkiego, pięknego rodu konkwistadorów, którym głupi zakątek, zwany Europą, nie wystarczał.

TADEUSZ

zgryźliwie

Pięknie dziękuję za te nowe światy, które mogę zdobyć tym, że wyrżnę jakieś niewinne, głupie stado baranów.

EWA

To nie to. Trzeba nasamprzód morze ujarzmić, góry rozkopać, trzeba przejść wszystkie męczarnie i wszystkie rozkosze, by się ten nowy świat przed oczyma odsłonił, a to, że przypadkowo taki konkwistador żelazną nogą nastąpi na jakiś kwiat, cóż to znaczy.

Cóż z tego, że wytnie się, choćby najpiękniejszy las, by oczy swoje nowym i nieznanym jeszcze cudem upoić...

TADEUSZ

I cóż dalej... dalej...

EWA

Z wolna... z wolna...

Ha... ha... jak się w tobie ustawicznie burzy namiętna, żarna krew konkwistadora.

Trzeba naprzód morze ujarzmić, góry rozkopać, żelazną stopą zgnieść jakiś kwiat.

TADEUSZ

groźnie

O Bronce myślisz?

EWA milczy, rozgrzebuje łopatką ogień i dorzuca świeżych gałęzi.

TADEUSZ

tajemniczo

O Bronce?

EWA

obojętnie

Zgadłeś.

Milczenie, podczas którego Tadeusz wzburzony przechadza się po pokoju.

TADEUSZ

podchodzi ku niej

Ewo, proszę cię, błagam, zostaw nas w spokoju.

EWA

Ależ ty już spokoju mieć nie będziesz.

TADEUSZ

Wiem, wiem już o tym, ale Bronka go będzie przynajmniej miała.

EWA

Widzisz, Tadeuszu, tyś już oślepł na wszystko, co cię otacza. Czy nie widziałeś, jak cię śledziła niespokojnymi oczyma, jak jej oczy wylękłe jak spłoszone jaskółki spoczywały na mnie i na tobie... Och, ja ją bardzo kocham... Nie widziałeś, jak była podniecona tym nienaturalnym podrażnieniem, jak się ustawicznie zwracała do Kazimierza, jakby u niego pomocy szukać chciała...

Milczenie, Tadeusz chodzi ustawicznie wzdłuż i wszerz pokoju.

TADEUSZ

Hm... sądzisz więc, żem na to stworzony, by nowe światy zdobywać. Po co?

EWA

By żyć pięknie i być pięknym.

TADEUSZ

A jeżeli się nie umie zdobyć?

EWA

To legnie się, i to jest pięknym.

TADEUSZ

A jeżeli to wszystko jest daremną szarpaniną, bezmyślnym niszczeniem siebie i wszystkiego naokół?

EWA

I to jest piękne. Człowiek, który się szarpie i targa, męczy i pragnie czegoś, chociaż nie osiągnie nigdy celu, jest piękny.

TADEUSZ

A jeżeli pragnie tylko ciszy, spokoju, cichego zakątka, ciepłego kominka?

EWA

To dla Kazimierza.

TADEUSZ

A dla mnie?

EWA

patrzy przeciągle na niego i uśmiecha się

Dla ciebie? — ja — tylko ja — jedyna ja.

TADEUSZ

zatrzymuje się przed nią; stłumionym głosem

Dlaczego, dlaczego wtedy, gdym wszystko kładł u twych stóp, wtedy, gdym z tobą i przez ciebie mógł był zdobyć te nowe światy, o których mi teraz mówisz, dlaczegoś mnie wtedy odpychała i odrzucała?

EWA

Boś nie umiał być moim panem.

TADEUSZ

A teraz?

EWA

Teraz cię kocham, kocham za to, żeś chciał o mnie zapomnieć, za to, żeś chciał się przełamać, bo tylko silni umieją się przełamać. Kocham cię całą tęsknotą i lękiem, że nie zechcesz być moim.

TADEUSZ

śmieje się nerwowo

Trzeba lampę zapalić. Bronka lada chwila nadejdzie. Gotowa twoje literackie urojenia urzeczywistnić i mnie posadzić, że spędzani z tobą słodkie heures de confidence7.

EWA

obojętnie

Długo się tak po świecie włóczyłeś?

TADEUSZ

patrzy na nią zdziwiony, ale wpada w ten sam ton

A długo, prawie dwa lata.

EWA

Podobno w Afryce byłeś?

TADEUSZ

szyderczo

Byłem, ale tam wszystko, co było do odkrycia, to już Stanley8 odkrył, a ja się zabawiałem polowaniem na tygrysy... Masz rację... ha... ha... ha... Ja jestem stworzony na konkwistadora. Kiedy w moich oczach tygrys dwóch Murzynów rozszarpał, tom doprawdy nie miał uczucia triumfu...

EWA

szyderczo

Tylko?

TADEUSZ

I... najprostsza myśl przeleciała mi przez głowę, że teraz na mnie kolej przyjdzie.

EWA

drwiąco

I nie miałeś broni przy sobie?

TADEUSZ

tym samym tonem

Naboje zamokły.

EWA

I nie lękałeś się śmierci?

TADEUSZ

Pragnąłem jej. Toć to także piękne — być rozszarpanym przez jakieś królewskie zwierzę.

EWA

Tak, to piękne... Ale słyszę, że Bronka wraca.