SCENA II
Bronka i Kazimierz wchodzą.
BRONKA
sztucznie podniecona
Ach, gdybyście wiedzieli, co za cudna jazda była. Och, te skry śniegu zmarzłego na lodzie, księżyc, księżyc... ach, jakie to cudowne. Co, Kaziu, sam mówiłeś, że to cudowne.
Jutro koniecznie musisz iść z nami, to wszystko jakby dla ciebie stworzone: śnieg, księżyc i Kazio, Kazio. Ha... ha... ha... patrz, Kazio taki znudzony, a nie widziałam człowieka, który by się tak pięknie ślizgał.
KAZIMIERZ
Bronka, jak zwykle, przesadza, wcale tak cudownie nie było. Staw nie był cały zamieciony, a kochana moja bratowa bawiła się tym, żeby brnąć w śniegu po kolana.
BRONKA
roztargniona
Ach, jak on kłamie, jak on kłamie... O ty niedobry...
Tadziu, możeś niezadowolony, że tak długo pozwoliłam sobie wolności używać? Ale widzisz, kochanie, wiedziałam, że jesteś z moją drogą Ewą, chciałam umyślnie, byście razem zostali, chciałam, żebyś wreszcie po roku zrzucił ten kitel chreczkosieja i z Ewą pobujał tam, gdzie mnie biednej za wysoko.
Och, jakaś ty, Ewo, szczęśliwa, tyś całkiem inna niż my wszystkie. Ach, jak cię dobrze pamiętam, wtedy, gdy po moich zaręczynach przyjechałam do ciebie. Słyszysz, Tadziu? Pokój był taki sam, taki samiuteńki, jak ten, w którym teraz siedzimy...
Ewa, to dziwne, ten pokój był zupełnie tak samo umeblowany jak nasz.
EWA
Ależ, Broniu, cóż w tym dziwnego, to chyba już zupełnie przypadkowe.
TADEUSZ
zimno
Widocznie ten sam tapicer urządzał mieszkanie panny Ewy i moje.
BRONKA
Hm... oczywiście. Pamiętasz, Ewciu, jak siedziałyśmy przy kominku? Patrzyłaś w ogień, a ja ci opowiadałam bez końca, bez końca, nie wiem już nawet, co paplałam, tyś była taka dobra, taka cierpliwa...
TADEUSZ
Co tobie, dziecko kochane, coś ty dziś taka nerwowa?
BRONKA
Widzisz, ja bym chciała latać, latać wysoko jak ptak, a tylko tak biję skrzydłami o ziemię i tak tęsknię, i tak pragnę, pragnę się wzbić, a skrzydła jak ołów...
Ach, Ewo, jakaś ty szczęśliwa.
KAZIMIERZ
Widzisz, nie mówiłem ci, że taki forsowny sport jest niezdrowy? Tyle cię nabłagałem, naprosiłem, nie chciałaś mnie słuchać, a teraz będziesz musiała tę całą romantyczną ślizgawkę odpokutować.
BRONKA
uparcie
Otóż nie, właśnie nie, ja mam dosyć tych nerwowych przypadłości, jestem głupie, rozkapryszone dziecko
TADEUSZ
Niech pani tu pozostanie, ja ją sam wkrótce uspokoję.