SCENA I
BRONKA, TADEUSZ
Przez okna, jasno oświetlone, widać, jak z wolna idą przez oszkloną oranżerię do salonu. Wczesny poranek. Słońce czerwieni się na śniegu poza oknami. Bronka wchodzi pierwsza, opiera się o szezlong.
BRONKA
Nigdzie spokoju, nigdzie spokoju znaleźć nie mogę. Nigdzie, nigdzie. A tak się chciałam do ciebie przytulić i ukojenie przy tobie znaleźć... Tadziu — Tadziu... Co się z nami stało?
TADEUSZ
Ależ, dziecko drogie, kochane... Czy nie możesz zrozumieć, że jesteś podrażniona? Czyś zapomniała już, jak płakałaś, gdym na jeden tydzień odjeżdżał od ciebie?
BRONKA
O nie, nie. To było co innego... Wtedy to był tylko taki żal rozpieszczonej kobiety i obawa tej strasznej tęsknoty, gdy cię przez tydzień cały, pomyśl tylko, przez tydzień cały widzieć przy sobie nie będę.
TADEUSZ
A teraz, cóż teraz? Przecież jestem przy tobie, dniem i nocą jestem przy tobie.
BRONKA
A dusza twoja gdzie błąka?
TADEUSZ
Moja dusza?
Zawsze i zawsze przy tobie.
BRONKA
gwałtownie
Przy mnie? Powiedz mi raz jeszcze; że zawsze; zawsze dusza twoja przy mnie.
TADEUSZ
mocno
Zawsze!
BRONKA
Zawsze przy mnie?
TADEUSZ
Mówię ci szczerze, żem raz po raz dawniej już czuł taką wielką tęsknotę, która mi serce i mózg szarpała...
BRONKA
przerywa gwałtownie
Tęsknotę!? I ty czułeś tęsknotę. Za czym, za czym ty czułeś tęsknotę?
TADEUSZ
Uspokój się, Bronuś, wiesz nadto dobrze, jak cię kocham. Tęsknoty za nikim czuć nie mogłem, prócz...
BRONKA
z krzykiem
Prócz... powiedz mi!
TADEUSZ
głaszcze ją
Prócz... za tęsknotą...
BRONKA
wstaje
Co? — tęsknotę za tęsknotą!! Co to ma znaczyć?
TADEUSZ
Nie bądź tylko tak przerażona. Pozwólże z sobą spokojnie pomówić... Siądź, Broniu, moja ukochana, siądź, ja ci wszystko opowiem... tęsknota za tęsknotą... hm... hm. Ot, widzisz, jak byłem młody, tom szarpał ziemię z tęsknoty, nie wiedziałem, co począć, bom tęsknił, by spełnić coś tak wielkiego, mocnego i pięknego, czego dotychczas żaden człowiek nie spełnił...
BRONKA
A może ja ci przeszkodziłam?
TADEUSZ
Nie, nie, Bronka, nie. To dawno, dawno już temu... Czułem wtedy taki nadmiar sił, że zdawało mi się, że cały świat ze siebie wyłonię... Ha... ha... ha... Chłonąłem w siebie naukę, grzebałem w odwiecznych śmieciach wiedzy ludzkiej, świat cały zjechałem, by spełnić zakon w duszy mej wypisany, stworzyć jakiś wielki czyn...
BRONKA
I ja, ja marna kobieta przeszkodziłam ci w tym?
TADEUSZ
Och nie, stokroć razy nie — to zupełnie co innego. Kazimierz i ja, myśmy ostatni z naszego rodu... Kazimierz tęsknoty nie znał, a może ją znał... Ja nic nie wiem o Kazimierzu...
BRONKA
Mów, mów dalej.
TADEUSZ
Nic więcej nie mam do powiedzenia.
BRONKA
Tadziu! Czyś ty przy mnie utracił tę tęsknotę?
TADEUSZ
Widzisz — jak ja ci mam na twoje pytanie odpowiedzieć? Ja
uczułem nagle taką niemoc w sobie, byłem znużony, zrezygnowany — i czułem takie nieskończenie wielkie pragnienie spokoju, ukojenia...
BRONKA
A więc ja byłam tylko tą niemą poduszką pod twą skołataną głowę?
TADEUSZ
smutno
Czemu ty, Bronka, rzucasz się tak na mnie?
BRONKA
Ja się na ciebie nie rzucam, ale we mnie burzy się wszystko na myśl, żem była dotychczas tylko twoim pieścidełkiem, twoją towarzyszką, z którą tak miło było gawędzić w tym piekielnym, przeklętym kątku przy kominie...
TADEUSZ
Uspokój się, Bronka, uspokój. Dlaczego nie możesz słuchać spokojnie tego, co ci mówię. Przecież ja nic więcej nie chciałem powiedzieć nad to, że przy tobie znalazłem spokój i szczęście, że przy tobie zapomniałem tęsknić, boś ty wszelką moją tęsknotę zaspokoić zdołała.
BRONKA
patrzy na niego długo i chwyta go za ręce
A dlaczegoś począł tęsknić za twoją tęsknotą?
TADEUSZ
z cichym uśmiechem
Dlaczego ty teraz tęsknisz za tym, żeś nigdy przedtem nie tęskniła?
BRONKA
zamyślona
A prawda.
Pytałeś się mnie przed chwilą, dlaczego teraz jestem smutna i podrażniona, teraz, kiedy już wróciłeś taki mocny, taki szczęśliwy, taki piekielnie stęskniony... za twoją Ewą!
TADEUSZ
przerażony
Ewą?
BRONKA
nie hamując się już
Ewą! Ewą! Tak, Ewą! Sądzisz, żem nie widziała, jak drgnąłeś, jak się przeraziłeś, gdy ona stanęła tam na progu naszego domu? Sądzisz, że ja tylko na to jestem, by być twoim pieścidełkiem, poduszką pod twą zmęczoną głowę, i nie czuć, nie czuć tej straszliwej tęsknoty, która ciebie ode mnie odrywa!?
Tadziu, przepraszam cię, zdaje mi się, żem robiła ci wyrzuty z twojej tęsknoty... wiesz, to niesprawiedliwe wyrzuty, bo i moja tęsknota wybiegła daleko poza ciebie.
TADEUSZ
tajemniczo
Bronka, za czym?
BRONKA
z silnym wybuchem
Za Ewą, za Ewą, za Ewą!
TADEUSZ
tajemniczo
To i ciebie też zaraziła?
BRONKA
opadając
Tak i mnie też...