SCENA VI
KAZIMIERZ
wchodzi, niespokojny do Bronki
No, już się kochana moja bratowa uspokoiła?
BRONKA
przeskakując nagle do wesołości
Idź sobie, chcesz mnie znowu podrażnić. Dosyć już mam twojej filozofii o tych sprzecznościach, które się w jakimś punkcie ze sobą zlać muszą.
KAZIMIERZ
żartobliwie
Nie bardzo ściśle się wyraziłaś, ale swoją drogą sama na sobie możesz ten fakt zauważyć. Przed chwilą smutna, kapryśna, już jesteś teraz wesoła...
BRONKA
Tobie tego doprawdy nie mam do zawdzięczenia, bo ty swoją znudzoną miną możesz człowieka do rozpaczy doprowadzić?
KAZIMIERZ
Czekaj, jutro jeszcze więcej znudzoną minę u mnie zobaczysz.
BRONKA
Pięknie dziękuję.
KAZIMIERZ
do Ewy
No, może się pani teraz ze mną przejdzie. Tadeusza zaprzągłem na chwilę do roboty w jakiejś majątkowej sprawie, o której żadnego nie mam wyobrażenia.
EWA
A ty, Bronka, zapomnij twych urojeń, spocznij, spocznij...
BRONKA
Och, jak mi dobrze, jak mi dobrze.
Ewa i Kazimierz wychodzą.