SCENA VIII
Wchodzi obca kobieta, posępna, rozgląda się, a potem mówi spokojnie, bez śladu uniżoności.
MAKRYNA
Nie chciano mnie tędy wpuścić, kazano mi wejść do kuchni i czekać, ale ja mam prawo wchodzić tymi drzwiami, przez które do domu pana panowie i panie, a choćby najwięksi mocarze tego świata wchodzą.
TADEUSZ
podchodzi przerażony do niej
Co to ma znaczyć?
EWA tyłem odwrócona do Tadeusza i do Makryny wybucha nagie śmiechem.
TADEUSZ
nie słysząc śmiechu Ewy, chwyta za rękę Makrynę w coraz większym lęku
Mówcie przecież, co to ma znaczyć.
MAKRYNA
wskazuje palcem na Ewę i mówi bardzo spokojnie i poważnie
Ja tę panią znam i ona mnie dobrze zna.
Pan pozwoli, że ja tu sobie w kącie usiądę i poczekam, aż moja pani przyjdzie, żona pańska — to najdroższe dziecko moje, które wypieściłam i wychowałam.