Lovrana, rok 1911

7 listopada

Dziś znowu pisałem — dość dobrze mi się pisało. Jest to dopiero szkic, który ulegnie rozwinięciu i przerobieniu. Będę się starał, żeby to było nienaruszalnie logiczne, żeby przekonywało o konieczności pewnych czynów ludzkich i zjawisk życia. Jeżeli się uda, będzie to książka (książeczka) nieprzyjemna dla ludzi spokojnych i porządnych — dla ludzi, w których zaginął duch walki. Nic to! Znajdą się tacy, którzy się tem ucieszą.3