XXI

Co do galeryj włoskich, to o malarstwie ma się już pewne pojęcie i poza Włochami, a o Włoszech można mieć tylko we Włoszech pojęcie. Mnie zawsze więcej interesowała architektura tak dziwna i tak nieznana. Tam stoją pierwowzory tego, co się zna z druków i kopij, które nie dają możności odczucia rzeczywistego stosunku psychicznego do tego, co stworzyli ludzie, stanowiący zwrotny punkt ludzkiej myśli. W Wenecji byłem tylko raz w galerji, a całe dnie patrzyłem na to, co słońce robiło z pałacu Dożów, z Ś-tym Markiem, bibljoteką.

Zawsze znajdowałem mniej interesu w malarstwie, niż w widzeniu tego, z czego się malarstwo robi.