XC

Byłem na górach, wdechałem szeroko

do pełnych piersi powietrze to halne;

tu zapomniałem był, żem krwi posoką

obryzgał ołtarz tam i sługi mszalne;

tutaj widnokrąg daleką roztoką

wierchów, — te na nich wichry borealne, —

leczył, — — tu nawet śmierć mojego syna.....

Już jakby przepadł był głos, co przeklina.