XLI

A teraz pożegnać

Zamczysko, Wisłę, skarby, — Na jak długo? —

Powrócę! — Podjechałem ku wodzie;

słucham, jak szemrze; patrzę, jak się smugą

w błękitach wije przy grodzie

i słyszę, jakby głosy dźwięczne długo

ze dna, czy śpiewy gdzieś w wodnym narodzie

rusalnym dla mnie i jakby żegnanie

i skarga w tych pluskotach, czy igranie...

1. Błąkasz się królu krwawy

i ku mnie wiedziesz konia, —

cóż ku mnie wodzisz konia,

gdy jemu pachną błonia

a ty się rwiesz do Sławy?

2. We Słońcu stoisz złoty

i ku mnie kłonisz twarzy, —

cóż w niej się ogień żarzy,

ze smutku-że, tęsknoty —

we słońcu zgaszasz złoty...

3. Za tobą twoje grody

łyskają wież dziobami, —

cóż się u piasków wody

wodzisz nad pustkowiami...

4. Źleć w domu, małeć serce;

czy chcesz na Czerwone-miasta,

jak cię pana witają i własta

i ścielą mostem kobierce...

5. Źleć w domu, małać dusza;

czy chcesz na Pomorzany, —

oto, gdy śnieg zaprusza,

lodem się zetną piany,

poimasz Pomorzany.

6. Czy chcesz za czeskie góry,

czy na węgierskie szlaki,

żeś zładził mnogie znaki

i rycerzy skrzydlatych las konny.

7. Cóż, gdyś już zgotowiony,

w zamkowe patrzysz mury

i zapuszczone brony

i kłonisz twarz ponury....

8. Cóż w niej się ogień żarzy, —

ze smutku-że, tęsknoty

we Słońcu zgaszasz złoty,

czy stos się tobie marzy

pozgonny...

9. Królu wypogódź czoło

.....................