XLV
I naraz orły moje widzę w dali,
jak nad Skałką polatują i krążą,
jak im się w pąsach słońca pierś korali
i widzę, oto ku mnie, ku mnie dążą;
to się aż gubią w chmurach dziwnie mali,
to się ciskają nagle w dół i ciążą
skrzydłami ponademną, dziwe-ptaki,
Jego-stróże, we wróżbne rozwinięte znaki.