XLVII

Jakoweś walki obłoków przedzgonne

i wielkie wojsk koczowiska,

mieniące w łunach, piechotne i konne,

to w dal płynące, to z bliska,

to k’sobie, jakby łanem kopij skłonne,

to w rozległe rozwite koliska,

to potężniały, to gasły dla oka,

aż je wieczorna stłumiła pomroka.