XXXVIII

Prawie zaczęła się wojna domowa,

bo już ktoś wici rozseła po dworach,

bezemnie, com jest tu królewska głowa:

Samotny, — jeno przy tych lęku zmorach,

których dziś pełna komnata zamkowa;

że psy, trzymane na moich komorach,

choć nikt nie wchodzi i śpią moje chłopy,

jakby kto wchodził, wyją, lgnąc do stopy.