TEATRUM STANISŁAWA AUGUSTA

W Stanisławowskim parku, na ostrowie

jest teatrum Króla Jegomości.

Ponad wodą na podium jest scena,

przeciw sceny półkrągle dla gości.

Przeciw sceny na kamiennem otoczu

siedli w tronach wielcy tragikowie.

Co się kiedy na scenie tej dzieje,

patrzą oni, co dzieła tworzyli.

I tej nocy, gdy jesień się sili,

zeszedł księżyc w drzew suchych przeźroczu

i w tym dziwnym odblasku księżyca

sterczą rujny i w gruzach świątynie.

O północy, o dwunastej godzinie

przyszli ci, co w wojennym czynie

polegli, przyszli gromadą

i na stopniach na podium przysiedli,

oczekujący.

GENERAŁ GENDRE

Czas mnie, hej Boże, czas

na tamten lepszy świat.

Słowianin ja, wasz brat,

ja był z wami niezgodny,

podłości spętany kajdanem,

tak ja dziś stanął za majdanem,

dziś do mnie złość nie ma przystępu,

ani zawiść, ani małość podła;

Boża mnie to ręka wywiodła.

Bracie w męce, podajże ty dłoń.

STANISŁAW POTOCKI

Precz! — Dusza się moja wzdryga.

Co ty za duch — ty mój wróg;

nie ten ci mój — co tobie Bóg.

Jakoż podam dłoń?

GENDRE

Ja widzę, iż ciebie pali skroń.

Tyś powalony mieczem padł — ?

POTOCKI

Własny zabijał mnie brat

i własny syn złorzeczył.

Przekleństwem mnie Bóg strącił, Kat.

Jemużem dziś władztwa przeczył;

jakoż mnie pchnął los w ten bój,

gdym chciał boju powstrzymać i ognie;

czylim wiedział, że zapęd mnie pognie

i połamie, jak zbroję skruszałą

a serce się ozwało

za późno. — O syny, o ojczyzno, o bracia!

Daleko wy ode mnie, daleko.

Już mnie głosy wieczyste wezwały,

już tylko wołań mych echo

jękliwe w parku się błąka;

też mi czekać, bym rychło powiezion

był w miejsce spokoju, gdzie łąka

wiecznie kwitnąca; — —

a dusza jeszcze tęskniąca —

a serce, czego nie przebolało

żywe,

teraz się upomniało tęskliwe.

GENDRE

Wot tobie, duszo, upały

a sercu mojemu mroźno,

czyli mój syn ostał się cały?

Syn jedynak — dziecina miłości —

czy mi jego też Boh279 pozazdrości?

Czyli on też będzie ojcu towarzyszem

i w uścisk obejmie szyję

i pocałowaniem zmyje

z mych ust słowa trwogi i lęki

wyżenie280 precz i wypije — ?

O dziecię, o synu jedyny!

POTOCKI

Jakież były moje ciężkie przewiny?

Giną z oczu, zanikają z myśli. —

Otośmy tu duchy przyśli281,

rozkazem nieśmiertelnych wołani.

CHÓR POLEGŁYCH

Popłyniem polegli ku otchłani.

POTOCKI

Patrzę jeszcze w świat ten, jak zanika

i wraz tracę z myśli, co się stało;

coraz giną moje czyny i błędy,

jeno spokojność dziwna wszędy.

Jakież były moje przewiny?

Za broń wzięły ojce i syny

i na się wzajem godziły

w zapamiętaniu, w obłędzie. —

O jakożem stawał za sędzię

tym, co sprawiedliwie walczyli?

Zali282 sprawiedliwość i sąd

śmiertelnym nie największy błąd?

GENDRE

wśród oczekujących poznał syna

przygarnia go ku sobie

O syn mój, poznaję cię, synu!

Tyżeś to koło mnie, dziecino?

Sięgałeś ręką wawrzynu,

aż Śmierć zadzwoniła godziną

wskazane dla ciebie piętno.

Będzie twa dola pamiętną.

Lecz któż tę pamięć zapłacze,

twoją dumę i wolę junacką?

Zapłakałby i sam Car, kozacze,

że ty wmieszał się w tę bójkę lacką283

i padł pierwszy, jako podcięty kłos żyta;

jako jabłoń, gdy w płatkach okwita

i ostrzejsze powieją nań zwieje,

tak ty spadł, jak ten okwit, co mdleje.

I z ojcem, przy ojcowej piersi,

razem na tamten raj idziem najpierwsi.

Cóż nas czeka? Pójdziem ku otchłani,

przez piekielne pustynie gnani?

O gdzieżeś, pokoju wieczysty?

Kraj mamy przegonić ognisty — — — ?

SYN GENDRE

Ach ojcze, łzy cudze palą.

Łzy cudze na twarz mą upadły

i przez to lica syna twojego pobladły,

bo trwogą zjęty i strachem,

że te łzy zaciążą przed Bogiem,

bo ja zabójca był w tej wojnie z Lachem.

GENDRE

Synu, zabijałeś w obronie!

SYN GENDRE

Jakoż nie mieli walczyć,

gdy okręt i łódź ich tonie;

widno284 ognie i żar wrzał w ich łonie.

A ja byłem pośród nich przeklęty

i miecz mój i moja dola

i szedłem z tą klątwą do pola

i padłem, jako kłos zżęty.

Snać285 Boża była ta wola.

Pójdziem, ojcze jedyny, w kąt święty,

kędy Cary będą nasi ojce,

gdzie wszyscy równi i bliscy

i ci górni i wyniośli i niscy,

kędy będziem rówieśni mołojce286,

śród kwiecia, pośród uroków.

Rzucamy ten kraj mętów i mroków

i dusze oczyścim winni

i będziem za łaską Bożą,

jako są czyści i niewinni,

gdy przeminie czas piekieł niewoli.

Ach ojcze — — — !

GENDRE

Coć jest duszo-synu?

SYN GENDRE

Serce boli,

żem nie kochał — skorom był tam żywy

a mogłem być kochaniem szczęśliwy.

Żem był ojcze dla wielu ohydą

i iż nienawidzili mnie.

Więc, jak widzę ich, że teraz idą

razem ze mną i z nami, kędy przeznaczenie,

to mnie ściska ból serce i duszę,

i dumę moją dawną

i dawną pychę marną kruszę

i chciałbym uzyskać przebaczenie.

GENDRE

Śpij, uśnij dziecino-synu.

Śpij w wieńcu złotym wawrzynu;

położyć287 go dłoń Boska w dań.

Upadłeś, jako pierwsza brań.

SYN GENDRE

Tak tęsknię ojcze do świtu,

do jasnego, czystego błękitu;

bodaj zeszła ta trwóg pełna noc. —

Któż to może? — Kto to jest ten Bóg,

co posiada nieśmiertelną moc,

przegonić precz ciemnie i mgły

i sprowadzić pogodą kwietne sny

i powieść nas w jasność i światłość dróg?

GENDRE

O synu, przeklął nas Bóg.

O synu, nie pytaj starego,

ileć ręce zdziałały złego,

ilekroć ciebie pchnęły ku czemu,

i duszę skalały młodą.

Teraz nas wichry powiodą

w noc jeszcze większą i groźną.

O czujesz, jak wieją mroźno?

SYN GENDRE

O nic to, ojcze, te mrozy,

jeno łzy te bratnie i siostrzane;

tych straszną, palącą ranę

czuję —

ta rana wskroś duszę dojmuje

i jakby ukaźne288 łozy289,

zabija, męczy, katuje.

Te łzy, które oni płaczą —

o patrzaj — na nich — przeklęli. — — —

POTOCKI

Odwrócili się ode mnie Anieli.

O kędyż jasne słońce?

Kędyż skrzydeł ich przedsłanne gońce?

Ostała przy nas noc i pustość strachu.

PALLAS

wchodzi

Kto tu się skarży?

CHÓR POLEGŁYCH

To my.

PALLAS

Kto wy?

CHÓR POLEGŁYCH

Spętane lwy.

PALLAS

Czyją wy ujęci ręką?

CHÓR POLEGŁYCH

Męką.

PALLAS

Kto was tu zaprzągł?

CHÓR POLEGŁYCH

Śmierć.

PALLAS

Wy padli, pierwszy łup. — —

A ty co za jeden? — Hej?

GENDRE

Trup.

PALLAS

A ty kto?

POTOCKI

Marny cień.

PALLAS

Wytniemy wszystkich w pień,

nim zejdzie dzień.

Przybędą towarzysze.

O patrzajcie, tam w oddali, w pałacu,

poprzez wodne spojrzyjcie kryształy:

oto dom z kolumnami.

Tam Ares w okowach miłości.

Za chwilę Ares będzie z nami

i wszystko ponurzy we krwi.

GENDRE

Potrząsaj ty daremno twą żerdź;

przecz nie wiesz, że Zews z ciebie drwi

i zapęd twój lwi

za czas się skończy?

PALLAS

Heu?

GENDRE

Przybył tu poseł gończy

i wężownicą potrząsał

i cały świat, co się dąsał,

ujął w spokój — i skon zapowiedział

a tyś, duchu wspaniały, nie wiedział,

że my spokoju czekamy

i że do łodzi zejść mamy

i płynąć na święte wody,

w wieczystą noc.

PALLAS

A ten młody?

GENDRE

Mój syn — nie budź — niech śpi.

Spokojność jemu oczy zawarła.

Calem290 bluźnił, że śmierć niezbłagana

żywot jemu w kras pełni wydarła,

aż oto szczęściem niezwodnym

ja ojciec sercem niegodnym

u łona go tulę na skon.

PALLAS

Kto idzie?

CHÓR POLEGŁYCH

Oto zwiastun — to on!

HERMES

wchodzi

Zbłąkane duchy — precz!

PALLAS

Zabieraj swoją właść291.

Co mieli pierwsi paść

w ofiarnicy mężów,

tych masz — oto pozbawieni orężów.

Bierz ich, jak swoją brań.

HERMES

Ty sama masz się oddalić.

Przynoszęć292 rozkazanie.

PALLAS

A czyjeż to przynosisz wołanie?

HERMES

Tyś ludy biegła rozpalić.

Oto ogniem spłonęło miasto.

Ares odebrał swą dań.

Wracaj niewiasto!

PALLAS

Jako Ares wziął swoje wiano?

Zwycięstwa mu nie dano.

HERMES

A oto Ares we chwale

zwycięstwem cieszy się cale293.

PALLAS

To złuda — to podstęp mój,

bym go miała dla mnie po niewoli.

HERMES

Jego już Zews nie zwoli. —

PALLAS

Podstęp!!!

HERMES

To twoja broń.

Zwołaj twoje duchy i zgoń.

Kres twemu władztwu kładę.

PALLAS

Śmieszże294 ty mnie niweczyć przez zdradę?!

HERMES

«Pójdziesz i zniweczysz Palladę»

Twój rodzic wyrzekł sam.

Zwołaj twe duchy i zgoń

i pilnuj do olimpijskich bram,

skądeś295 je zwołała.

PALLAS

Cóż pozostanie ludziom?

HERMES

Próżna chwała.

Będą walczyć, jako wydolą sami

a ty wracaj z Egidą i duchami,

z tarczą twoją, bijącą płomieniami

i dzidą, co wybija hasło.

PALLAS

Tam duchów tysiąc zawrzasło,

tam gore całe miasto.

Poczęli dzieło krwawe!

Mamże im odebrać Sławę?!

HERMES

Wracaj niewiasto! —

Wężowy chylę splot.

nachylił laski wężowej

PALLAS

schyla głowę

Uznajęć296, synu Mai.

HERMES

W lot!

PALLAS

nawołuje

Hej Zewsowe orły, które pioruny niosą,

niechajże się w ciszę oddalą!

Niechajże polecą ku szczytom,

ku górnym Hymetu297 śniegom,

ku sinym nad Hymetem błękitom!

Hej, Zewsowe dziewy, siostry płomienolice,

przybiegajcie powrotne z lotów.

Oto czas się dopełnił obrotów

i Zews groźny wasze wyrzekł granice.

Ku mnie wy z dalekosiężnymi skrzydły.

Ku mnie wy, co dzierżycie Sławę.

Bojową poczynaliśmy wrzawę,

zapalone narodów ołtarze

i oto porzucić Sprawę

Zews nam każe!

Hej do mnie, powrotne siostrzyce!

Hej do mnie, do mnie orlice!!

CHÓR POLEGŁYCH

patrzą ku stronie pałacu

Patrzaj, skrzydlate tam się chwieją,

w przedsionku nagły ruch.

Oneć298 słyszą i wracać nie śmieją.

Ku wodzie przygiął je słuch.

PALLAS

nawołuje ku stronie pałacu

Hej siostry, siostry orlice,

rzucajcie płonący dom!

Hej do mnie, do mnie sam!

Zwycięstwo wasze kłam!

Biegajcie, nim padnie grom.

CHÓR BOGINEK

przylatuje od strony pałacu

Wzywałaś, wzywasz — ?

PALLAS

Tak. —

Przysłany straszny znak,

wężowy splot.

Musimy siostry w lot

wracać. —

CHÓR BOGINEK

Kto każe nam — ?

PALLAS

Zews sam.

CHÓR BOGINEK

Rzucić wojenny miot — ?

PALLAS

Wracać.

CHÓR BOGINEK

Przecz299 Aresowa moc

połamie czar!?

PALLAS

Zwycięstwo wasze kłam!

CHÓR BOGINEK

Z naszej ręki Ares wziął dar

rozkazem twoim i wolą.

PALLAS

Wieńce Aresa niewolą.

Syt Sławy, zwycięstwa syt,

w gnuśności legł.

Zbudzi go straszny świt.

Pokąd go duch wasz strzegł,

Amorów wiązało pęto;

gdy ocknie się ze sennych larw,

gdy pojmie zdradę przeklętą,

gdy posłyszy jęk tych dziwnych harf

i trwogą zadrży niepojętą — — — ?

CHÓR BOGINEK

przejęte trwogą

Siostry — — — w lot, w noc!

Gaśnie już nasza moc,

już niedaleki świt.

PALLAS

Rozwińcie skrzydła, w drogę!

Widzicie tam szerzogę300 — ?

CHÓR BOGINEK

Mgły sine idą od pól,

wiatr ustał — drży po fali

kobierzec złotolistych szmat.

W oddali na wodzie ukazuje się:

ŁÓDŹ CHARONOWA

płynąca powoli

CHÓR BOGINEK

Ktoże301 to płynie z dali?

PALLAS

Ha! — Oto płynie łódź.

CHÓR BOGINEK

poznając

Człowiek podeszłych lat;

ogniem mu oko płonie.

Oto zwodzi302 łódź wielką przez tonie.

PALLAS

Dopełnion śmiertelny ból.

Oto Charon wiedzie im łódź

nieśmiertelną...

CHÓR POLEGŁYCH

O bródź Charonie, starcze bródź

przez fale, przez wody męt.

Wyzwolin nam przybliżasz czas.

O lituj nas, o lituj nas

w ohydzie ziemskich pęt.

POTOCKI

Czegom nie zaznał w ziemskiej doli,

pojmany w ognie pychy,

pojmany w ognie gniewu,

za tym stęsknione serce boli,

że wielki a byłem lichy.

Więc płaczę żal,

gdy mam się brać

przez noce płynąć fal

na tamten świat.

CHÓR POLEGŁYCH

Słuchajcie, skarży się nasz brat

Wtóruje jemu szept tych drzew

do żałosnego duszy śpiewu.

Snaćże303 litują jego doli,

za czym stęsknione serce boli.

Był wielki pychą, lichy sercem

a tymże samym jemu spłynąć

wód złotolistym kobiercem.

POTOCKI

Dałeś mi Panie wszystkie statki

i mnogie, mnogie włości

i w rzędzie pierwszych przed narodem

stawiłeś;

jednoś304 nie wszczepił w pierś litości,

żem się nie poczuł syn tej matki,

której pozgonne widzę dziatki,

jak ze mną idą bratnim chodem

w tę samą noc i toń i mrok.

Czemużeś Panie zaćmił wzrok,

żem nie mógł zaznać szczęsnej chwili

i być z tych, którzy mnie zabili

i sławę szczytną wzięli?

Onychże305 męka zbrodni pali,

na mnie się winy ciężar wali,

żem szedł ich czynom wprzek306.

O Panie, losów pęd tajemny;

przeznaczeń nieodmienny bieg.

Terazże mam w okrutnej skardze

zestąpić w czółno przewoźnika

na drogę do niezwrotnych rzek —

człowiek występny, człowiek ciemny — ?

Corazże pamięć już zanika. — —

O Panie, nie szczędź mi promyka,

daj słyszeć jeden śpiew litosny,

daj jeszcze słyszeć szept tych drzew.

Czy szemrzą — ? Jakaż cisza głucha — — ?

Ktoże to płynie mętem wód?

Ludże307 tych dusz za wiosłem słucha?

To bracia moi? — dusz ten lud?

We wodny zapatrzeni bród.

ŁÓDŹ CHARONOWA

pojawia się bliżej płynąca

CHÓR POLEGŁYCH

O bródź Charonie, starcze bródź

przez fale, przez wodny męt

nieśmiertelności cichą łódź.

Wyzwolin nam przybliżasz czas.

O lituj nas, o lituj nas

w ohydzie ziemskich pęt.

POTOCKI

rozgląda się wśród ruin sceny

Ojczyznaże to moja w złomie?

Na moimże308 to skazy domie?

Pałac się sypie w gruz...

Dla mnie to już przekleństwo wieczne

i miecze bratnie obosieczne

i łódź: śmiertelny mus — ?

Przebaczcie mi, przebaczcie mi,

rozpaczą żywie309 duch.

Oto się mój obłędny duch

tych czepia drzew,

gdzie szumiał śpiew

niedawny na mój skon310.

Gruzy koło mnie, spadły złom;

rozstąpił się ojczysty dom

i krew spłynęła z łon.

ŁÓDŹ CHARONOWA

podpływa przed scenę Teatrum

CHÓR POLEGŁYCH

O bródź Charonie, starcze bródź,

wyzwolin nam przybliżaj czas,

nieśmiertelności cichą łódź.

O lituj nas, o lituj nas

w ohydzie ziemskich złud.

HERMES

Skończony wasz i wczas311 i trud,

pora zejść w Acheronu312 bród,

zapomnień na was zejdzie moc.

Do łodzi precz, precz w noc!

Powiodę was przez ciemnie dróg,

goniec stygijskich wód.

wznosi wężownicę i zatacza nad głowami poległych

Tym oto berłem tnę przestrzenie,

pod berłem drży podziemny świat

i moce zlękłe wszystkiej ziemi.

Spełnioneć wasze przeznaczenie,

żal próżen ziemskich strat.

Rzucajcie świat —

kędy was berła gest pożenie313

wężami splecionemi!

Powiodę was przez ciemnie dróg,

w Acheronowy wwiodę bród,

jako wam losy znaczył Bóg.

Oto łódź czeka — zstąpcie w próg,

za świat — za świat — za świat!!

POLEGLI

zstępują do łodzi

HERMES

wstępuje w łódź

ŁÓDŹ CHARONOWA

odpływa

PALLAS

Igraszką byłam w ręku Boga

ja gwiazda, którą Bóg zapala.

Oto mnie Jego głos powala,

że odejść muszę.

CHÓR BOGINEK

Cóż będzie z narodem?

PALLAS

Bez pomocy mej ostanie sam.

Zapaliłam w narodzie dusze,

skąpałam męże we krwi.

CHÓR BOGINEK

Ostawisz ich z ich krwawym głodem?!

PALLAS

Naród będzie walczył z narodem.

Dałam im szczęścia błysk przez chwilę.

Nieszczęść dopełnią sami,

gdy krokiem pójdą wstecz!

Siostry w lot! — Wy ze skrzydłami precz!!

BOGINIE

na rozwiniętych skrzydłach

ulatują

ŁÓDŹ CHARONOWA

przepływa w oddali