W TEATRZE ROZMAITOŚCI

Scena teatrzyku. Tyły dekoracji; głębiej kurtyna, zapuszczona. Satyry z mającego się odegrać baletu, zajęte przytwierdzaniem i umocowywaniem kulis. Aktorzy w kostiumach, w rolach zapowiedzianego wodewilu208.

AKTOR

na scenie, poza kurtyną

zapowiada

Odegrany będzie wodewil ze śpiewami!

PUBLICZNOŚĆ

na widowni

poza kurtyną

Ze śpiewami!

AKTOR

Z Kudliczem w roli Mefista!

PUBLICZNOŚĆ

Brawo Kudlicz!

AKTOR

Rzecz będzie urozmaicona kupletami

à propos209.

PUBLICZNOŚĆ

Kudlicz! Kuplety!

AKTOR

Zaczynamy!

schodzi ze sceny

kurtyna się podnosi

odsłoniła się widownia oświetlona

PUBLICZNOŚĆ

na miejscach parkietowych, na parterze, w lożach

zajęta rozmową, w grupach, obojętna wobec widowiska

Na scenie:

laboratorium Fausta.

FAUST210

czyni zaklęcia

MEFISTO211

wychodzi spod ziemi

obaj rozmawiają mimicznie

MEFISTO

czyni zaklęcia

Ukazuje się:

VENUS-HELENA

z pucharem w dłoni

FAUST

klęka przed zjawiskiem

MEFISTO

bierze puchar z rąk zjawiska

VENUS-HELENA

znika

MEFISTO

podaje Faustowi puchar

FAUST

pije

strój jego czarny opada

stał się młody

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię

na scenie zmiana dekoracji

muzyka antraktowa

1. SATYR

zza kulis, wskazując publiczność

O czym oni myślą — ?

2. SATYR

Co innego.

Nie to, co się na scenie gra.

1. SATYR

Trzeba im zagrać co nowego,

wytrzeszczą ślipie.

2. SATYR

Ha, ha, ha.

1. SATYR

Ja będę niby Wielki Książę.

Ty będziesz Grek, zausznik mój.

2. SATYR

podaje frak

Frak!

1. SATYR

kładzie frak

Szarfę niech mi kto zawiąże!

rozkazując

Łapy po sobie212!

2. SATYR

chichocze

1. SATYR

Małczaj! Stój!

przyczaili się za kulisami

Tymczasem na scenie już ustawiono dekorację

która wyobraża: plac przed kościołem

Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię

MAŁGOSIA

wychodzi z kruchty

FAUST

zbliża się ku niej

O piękna pani — czyli213 mogę

podać ci ramię — ?

MAŁGOSIA

Wcale nie.

FAUST

Chcę towarzyszyć ci przez drogę.

Jak rycerz, czci chcę waszej bronić.

MAŁGOSIA

Przestańcie, panie, za mną gonić.

FAUST

Przyjmijcie ramię — mówię szczerze.

MAŁGORZATA

Odejdźcie, panie — to — uwierzę.

przechodzą

tuż za nimi wkraczają na środek sceny Satyry

przygrywka

1. SATYR

udaje W. Księcia

Cóż o mnie mówią polskie dziewki?

lubieżny w oczach mają błysk.

2. SATYR

udaje adiutanta Kurutę

Śpiewają sobie różne śpiewki,

że Książę masz kałmucki pysk.

1. SATYR

Cóż o mnie mówią te Polaki?

Szczekaj, bo masz przemyślny łeb.

2. SATYR

Że Wielki Książę taki, siaki...

1. SATYR

Jaki?!

2. SATYR

Że Wielki Książę kiep.

1. SATYR

Któż to powiedział?

2. SATYR

Nie pamiętam.

1. SATYR

Zasługi order złoty dam.

2. SATYR

wskazując w publiczność

Spójrz Wasza Miłość, fotel — ten tam.

1. SATYR

Chłopicki!

2. SATYR

Właśnie, on to sam.

PUBLICZNOŚĆ

powstaje z miejsc, zaciekawiona

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię

na scenie odbywa się zmiana dekoracji

SATYRY

zmykają za kulisy

przygrywka antraktowa

AKTOR

zirytowany, biega po scenie

Kurtyna przecież miała zapaść

natychmiast, skoro odszedł Faust!

Gdzież chłop, co tu przy korbie stał?!

1. SATYR

Widzisz, spostrzegli naszą napaść.

AKTOR

Zdawało mi się — że ktoś grał?!

1. SATYR

Zdawało mu się!

2. SATYR

Głupi gap!

Nie poznał moich kozich łap!

AKTOR

do statystów

Proszę się schodzić do baletu!

Uważać dobrze, jak dam znak!

1. SATYR

do innego Satyra

A nie zapomnij dać kaszkietu.

Spostrzegnę niby jakiś brak.

To będzie niby legionista

w szeregu będzie sobie stał;

ja będę klął do diabłów trzysta

i szlify w złości rwał.

Ty na to wejdź i chrząknij tak:

chrząka

Hm, hm.

Tymczasem ustawiono na scenie dekorację,

która wyobraża: plac publiczny

kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię.

Na scenie: mieszczanie i mieszczanki

przechadzają się

SATYRY

część Satyrów poza kulisami przedostaje się do widowni

gdzie pojawiają się poza krzesłami publiczności

3. SATYR

za krzesłem Chłopickiego

Pamiętasz na Saskim Placu,

przed frontem,

Wielki Książę Cesarzewicz dostojny

skakał i pienił się w złości

i szlify komuś zerwał sobaka

i nogami w błocie podeptał.

I stała się cisza taka...

A ty patrzysz opodal spokojny

i tyś chrząknął.

CHŁOPICKI

chrząka mocno

3. SATYR

Tak on się nagle zwrócił, a szpada

w ręku mu niepewno214 zadrgała,

bo ku tobie oczy publiczności...

PUBLICZNOŚĆ

zwraca uwagę na Chłopickiego

3. SATYR

Poznał cię i spiekł raka215,

jakby go nagle kto lontem

podżegł216, pod nosem coś bąknął

i pognał precz.

Skończona była parada.

SATYRY

śmieją się

Ha, ha — ha, ha,

wściekł się bez mała217.

3. SATYR

Tak on się ciebie boi, sobaka.

4. SATYR

Patrzy, a tu Chłopicki stoi.

Na scenę wchodzą statyści w kostiumach gwardzistów

i ustawiają się rzędem po dwu stronach scenki

tworząc w ten sposób szpaler

dla mającego tańczyć baletu.

Muzyka gra baletową partię.

W tejże chwili:

1. SATYR

udający W. Księcia

wbiega z dobytą szpadą

równając ostrzem szpady szereg stojących gwardzistów

gdy spostrzega, że jeden z gwardzistów jest w kasku polskiego żołnierza, wygraża nad nim pięściami

zdziera mu szlify

rzuca je na ziemię

depce nogami

staje się cisza

2. SATYR

pojawia się na scenie w płaszczu wielkim i cylindrze

ubrany i upozowany à la Chłopicki

i chrząka

1. SATYR

udający W. Księcia

na to chrząknięcie zmyka ze sceny

PUBLICZNOŚĆ

wybucha śmiechem

3. SATYR

za krzesłem Chłopickiego

Wielki Książę Cesarzewicz spiekł raka;

cała Warszawa się śmiała!

SATYRY

Ha, ha — ha, ha —

PUBLICZNOŚĆ

Ha, ha — ha, ha.

1. SATYR

za kulisami

Kurtyna!!

AKTOR

za kulisami

Co to?!!

PUBLICZNOŚĆ

Forra! Forra!218

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię

muzyka antraktowa

AKTOR

wpada na scenę zły

Kto się tu rządzi?!!

1. SATYR

za kulisami

To był zwid!!

PUBLICZNOŚĆ

za kurtyną, na widowni

Brawo!!!!

1. SATYR

wchodzi na środek sceny, tryumfujący

Publiczność woła!!

PUBLICZNOŚĆ

Forra!!!!

AKTOR

zrozpaczony

Teatr nam zamkną!!

SATYR

przedrzeźniając

A to wstyd!

AKTOR

do Satyrów

Przecież wy mieliście tańcować!!?

1. SATYR

dumnie

Ja nie należę do twych sług!

2. SATYR

w śmiechu

Chcesz, możesz nas zaangażować!?

AKTOR

Któż wy jesteście!!?

1. SATYR

Jestem Bóg!

Gram tak, jak mi się to spodoba!

AKTOR

Znajdziesz się za to w kozie, kpie!

1. SATYR

Ja jestem, widzisz, ta osoba,

co ludźmi bawi się!!

Muzyka cichnie

2. SATYR

uspokaja Aktora

Lecz oto scena się zaczyna.

AKTOR

spostrzega się

W piwnicy Auerbacha! Hej!

Ustawić z boku beczki wina!!

1. SATYR

do innego Satyra

Pójdź i ty maskę wdziej!

Tymczasem na scenie ustawiono dekorację,

która przedstawia piwnicę Auerbacha

Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię

Na scenie: studenci pijani i jeszcze pijący

siedzą na ławkach wśród beczek

CHÓR STUDENTÓW

Haj la li la la — Haj la la la.

Haj li la la la — la la, ho!

MEFISTO i FAUST

wchodzą wpośród

MEFISTO

do Fausta

Posłuchać musisz mojej rady,

a zaraz będziesz dziewkę mieć.

Trzeba ją zdobyć.

FAUST

Słucham rady.

MEFISTO

Daj złoto, zaraz wpadnie w sieć.

FAUST

Lecz nie mam złota.

MEFISTO

Nie z parady

moce piekielne w sobie mam.

Gdy zechcesz mej posłuchać rady,

natychmiast złoto dam.

czyni zaklęcia

Ukazuje się:

PANDORA219

niosąca w rękach kasetę

MEFISTO

bierze kasetę z rąk zjawiska

PANDORA

znika

MEFISTO

podaje kasetę Faustowi

FAUST

otwiera kasetę i przypatruje się klejnotom

MEFISTO

W ten oto sposób człowiek wpada

w sieć, którą ja zastawiam sam.

Idź teraz do niej, będzie rada220.

Gdy zechcesz, więcej dam.

FAUST

Ileż to dusz chwyciłeś w kleszcz,

uśpionych twoim darem?

1. SATYR

w masce wśród pijących

Orderów co dzień spada deszcz.

2. SATYR

w masce, wśród pijących

Bóg Cara zrobił Carem.

1. SATYR

Dziś resztę nocy się zabawię.

Na dzisiaj wino, jutro krew!

2. SATYR

Tyrana szarfą własną zdławię!

Wesoły dzisiaj nucę śpiew!

CHÓR STUDENTÓW

Láihula — láilala,

húlalila, lilalala!

1. SATYR

Przysiążcie chować tajemnicę.

2. SATYR

Maska dziś naszą kryje twarz.

1. SATYR

Jutro dzień mężów pozna lice.

2. SATYR

Przy księciu będziem pełnić straż.

1. SATYR

Tyrana mieczem w krwi powalę,

dzień zemsty przyszedł i dzień kar!!

2. SATYR

Nie będzie Carem Car.

CHÓR STUDENTÓW

pijanych

Láihulala — láilala!

húlalila — lilalala!

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię

Muzyka antraktowa

Na scenie: zmieniają dekorację

AKTOR

do Satyrów

Ja nie pojmuję, co się dzieje!?

Ja panom każę strącić feu221.

1. SATYR

Pojmiesz nas jutro, gdy zadnieje!

2. SATYR

Pisz na Berdyczów222 — znajdziesz mnie!

AKTOR

do sług teatralnych

Proszę tych panów wziąć na oko,

niechaj mi tu nie kręcą się!

2. SATYR

tupnął nogą w zapadnię

dając znak, aby otworzono

1. SATYR

W tej chwili wpadniesz tam głęboko,

gdzie twój Mefisto skrywa się!

AKTOR

zapada się ze zapadnią,

na którą nieopatrznie nastąpił.

Tymczasem już ustawiono na scenie dekorację,

która przedstawia ogródek przed domkiem Małgosi

Kurtyna się podnosi, odsłaniając widownię

SATYRY

czają się za kulisami

FAUST i MEFISTO

wchodzą

FAUST

składa kasetę na ławie okna

MEFISTO i FAUST

ukrywają się za krzewami

MAŁGOSIA

ukazuje się w okienku

spostrzega kasetę

otwiera

wydobywa klejnoty i przymierza

śpiewa

Klejnociki, koraliki,

co ich to tu jest...

MEFISTO

Patrzaj na jej gest.

Zbliż się, przemów, rada będzie,

nie odprawi z niczym.

nuci

Licz, dziewczyno, koraliki,

później się policzym.

MAŁGOSIA

do Fausta

Miły panie, wyście dali;

czy to tylko wszystko mnie?

FAUST

Przychyl twoich ust z korali,

serce do cię lgnie.

MAŁGOSIA

Widzi mi się, miły panie,

żeście zawsze mnie kochali.

Czy kochacie ino223 mnie?

FAUST

Cóż się lękasz?

MAŁGOSIA

Kto to z wami?

FAUST

Mój lutnista.

MAŁGOSIA

Każcie, niech się precz oddali...

FAUST

Byśmy byli — sami...?

MAŁGOSIA

Wasz lutnista? — Niech zostanie.

w uścisku schodzą ze sceny za kulisy

MEFISTO

gra na mandolinie

1. Przyjdzie starość, młodość mija,

z liczka spadnie wdzięk!

Kiep, kto do dna nie wypija...

trąca struny

brzdęk, brzdęk — brzdęk, brzdęk, brzdęk.

PUBLICZNOŚĆ

poznała Kudlicza w roli Mefista

Kudlicz! Kuplety!

KUDLICZ

się kłania

SATYRY

pojawiają się

po obu bokach Kudlicza

kłaniają się również

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie

śpiewa

Je protège la loi, l’effronterie

enfin je vous permet de vivre;

connaissez la grâce suprème:224

SATYRY

»Point des rêveries225«.

PUBLICZNOŚĆ

zadziwiona

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie

Je protège le viole, l’escroquerie

dans des ordres, qui vont se suivre.

C’est mon loyale système:226

SATYRY

»Point des rêveries«.

PUBLICZNOŚĆ

powtarza w zainteresowaniu

»Point des rêveries«.

KUDLICZ

uderza akord na mandolinie

śpiewa

Quand on vous verra fideles, reptiles227,

SATYRY

śpiewają

Vous serez invités à la cour228.

KUDLICZ

śpiewa

Vous pourrez marier les dames gentilles,

des dames, qui étaient mes amours.

Je danserais moi-même fleuri:229

KUDLICZ i SATYRY

śpiewają

»Polonais, point des rêveries230«.

SATYRY

Vive la loi, l’effronterie;

c’est Dieu, qui vous donne la raison:

»Polonais, point des rêveries«.231

PUBLICZNOŚĆ

zaniepokojona

SATYRY

kłaniają się ze sceny

3. SATYR

z budki suflera

podpowiada Kudliczowi

Przyzwyczaić się można z czasem do niewoli.

KUDLICZ

powtarza bezwiednie za Suflerem-satyrem

Przyzwyczaić się można do rany, co boli;

tańcować,

3. SATYR

Gdy Car każe...

KUDLICZ

Śmiać się, gdy pozwoli.

PUBLICZNOŚĆ

powstaje z miejsc

Co to jest? — Co on gada? To nie z jego roli!

Nagle

na widowni otwierają się drzwi z ulicy do parteru

wysoko we drzwiach staje:

NIKE NAPOLEONIDÓW

Do broni! Do broni!

Pókiż będziecie spać w podłej niewoli?!

Bóg Wojny przez miasto goni

i powołuje braci!!

zstępuje po stopniach schodów, wiodących z parteru na salę

OFICER ZAJĄCZKOWSKI

wbiega tuż poza nią

z ulicy, staje we drzwiach rozwartych parteru

krzyczy

Na mieście naszych mordują!

NIKE NAPOLEONIDÓW

biegnie pośrodkiem

wśród foteli parkietu

aż staje przed Chłopickim

którego uderza po ramieniu

Wstań!!!

CHŁOPICKI

zrywa się

NIKE NAPOLEONIDÓW

krzyczy nad Chłopickim

Sławo!! Wstań!

Zerwij się lotem, na bój — ty jedyny!

Czekają ciebie z mych rąk laur! Wawrzyny!!

CHŁOPICKI

Co to jest?

1. SATYR

Widowisko!

2. SATYR

Patrz! Wiążą Moskali!

PUBLICZNOŚĆ

wstała z miejsc

Mordują?! Wiązać! — Broń się! — Warszawa się pali!

NIKE NAPOLEONIDÓW

przy Chłopickim

Wstań ty i głosem gromu uderz ponad męże!

W imieniu twoim i głosie zwyciężę!

CHŁOPICKI

dominuje głosem nad zamieszaniem

Oddalcie się do domów w spokoju!

OFICER DĄBROWSKI

z dobytym pałaszem

wkracza z ulicy od strony parteru

na salę

za nim kilku żołnierzy z giwerami i nasadzonymi bajonetami

PUBLICZNOŚĆ

Co zaszło?!

ZAJĄCZKOWSKI

To generał Chłopicki mówi!

PUBLICZNOŚĆ

Słuchać! Cicho!

1. SATYR

Dziwo weszło wśród was i zawrzasło!

2. SATYR

Chcą wam napędzić strachu!

1. SATYR

Jakieś licho!

DĄBROWSKI

wskazując kilku oficerów Moskali

Aresztuję Waćpanów!

ŻOŁNIERZE

otaczają oficerów Moskali

CHŁOPICKI

ze swego miejsca

krzyczy

Precz stąd! Rozkazuję!

wskazując oficerów Moskali

Ja tych panów pod moją opiekę przyjmuję.

do Dąbrowskiego

Oddal się pan natychmiast! Wywiedź232 straż ze sali!

DĄBROWSKI

To chyba, panie, nie wiesz, żeśmy już powstali?

CHŁOPICKI

Naucz się wprzódy słuchać, gdy ci rozkaz dali!

DĄBROWSKI

Bierzesz odpowiedzialność?!

CHŁOPICKI

Milczeć! Rozkaz dany!

DĄBROWSKI

Że jesteś generale przez wszystkich słuchany,

niech to będzie dowodem.

ku żołnierzom swoim

komenderuje

Za mną marsz!

idzie ku drzwiom

ŻOŁNIERZE

idą za nim

wyszli

1. SATYR

Wyśmiany!!!

NIKE NAPOLEONIDÓW

do Satyrów, ku scenie

Precz stąd! — To w chwili, gdy naród do boju

porwał za broń zwycięską — wy tu na teatrze!?

wkracza na scenę, wiodąc za sobą Chłopickiego

PUBLICZNOŚĆ

Gdzie jest Chłopicki?!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Wyszedł.

PUBLICZNOŚĆ

Wszak był tutaj z nami!

1. SATYR

Nie skłamię, jeśli powiem, że uciekł przed wami!

PUBLICZNOŚĆ

Tam mordują się! — Tam?! Gdzie?!

2. SATYR

W Belwederze!?

NIKE NAPOLEONIDÓW

osłoniła Chłopickiego skrzydłami;

deklamuje ze sceny, ku widowni

«Odejdźcie! — Niech się zamkną tej sali podwoje

i niech dawny porządek zajmie miejsce swoje!»

SATYRY

gaszą światła na scenie

PUBLICZNOŚĆ

Patrzaj — odejdźmy — już światło pogasło.

wychodzą tłumnie

Zapada kurtyna z gazy, przesłaniając widownię,

jeszcze oświetloną

NIKE NAPOLEONIDÓW

wypędza Satyrów

Precz wy stąd!

wydziera im liry i tłucze

1. SATYR

Uciekajmy, bo wróżkę szał bierze!

uciekają w kierunku widowni, za publicznością

NIKE NAPOLEONIDÓW

klęka przed Chłopickim

Klękam przed tobą, wodzu!

CHŁOPICKI

podnosi ją

NIKE NAPOLEONIDÓW

Daj dłoń na przymierze!

patrzy mu w oczy

Gdy wszyscy ciebie szukają,

ty jeden okryty chmurą.

CHŁOPICKI

Dzieci to z ogniem igrają.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Ty jeden okryty chmurą,

gdy wszyscy za tobą patrzą.

CHŁOPICKI

Spokojem stałaś się gładszą,

ty piękna wyniosłą dumą.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Tłumy za tobą krzyczą,

ty nie poddałeś się tłumom.

Wielkość w twoim każdym ruchu.

CHŁOPICKI

O siostro ty, mistrzyni moja w duchu.

Z tobą przez ognie dział, przez dym, kurzawę,

z tobą na świata skraj!

NIKE NAPOLEONIDÓW

Po Sławę.

CHŁOPICKI

Hej, po Sławę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Sławę ty ze mną masz, ja żywa tobie Sława.

CHŁOPICKI

A gdyby pójść — ?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Gdzie?

CHŁOPICKI

Tam —

NIKE NAPOLEONIDÓW

A to co jest co — ?

CHŁOPICKI

To Sprawa.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Nie — to uliczny wrzask — aleć go słuchać lubię

z daleka tak, ramieniem o cię wsparta,

dłońmi przesłonić twarz i słuchać,

jak tam podziemne te wulkany poczną wybuchać

i bić płomieniem w górę. —

Sprawa się zacznie, skoro ty staniesz na czele,

od ciebie rzecz zależy jedynie;

ty jeden najśmielszy w wierze,

ty jeden najśmielszy w czynie;

ciebie naród wodzem wybierze

i miłość całą swą w tym jednym zawrze synie233.

CHŁOPICKI

Gdy naród się zachwieje — ja mocą go postawię.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Na wyżynach zwycięstwa ja zwycięstwo sprawię.

Już widzę, jak zwyciężasz, wódz!

CHŁOPICKI

Z mojej to woli.

Jeśli zechcę,

buławę w dłoń pochwycę sam.

Orły w mój rydwan wprzęgnę

i kędy zechcę — sięgnę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Po dyjadem — dyjadem tobie dam.

CHŁOPICKI

Gdy zechcę — dyjadem twój złoty

zedrę i wezmę sam.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Otoś godzien miłości, ty dumny.

Światła na widowni powoli gasną

Słychać szum

CHŁOPICKI

A to, co słychać — ?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Skrzydeł przelot szumny.

Siostry to moje lecą przez powietrze.

CHŁOPICKI

Po szybach wicher gra — brzęczą na wietrze.

To siostry twoje biegną?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Orlice! — Ja tu z tobą, ty ze mną.

CHŁOPICKI

Przebiegły i skrzydłami zatrzęsły nade mną?

Ty jedna ze mną?

NIKE NAPOLEONIDÓW

Ty wódz jedyny.

CHŁOPICKI

Zwyciężę, skoro zechcę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

Rzucęć pod nogi plon tej nocy,

tej nocy miasto ci oddam — chcesz?

CHŁOPICKI

Nie chcę.

NIKE NAPOLEONIDÓW

A chcesz pamięci po tobie?

Tej jednej zyskasz godziny!!

CHŁOPICKI

Jako?

NIKE NAPOLEONIDÓW

To ze mną graj.

CHŁOPICKI

O co?

NIKE NAPOLEONIDÓW

O twoje czyny.

Wymienię ci i wskażę

tryumfu górne szlaki

czyn po czynie — ty dobądź kart

Wszak masz przy sobie karty. — Daj.

Gdy wybierzesz jako krew czerwone

karowe albo kiery,

zwycięstwo masz zapewnione;

zaś czarne karty wyrzucone,

to bitwy i pozycje stracone.

Chcesz — graj. — Usiądźmy. — Rzuć!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

patrzy w kartę pochylona

Trzeciego dnia będziesz pierwszy, wygrana!

Patrzaj, trzy znaki czerwieni.

Trzy będą to twoje dni. — Co daléj?

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Patrz, znowu czerwień się pali,

wschodzi łuna płomieni

nad Warszawą —

ty się przejmujesz Sprawą!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Upadłeś! — Książę ucieka.

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Upadłeś!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Powracasz znowu! — —

zadaje mu kartę

A teraz, pomnij: wiktoria

na polach pod Warszawą?!

Chwila to niedaleka.

Rzucaj kartę i bierz!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przegrałeś!

zadaje mu kartę

Zwycięstwo w obozie Księcia

i Książę obezwładniony?!

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przepadłeś!

CHŁOPICKI

Daj mi pole otwarte.

NIKE NAPOLEONIDÓW

przyzwala głową

CHŁOPICKI

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przegrałeś! — Bledniesz!

łuna za oknami widowni

CHŁOPICKI

Tam gore!

Niech będzie na jedną kartę!

rzuca kartę

NIKE NAPOLEONIDÓW

Przegrałeś!

rzuca karty na ziemię

Addio amore!234

odbiega

CHŁOPICKI

upada na krzesło