SCENA 12

STARZEC

Podtrzymywany przez dwie dziewy,

idzie staruszek-ojciec siwy,

to głową rzuci jak orzeł,

to głowę zwiesi i przystanie.

Przychynie ku sobie dziewczyny

i ręce kładzie na nie,

jakoby przez to rąk wezwanie

ducha wielkiego w nie zaklinał.

Modlitew on zaczyna śpiewy

a one jako chór i finał.

Przyszli i wejściem są przejęci,

że tej dożyli godziny

i patrzą, jako wniebowzięci,

po ścianach wielkiej katedry.

Więc to tutaj, — oto patrzajcie moje córki, — do góry pojrzyjcie. Tam pod sklepieniem zatrzymuje się myśl polska. Oto tam jej najwyższy kres. —

A tu ku murom i ścianom zapylonym patrzcie, to najszerszy myśli polskiej lot.

Widzicie więc, jakie polska myśl ma skrzydła. Jest ci ona tym ptakiem, który tu jest zamkniony i skrzydłami bije o kamień kolumn tych ciosany i skrzydłami trąca te rycerze pośpione.

— Przysiadła ta myśl polska dokoła, a we wieńce różnolite splotła ludzie osobne. Córki moje, oto widzicie: jakby narody osobne, które kościół ten wiąże.

Córki moje. Gdy Bóg w ten kościół wnijdzie, — to wielkiej tajemnicy daje świadectwo. A może my będziemy ku świadectwu temu powołani? A jeśli nie my żyjący, — to duchy nasze tu przyjdą i świadectwo kościołowi temu dadzą.

CÓRKI

A jeśli nie my żyjący doczekamy, to duchy nasze tu przyjdą na świadectwo kościołowi myśli polskiej.

STARZEC

Amen. — Córki moje, patrzcie, jako tu wszyscy się zebrali i nie daj Boże, aby nas braknąć miało, — gdy myśl polska się buduje.

Patrzcie córki moje, — oto tu wszystko jest Polską, kamień każdy i okruch każdy, a człowiek, który tu wstąpi staje się Polski częścią, budowy tej częścią. Oto i my teraz przydajemy miary ciału temu, — i my teraz dopiero wśród tych murów jesteśmy Polską. Czujecież wy, córki moje, że my teraz jesteśmy Polską? Podajcie mi ręce, — bliżej, bliżej, tu głowy ku piersi mojej pochylcie... Słyszycie? Jedno jest uderzenie naszych serc i jedna oddechu miara i — teraz my, córki moje, teraz dopiero jesteśmy Polską.

Weźmi44, Panie, w spokoju dusze nasze.

CÓRKI

Wezwij, Panie, w spokoju dusze nasze.

STARZEC

Tutaj możecie płakać — a żadna łza wasza nie będzie zapomniana. Radujcie się — a żadna radość wasza nie będzie samotna. Otacza was Polska, wieczyście nieśmiertelna. — Otwierajcie oczy, córki moje, — patrzcie, patrzcie, patrzcie, a milczenie ust waszych złotym będzie dusz waszych pancerzem.

Błogosławieństwo idzie ku wam.

CÓRKI

Błogosławieństwo bierzem.


Wchodzi Geniusz.

Czyli to muzyka te dziwne dźwięki,

czyli od ścian echa biegą tułacze,

czyli ptak to jaki u okien zbłąkany?

Gołębie to może biją skrzydły?

Czy kto potrącił w organie

klawisze, — i zadął wichrem?

Skądże ten mrok, co pada — — — ?

Oto przychodzi ten, co wszystkim włada.

Jako posąg jego postawa;

jako spiżowe pokrywy

jego ubiór i strój jego: Sława.

Na czole wiecha ogromna

zeschniętej ostu gałęzi.

Oblicze jako spiż ciemne.

Pojrzał. — Wszystkich oczy w uwięzi

swoim zatrzymał spojrzeniem.

Ręce ponad nimi rozpostarł

na znaki jakoweś tajemne

i mroków otoczył ich cieniem.

Kto żeś jest, widmo olbrzymie?

Kto jesteś wielki i dumny?

Idziesz, — drżą za tobą kolumny.

Stąpisz, — drżą posady świątyni.

Skąd ten mrok dokoła ciebie?

Skąd ta okrutna zaduma,

która z onych posągi czyni —?

Jakie twoje IMIĘ?