SCENA 11

WRÓŻKA

Ho, ho, już wbiegła, jak Ariel chyża,

z szybkiego biegu zapłoniona.

Za dłonie ich bierze i wróży:

dłoń kreśli każdą znakiem krzyża

i krzyż na czole swym powtórzy.

I w oczy patrzy, i wzrokiem bada,

że to w głąb duszy zajrzeć chcąca, —

aż wreszcie dłoń tę czyjąś odkłada

i zda się zapominająca. — —

Ruchem tylko głowy przeczy,

jakby jakieś myśląca rzeczy

inne, którymi jest natchniona:

Zwiastunką jestem, idzie już

TEN, co powiedzie wszystkich was

do róż, do zbóż, do kras.

CHÓR

To on? To ten? To tamten...?

WRÓŻKA

Hen...

Podajcie dłoń, — do gry, do gry,

Zobaczę, powiem, czy to ty —?

CHÓR

Kto z nas?

WRÓŻKA

Ty nie, — ty nie. — On przyjdzie k’wam42

z otwartych ścieżaj43 bram.

CHÓR

To ten! —

WRÓŻKA

O nie! — Daj ręce, daj! —

Ja zgadnę, skąd on rodem?

CHÓR

Znaj!!

WRÓŻKA

O tam, o tam, gdzie Eden-raj,

gdzie miłość, litość, żal,

z tych dal przywiodą go Anieli.

CHÓR

Kto będzie, kto? — Anhelli?

WRÓŻKA

Anhelli —? Nie.

CHÓR

A kto?

WRÓŻKA

On blisko już, może wśród was,

u drzwi, u progu, — może tam, —

już idzie,... ino jest w półśnie.

CHÓR

Cyt — Cyt!

WRÓŻKA

Powietrze drga.

CHÓR

Ten błysk...

WRÓŻKA

To moja świeci łza.

Czekajcie, — cyt — już idzie, już —

zatrzymał się wśród burz.

Słyszycie wicher, pędzi chmury śniegów;

tam marzną waszych ostatki szeregów!

CHÓR

Konrad!

WRÓŻKA

To imię!

CHÓR

Konrad!!

WRÓŻKA

W pożarów duszącym dymie

idzie...

CHÓR

Lecz kto, lecz gdzie...

Czy dorósł już? — Czy mąż? Czy dzicię?

WRÓŻKA

Ja nie wiem nic, — ujrzycie!

Zwiastunką jestem. — Może już...

Ja wróżka, zwiastun, wróż.

Rękę swoją daj!

Może to ty —? Może to on —?

To tamten może —?

CHÓR

Wróż!

Odprowadzają ją i idą za nią tłumnie, a już nowa grupa osób wchodzi do katedry.