SCENA 10
SAMOTNIK
Ni młoda jego twarz ni stara,
nos orli, wielkie łyse czoło;
zaklęta w twarzy jedna wiara:
Iksjon wpleciony w męczarń koło41.
Myśli go dręczą, gubią, dławią;
myślami tron buduje dla się,
aż w myślach z tronu w otchłań runie.
I znów zapada w myśl głęboką
i w jeden przedmiot utkwi oko,
nim myśli nowe go wybawią,
że w mózgownicy swej pionka posunie.
Wloką się za nim dziwne płaszcze
ze starych kronik, które czytał,
z orłów wypchanych pakułami,
z broszur, gdzie jaką myśl zachwytał,
z strzęp szalów (niegdyś były nowe,
były: purpura, jedwab, złoto);
dzisiaj w koronkę zdarte, płowe,
gdy je niejedna plama plami,
świecą jak pełne gwiazd rzeszoto.
Więc trzebaż było, abym wszystko stracił,
bym myślą się wzbogacił.
Więc trzebaż było, żebym wszystko zdeptał;
przez zgliszcz, przez gruzy zyskał władzę;
by duch mi mój wyszeptał
IDEĘ, którą innych poprowadzę.
Płaszczu z purpury, — gronostaje, puchy:
błoto i kurz, i śnieg...
Marnota, — lichość. — — Walczą duchy,
a zeszły nad przepaści brzeg.
Gdzie stąpię... przepaść; paść już mam
i kamienieję w granit-słup.
Stójcie, — tu przepaść! — Nicość, trup,
na dnie tam trup...!
Szatani śmieją się na dnie...
Słyszycie śmiech?
ECHO
He, he, he, he.
SAMOTNIK
Przestwory! Widzę poprzez złom
w chmurach wiszący grom,
jak schyla się nad Boży-dom:
daleko hen. — Piorunie stój!
Rozpocznę z Bogiem bój.
Anioły płaczą w skardze, łzach...
ECHO
Ach — — — — — !
SAMOTNIK
Czym jestem —? — Pytać —? — Kogo? — Ech?
Ha wiem!... Kto jestem...
ECHO
Grzech.
SAMOTNIK
Jak ująć nazwę mą w litery? —
Ja tajemnica. — Jakże zwać,
by moją przestrzec brać? — — —
Jak ująć duszę mą w litery?
ECHO
Nazywasz się czterdzieści cztery.
SAMOTNIK
Ha! — — Jestem sam... Kto oni są?
Cóż oni —! Ślepce — Czyli ja?
Ktoś jęczy — — —
ECHO
Wichr.
SAMOTNIK
Ktoś płacze, drży — —
ECHO
To ty. — — —
SAMOTNIK
Ja. — — —
podchodzi ku posągowi rycerza
Potęgo śpisz, — do ciebie lgnę
przebudzaj się, — zrozumiesz mnie
ty lwie! — Ja tajemnica! — Drgniesz?!
ECHO
Drgnę.
SAMOTNIK
Kim jesteś ty? — Kim jestem ja?
Czym będzie świat, czym był?
Kto Panem ludzkich sił?
Kędy jest On — Przedwieczny, gdzie?
Czy wróci —?
ECHO
Nie.
SAMOTNIK
To ja, — to ja, — mych własnych słucham ech.
Cóż ze mnie ludziom — Bogu?
ECHO
Śmiech.
Tutaj nowa osoba pojawia się na scenie: