Artykuł 46
Artykuł 46 Prawa o wykroczeniach63 karze dwutygodniowym aresztem za nieostrożność przy trzymaniu nieostrożnego zwierzęcia. Prawo nie ma tutaj na myśli „luksusowych zwierzątek”, czyli kobiet. Ostatnie badania uczonych stwierdziły bowiem niezbicie, że kobiety także są ludźmi. Kobieta rozwija się z tzw. dziewczynki. Wiedza jednak zna wypadki wtórne, kiedy to dorosła kobieta staje się z powrotem dziewczynką. Ciekawe: to wszystko nie ma nic wspólnego z określeniem „panna”.
Panna przestaje być panną w dwu jedynie wypadkach: a to w wypadku śmierci lub zamążpójścia.
„Utrzymanka”64 — jest to termin częsty, służy do określenia kobiety, która utrzymuje, że kocha utrzymującego i której w wierności utrzymać nie podobna.
Słowo „białogłowa”65 z biegiem wieków uległo zdrobnieniu i przynosi zapomnienie warstwom niezamożnym, pod nazwą „Białogłówka”66.
„Dziwożona”67 — jest to żona, której własny mąż już tylko się dziwi...
„Małpa” — w stosunku do kobiety jest bardzo często używane. Przybiera odmiany: małpa, małpuchna, małpeczka i stara małpa (dawniej zielona).
Jednak kobieta nigdy nie jest owym stworzeniem i nie o niej myśli art. 46.
Pomimo tego wszystkiego w jednej miłej rodzince odbyła się następująca rozmowa:
— Pójdę z wami na spacer.
— Nie. Mama zostanie w domu!
— Właśnie, że pójdę — upierała się matka, przeszywając złym wzrokiem córeczkę i jej męża, który był młodym prawnikiem.
— Nie można! Artykuł zabrania!
— Jaki artykuł?
— Czterdziesty szósty!
— Co to znowu za artykuł?
— Artykuł czterdziesty szósty Prawa o wykroczeniach brzmi, mamusiu, jak następuje: „Kto nie zachowuje należytej ostrożności przy trzymaniu niebezpiecznego zwierzęcia, podlega karze aresztu do 2 tygodni lub grzywny do 500 złotych”.
— Zwierzęcia? Wy śmiecie mnie tak nazywać?!?!
— Ale co znowu! Mamusia przecież nie wyjdzie sama, lecz zaraz z sobą zabierze Topsi, a Topsi to jednak jest zwierzę i pogryzie pierwszego napotkanego przechodnia, bo kaganiec jest dziurawy...
— Niech was głowa o to nie boli, Topsi jest grzeczną psiną. Idziemy razem na spacer.
Poszli. Młode małżeństwo szło z przodu, a mama tropiła już za nimi, wlokąc wredną sukę na smyczy. Łagodna psina łypała, zerkała z ukosa, aż upatrzyła sobie małą dziewczynkę, która niosła piłkę. Zaraz wyrwała się wraz ze smyczą, ugryzła ją w łydkę, a potem, jak gdyby nigdy nic, wróciła do swojej pani. Dziewczynka wypuściła piłkę i z krzykiem zaczęła uciekać. Posterunkowy, który widział tę scenę, spisał protokół właścicielce złośliwej suczki Topsi, pani Marii Mutrowej. Sąd grodzki skazał ją na 50 zł grzywny.