AKT III

W Miropolu, w domu rabiego Azriela. Duży pokój, z prawej strony drzwi prowadzące do pokoi wewnętrznych. W środku ściany frontowej drzwi od ulicy. Po obu stronach drzwi ustawione są ławy bożniczne. W ścianie — okna. Z lewej strony, wzdłuż całej prawie ściany szeroki stół pokryty białym obrusem. Na stole poukładane w kupki małe kromki chały. U frontu stołu fotel. Za wewnętrznymi drzwiami przy prawej ścianie mała Arka Święta i pulpit. Naprzeciw mały stół, kanapa, kilka krzeseł.

Sobota wieczorem, po modlitwie. W pokoju — chasydzi. Gabe-Michael stoi przy stole i rozkłada kromki chały. Obok Arki siedzi Meszułach. Otacza go grono chasydów. Kilku chasydów siedzi osobno. Zaglądają do ksiąg. I i II Chasyd stoją na środku pokoju przy małym stole. Z pozostałych pokoi dochodzi śpiew: „Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba...”

I CHASYD

Przybysz opowiada jakieś przedziwne historie... Aż ciarki przechodzą... strach słuchać.

II CHASYD

Czemu?

I CHASYD

Kryją się w nich głębokie i niepojęte tajemnice... Coś z mistycznej szkoły Nachmana z Bracławia.

II CHASYD

Skoro starsi chasydzi słuchają, to chyba nie ma powodu do obaw.

Podchodzą do grupy wokół Meszułacha.

III CHASYD

Opowiedzcie jeszcze coś!

MESZUŁACH

Już późno. Mało czasu.

IV CHASYD

Opowiedzcie. Rabi i tak prędko nie przyjdzie.

MESZUŁACH

opowiada

Na krańcu świata, wznosi się wysoka góra, a na tej górze leży olbrzymi kamień. I z tego kamienia tryska czyste źródło. Na drugim krańcu świata bije serce świata, albowiem każda rzecz na świecie ma swoje serce, zaś cały świat posiada jedno wielkie serce. A serce świata nie spuszcza oka z czystego źródła. Nie może nasycić się jego widokiem. Tęskni i pożąda... wyrywa się w swoim pragnieniu do owego czystego źródła. Nie może jednak uczynić najmniejszego kroku w jego kierunku. Albowiem, gdy tylko ruszy się ze swego miejsca, traci z oczu wierzchołek góry, a razem z nim czyste źródło. A gdyby serce świata przez małą choćby chwilę nie widziało czystego źródła, utraciłoby ono swoją siłę żywotną.

A wraz z tym rozpoczęłoby się obumieranie świata. A czyste źródło nie posiada własnego czasu. Żyje czasem podarowanym mu przez serce świata. A serce daje mu tylko jeden dzień. I kiedy dzień dobiega końca, czyste źródło zanosi pieśń ku sercu świata. I serce świata odwzajemnia się czystemu źródłu pieśnią. I śpiew ich płynie po całym świecie. I z pieśni tej promienne snują się nici. I snują się te nici od jednego serca do drugiego i do serc wszystkich rzeczy tego świata. I jest na świecie mąż sprawiedliwy i szlachetny, który chodzi i zbiera z serc te jasne, promienne nici i przędzie z nich czas. I kiedy uprzędzie jeden dzień życia, oddaje go sercu świata, a ono ofiarowuje go czystemu źródłu. I tak żyje ono jeszcze jeden dzień...

III CHASYD

Rabi idzie!

Wszyscy milkną, wstają. W drzwiach po prawej stronie ukazuje się rabi Azriel, wiekowy starzec w białej żupicy i sztrajmlu.

RABI AZRIEL

podchodzi powoli, zmęczony i zamyślony, do stołu. Ciężko opada na fotel. Michael staje po jego prawej ręce. Chasydzi zajmują miejsca dokoła stołu, Starsi siadają na ławkach, młodsi stoją za nimi. Michael rozdziela chałę chasydom. Rebe Azriel unosi głowę i cichym, drżącym głosem zaczyna śpiewać

„Oto uczta Dawida, króla Mesjasza”

/Da hi seudata de Dawid małka mesziche/

Wszyscy powtarzają, odmawiają błogosławieństwo nad chlebem, zaczynają cicho śpiewać melodię bez słów, smutną i mistyczną. Pauza. Rabi Azriel wzdycha głęboko — opiera głowę na rękach w głębokiej zadumie. Panuje trwożna cisza. Rabi Azriel podnosi głowę i mówi drżącym, cichym głosem.

Opowiadają o Świętym Bal Szemie, oby jego zasługi były nam poczytane. (pauza) Pewnego razu zjawili się w Międzybożu Niemiaszki, tacy kuglarze, co to pokazują na ulicy różne sztuczki. Otóż przeciągnęli ponad rzeką linę i jeden z nich chodził po niej. I zleciało się całe miasteczko nad rzekę, aby przyjrzeć się temu dziwowisku. I przyszedł także święty Bal Szem Tow. Wraz z innymi stał i przypatrywał się człowiekowi, który chodził po linie. I zdumieli się niepomiernie jego uczniowie. I zapytali go, co to ma znaczyć, że ich Mistrz poświęca tyle uwagi kuglarskim sztuczkom. I odpowiedział im: „Chciałem zobaczyć, jak człowiek przechodzi nad głęboką przepaścią. Patrzyłem i pomyślałem: Gdyby człowiek tyle pracował nad swoją duszą, ile ów nad ciałem — ponad jakimi to głębokimi przepaściami mogłaby jego dusza bezpiecznie przejść w swojej drodze po cieniutkiej nici życia!”.

Głębokie westchnienie. Cisza. Chasydzi z zachwytem przyglądają się sobie nawzajem.

I CHASYD

Wzniosłość nad wzniosłościami!

II CHASYD

Cud nad cudem!

III CHASYD

Nektar nad nektarami!

RABI AZRIEL

cicho do Michaela, który nachyla się ku niemu

Ktoś obcy jest tutaj...

MICHAEL

rozgląda się

To jakiś posłaniec. Zdaje się, kabalista13.

RABI AZRIEL

Z jakim posłaniem przybył do nas?

MICHAEL

Nie wiem. Czy mam go wyprosić?

RABI AZRIEL

Broń Boże. Przeciwnie. Przybyszowi należy się szacunek. Podaj mu krzesło.

Michael nieco zdziwiony. Podaje Meszułachowi krzesło. Nikt tego nie zauważa. Rabi Azriel spojrzeniem daje znać jednemu z chasydów. Ten intonuje mistyczną melodię bez stów. Pauza.

RABI AZRIEL

Świat Boży jest wielki i święty. Najświętszym krajem na świecie jest Erec-Israel. Najświętsze miasto w Erec-Israel to Jerozolima. A w Jerozolimie najświętszym miejscem była świątynia Pańska Beit Hamidrasz14. A w Beit Hamidraszu najświętszym ze wszystkiego było SanctissimumKodesz Hakodoszim. mała pauza Jest na świecie siedemdziesiąt narodów. Najświętszy z nich to lud Izraela. W Izraelu najświętszy jest ród Lewitów. W rodzie Lewitów najświętsi są kapłani — kohanim. Spośród kapłanów najświętszy jest Arcykapłan — Hakohen-Hagadol. mała pauza Rok ma 354 dni. Z nich uroczyste są dni świąt. Wyżej od wszystkich świąt stoi świętość Soboty. Pośród Sobót najświętszy jest Sądny Dzień — Sobota-Sobót. mała pauza Na świecie jest siedemdziesiąt języków. Najświętszy z nich to język hebrajski. Najświętsza w tym języku jest Tora, a w Torze najświętsze to Dziesięcioro Przykazań. W nich najświętszym jest Szem-Hawaja — Imię-Bytu — Imię Boga, niewymawialne imię Jehowa. mała pauza I raz w roku, o określonej godzinie, spotykały się z sobą owe cztery Najświętsze Świętości. Działo się to w Jom Kipur w Sądny Dzień, gdy Arcykapłan wchodził do Sanctissimum i wymawiał Imię Boże. A że godzina ta była przenajświętsza i zarazem straszna, kryła w sobie niebezpieczeństwa zarówno dla Arcykapłana, jak i dla Ludu Izraela. Gdyby bowiem w owej chwili, uchowaj Boże, do głowy Arcykapłana, wkradła się grzeszna myśl lub pokusa, świat uległby zagładzie. pauza Każde miejsce, z którego człowiek podnosi swój wzrok ku niebu jest przenajświętsze. Każdy człowiek, którego Pan Bóg stworzył na obraz i podobieństwo, jest Arcykapłanem. Każdy dzień w życiu człowieka jest Sądnym Dniem i każde słowo szczerze i nabożnie przez niego wypowiedziane jest Imieniem Boga — Szem-Hawaja. I dlatego też każdy grzech i każda krzywda, którą człowiek wyrządza przynosi zagładę światu. drżącym głosem Dusza człowieka poprzez wielkie cierpienie i męki, poprzez różne wcielenia i wędrówki wyrywa się, niczym dziecię do piersi matki, do swego źródła, do Tronu Chwały. Zdarza się jednak, że gdy dusza osiągnie już najwyższe szczyty, nagle zmaga ją Szatan i dusza ulega, i spada.

A im wyższy był jej wzlot, tym głębszy jest jej upadek. A kiedy taka dusza upada, ginie cały świat. I robi się ciemno we wszystkich świątyniach i rozlega się płacz we wszystkich dziesięciu sferach niebiańskich. pauza, jakby się ocknął Dzieci! Dzisiaj skrócimy nieco pożegnanie Soboty.

Wszyscy, oprócz Michaela, po cichu wychodzą. Są pod wrażeniem tego, co usłyszeli — mała pauza.

MICHAEL

podchodzi do stołu, niepewnie

Rabi!

Azriel patrzy na niego, jest smutny i zmęczony.

Przyszedł Sender z Brynicy.

RABI AZRIEL

jakby powtarzał za nim

Sender z Brynicy... wiem...

MICHAEL

Spotkało go wielkie nieszczęście. W jego córkę wstąpił dybuk, chroń nas Panie Boże.

RABI AZRIEL

Wstąpił dybuk... wiem...

MICHAEL

Przyprowadził ją do was...

RABI AZRIEL

jakby do siebie

Do mnie? Do mnie? Jak mógł przyjść do mnie, skoro mego „Ja” wcale tu nie ma.

MICHAEL

Rabi, do was spieszy cały świat.

RABI AZRIEL

Cały świat... ślepy świat... ślepe owce za ślepym pasterzem... Gdyby nie byli ślepi, poszliby nie do mnie, lecz do Niego, do Tego, który jeden jest mocen.

MICHAEL

Rabi, wy jesteście jego wysłannikiem.

RABI AZRIEL

Tak mówią ludzie, a ja nie jestem tego pewny... czterdzieści lat jak piastuję tutaj funkcję rabiego i do dziś nie jestem pewien, czym wysłannik Boga... Są chwile, kiedy czuję, że jestem bliski Wszechmogącemu. Wtedy nie dręczą mnie wątpliwości. Wtedy czuję w sobie siłę, czuję, że mam władzę nad niebiosami. Zdarzają się jednak chwile, kiedy tracę swoją pewność i wtedy jestem mały i słaby, niczym dziecko bezradne. Wtedy mnie samemu potrzebna jest pomoc...

MICHAEL

Rabi, przypominam sobie, jak pewnego razu przyszliście do mnie o północy z prośbą, abym z wami odmawiał psalmy. Myśmy wtedy przez całą noc modlili się i płakali.

RABI AZRIEL

To było ongiś. Teraz czuję się gorzej drżącym głosem Czego chcą ode mnie? Stary jestem i słaby. Ciało łaknie odpoczynku, dusza pragnie samotności. A do mnie ciągną tłumy ludzi ze swoimi cierpieniami, żalami i skargami. A każda skierowana do mnie kłuje serce niczym cierń. Już nie mam sił... nie mogę!

MICHAEL

przestraszony

Rabi! Rabi!

RABI AZRIEL

szlocha

Już dłużej nie potrafię! Nie potrafię! (płacze)

MICHAEL

Rabi! Nie wolno wam zapomnieć, że za wami stoją całe pokolenia cadyków i świętych błogosławionej pamięci, wasz ojciec, rabi Iczele, wasz dziadek, ten nauczyciel wszystkich nauczycieli, wielki reb Welwele, uczeń samego Bal Szema.

RABI AZRIEL

przychodzi do siebie, podnosi głowę

Moi przodkowie... mój świątobliwy ojciec, któremu trzy razy objawił się prorok Eliasz. Mój stryj, reb Meir Ber, który przy modlitwie Słuchaj Izraelu zwykł był wstępować do nieba... Mój dziadek, sławny rabi Welwele, który wskrzeszał zmarłych. odwraca się do Michaela, żywo Wiesz, Michaelu, mój wielki dziadek wypędzał dybuka bez bogomianów i zaklęć. Wystarczył mu okrzyk. Jeden tylko okrzyk. W ciężkich chwilach zwracam się do niego i on mnie podtrzymuje na duchu. I teraz chyba nie opuści mnie... Zawołaj Sendera!

Michael wychodzi i zaraz wraca z Senderem.

SENDER

wyciągnąwszy ręce, z płaczem

Rabi! Zlitujcie się nade mną! Pomóżcie! Ratujcie jedyne moje dziecko!

RABI AZRIEL

Jak to się stało?

SENDER

Akurat w chwili osłonięcia. Gdy tylko...

RABI AZRIEL

przerywa mu

Nie o to pytam. Jak to się mogło stać? Robak może zalęgnąć się w owocu tylko wtedy, kiedy ten zaczyna gnić.

SENDER

Rabi! Moja jedynaczka to bogobojna Żydówka. Jest skromna i posłuszna.

RABI AZRIEL

Niekiedy dzieci spotyka kara za grzechy ojców.

SENDER

Gdybym poczuwał się do grzechu, czyniłbym pokutę...

RABI AZRIEL

Czy spytano dybuka, kim jest i dlaczego wstąpił w twoją córkę?

SENDER

On nie odpowiada. Jeno po głosie rozpoznano w nim młodzieńca z naszej jesziwy, który przed kilku miesiącami zmarł w bożnicy. Parał się Kabałą i został porażony.

RABI AZRIEL

Przez jakie moce?

SENDER

Powiadają, że przez nieczyste. Na kilka godzin przed śmiercią powiedział swojemu przyjacielowi, że nie należy walczyć z grzechem, i że w Szatanie, zlituj się Boże, tli się iskra świętości. Ponadto chciał za pomocą czarów zdobyć dwie beczki złota.

RABI AZRIEL

Znałeś go?

SENDER

Tak... jadał przy moim stole.

RABI AZRIEL

wpatruje się badawczo w Sendera

A możeś go skrzywdził, obraził? Przypomnij sobie!

SENDER

Nie wiem... Nie pamiętam! rozpaczliwie Rabi! Przeciem tylko człowiek.

Pauza.

RABI AZRIEL

Wprowadź dziewicę.

Sender wychodzi i natychmiast wraca z Frade i Leą, którą prowadzi za rękę. Lea zaparła się w progu i nie chce wejść.

SENDER

z płaczem

Córeczko, zlituj się! Nie zawstydzaj mnie przed rabim, wejdź.

FRADE

Wejdź, Leinko. Wejdź, gołąbku mój!

LEA

Chcę wejść, ale nie mogę.

RABI AZRIEL

Dziewico! Rozkazuję ci wejść. Lea przekracza próg i podchodzi do stołu Siadaj!

LEA

siada posłusznie. Nagle zrywa się z miejsca i krzyczy nie swoim głosem

Puśćcie mnie! Nie chcę! chce uciec, Sender i Frade powstrzymują ją

RABI AZRIEL

Dybuku, rozkazuję ci, abyś powiedział kim jesteś!

LEA (DYBUK)

Rabi z Miropola! Wy wiecie kim jestem, a przed innymi imienia swego nie wyjawię.

RABI AZRIEL

Nie o imię pytam. Pytam, kim jesteś.

LEA (DYBUK)

cicho

Jestem z tych, którzy szukali nowych dróg.

RABI AZRIEL

Nowych dróg szukają ci, którzy zgubili prostą drogę.

LEA (DYBUK)

Prosta jest zbyt wąska.

RABI AZRIEL

Tak już ktoś przed tobą powiedział i nie powrócił. (pauza) Dlaczego wstąpiłeś w dziewicę?

LEA (DYBUK)

Jestem jej przeznaczony.

RABI AZRIEL

Wedle naszej świętej Tory nie wolno nieboszczykowi przebywać wśród żyjących.

LEA (DYBUK)

Ja nie umarłem.

RABI AZRIEL

Tyś zszedł z tego świata i nie wolno ci wrócić, dopóki nie zadmą w róg Mesjasza. Przeto rozkazuję ci opuścić ciało niewiasty, aby nie zwiędła żywa gałąź z wiecznego drzewa Izraela.

LEA (DYBUK)

krzyczy

Rabi z Miropola. Znam waszą moc i potęgę. Wiem, że potraficie rozkazywać aniołom i serafinom, ale ze mną się wam nie uda. Ja nie mam dokąd iść! Przede mną wszystkie drogi są zagrodzone i wszystkie ścieżki zamknięte i ze wszystkich stron czyhają na mnie złe duchy, gotowe mnie pochłonąć. drżącym głosem Jest niebo i ziemia, istnieją niezliczone światy i w żadnym z nich nie znalazło się miejsce dla mnie. A teraz, kiedy moja zgorzkniała i zaszczuta dusza znalazła wreszcie swoje odpocznienie, chcecie mnie stąd wypędzić. Litości! Nie gnajcie mnie! Nie zaklinajcie mnie!

RABI AZRIEL

Błędna duszo! Dogłębnie ci współczuję i lituję się nad tobą. Uczynię wszystko, aby uwolnić cię z rąk aniołów zagłady, ale z ciała niewiasty musisz wyjść.

LEA (DYBUK)

stanowczo

Nie wyjdę!

RABI AZRIEL

Michael, wezwij z bożnicy dziesięciu Żydów! Michael wychodzi i szybko wraca. Za nim wchodzi dziesięciu Żydów. Stają z boku Święta gromado, czy zezwalacie, abym w waszym imieniu i z waszego pełnomocnictwa wypędził z ciała córy Izraela ducha, który dobrowolnie nie chce wyjść?

DZIESIĘCIU ŻYDÓW

po chwili narady

Zezwalamy. Wyrażamy zgodę na to, byś w naszym imieniu wypędził z ciała córy Izraela ducha, który dobrowolnie nie chce wyjść.

RABI AZRIEL

podnosi się z krzesła

Dybuku! Duszo człowieka, który zszedł z tego świata! W imieniu i z pełnomocnictwa tej gromady, ja Azriel, syn Hadasy, nakazuję ci opuścić ciało dziewicy Lei, córki Chany, i nie ukrzywdzić przy tym ani jej, ani żadnego innego żywego stworzenia... Jeśli nie wykonasz mojego rozkazu, z całą mocą mego wyciągniętego ramienia wystąpię przeciwko tobie z zaklęciami i klątwą. Jeśli zaś usłuchasz mego rozkazu, użyję wszystkich moich sił do oczyszczenia ciebie i do odpędzenia wszystkich złych duchów, które cię otaczają.

LEA (DYBUK)

z krzykiem

Nie boję się waszych zaklęć i waszych klątw. Nie ufam waszym obietnicom. Nie ma na świecie takiej siły, która mogłaby mi pomóc. Nie ma też nigdzie takiej świetlanej wyżyny, jak obecne moje miejsce odpocznienia. I nie ma ciemniejszej otchłani od tej, która na mnie czeka. Nie wyjdę!

RABI AZRIEL

W imieniu Boga Wszechmogącego zaklinam cię po raz ostatni i rozkazuję ci wyjść! Jeśli tego nie zrobisz, rzucę na ciebie klątwę. Oddam cię w ręce aniołów zagłady.

Przejmująca trwogą pauza.

LEA (DYBUK)

W imieniu Boga Wszechmogącego oświadczam, że jestem całkowicie zespolony z przeznaczoną mi niewiastą i nigdy się z nią nie rozłączę.

RABI AZRIEL

Michael, przynieś dla wszystkich obecnych tu białe kitle. Weź też siedem szofarów15 i siedem czarnych świec. Następnie wyjmiesz z Arki siedem zwojów Tory.

Pauza pełna napięcia, podczas której Michael wychodzi i wraca z szofarami, kitlami i świecami, za nim wchodzi Meszułach również z kitlem w ręku.

MESZUŁACH

liczy kitle

Jest tu jeden zbędny kitel. Może kogoś brak?

RABI AZRIEL

niespokojnie, jakby sobie coś przypominał

Aby rzucić klątwę, należy uzyskać zezwolenie urzędowego rabina miasta... Michael, schowaj tymczasem szofary, świece i kitle... Weź moją laskę i idź do rabina Szymszona. Poproś go w moim imieniu, aby zaraz przyszedł.

Michael zabiera szofary i świece. Wychodzi wraz z Meszułachem, który niesie kitle.

RABI AZRIEL

do dziesięciu Żydów

Na razie możecie wyjść. wychodzą, pauza Senderze, gdzie zatrzymali się powinowaci i narzeczony?

SENDER

U mnie, w Brynicy.

RABI AZRIEL

Wyślij do nich gońca na koniu. Niech czekają na moje rozkazy.

SENDER

Natychmiast wyślę.

RABI AZRIEL

Tymczasem przejdź z córką do drugiej izby.

LEA

budzi się, drży, swoim głosem

Babciu! Boję się... Co z nim chcą zrobić? Co chcą zrobić ze mną?

FRADE

Nie bój się, dziecino. Rabi wie, co robi. Nie zrobi ci krzywdy. Rabi nie potrafi czynić zła.

Wraz z Senderem wyprowadza Leę.

RABI AZRIEL

głęboko pogrążony w myślach

A jeśli nawet w niebiosach zawyrokowano inaczej, ja ten wyrok złamię.

Wchodzi rabin Szymszon.

RABIN SZYMSZON

Dobrego tygodnia życzę wam, rabi!

RABI AZRIEL

wstaje i wychodzi mu naprzeciw

Dobrego tygodnia! Dobrego roku, rabinie! Proszę usiąść. rabin Szymszon siada Pozwoliłem sobie pofatygować was, gdyż sprawa jest bardzo poważna. W córę Izraela wstąpił dybuk, chroń nas Panie Boże. Za żadne skarby nie chce wyjść. Nie pozostało więc nic innego, jak sięgnąć po broń ostateczną — po klątwę. Proszę was o pozwolenie, a zasługa za ocalenie życia zostanie wam poczytana w niebiosach.

RABIN SZYMSZON

wzdycha

Klątwa, to straszna kara dla żyjącego, tym bardziej dla umarłego. Skoro jednak nie ma innego sposobu, a taki świątobliwy mąż, jak wy, rabi, uważa to za konieczne, wyrażam zgodę. Przedtem jednak muszę wam wyjawić pewną tajemnicę, mającą związek ze sprawą.

RABI AZRIEL

Bardzo proszę!

RABIN SZYMSZON

Zapewne pamiętacie, że przed dwudziestu laty przyjeżdżał do was z Brynicy pewien młody człowiek, chasyd, kabalista, Nisen, syn Rywki...

RABI AZRIEL

Wyruszył, zdaje się, w daleki świat i tam za młodu umarł.

RABIN SZYMSZON

W istocie... I właśnie tenże Nisen ukazał mi się trzy razy we śnie. Zażądał, abym wezwał na Sąd Tory Sendera.

RABI AZRIEL

Jakie ma zarzuty wobec Sendera?

RABIN SZYMSZON

Tego nie powiedział. Napomknął tylko, że na rękach Sendera jest jego krew.

RABI AZRIEL

Jeśli ktoś wzywa bliźniego na Sąd Tory, nie wolno mu odmówić. Zwłaszcza, gdy żąda tego nieboszczyk, który może pozwać przed Sąd Boży... Ale czy to ma coś wspólnego z dybukiem?

RABIN SZYMSZON

Tak. Słyszałem, że zmarły, który wstąpił jako dybuk w córkę Sendera, był synem owego Nisena. Chodzą również słuchy o jakimś nie dotrzymanym zobowiązaniu Sendera wobec Nisena.

RABI AZRIEL

namyśla się

Skoro tak, odkładam wypędzenie dybuka na jutro w południe. Po modlitwie porannej, jak Bóg da, odczynimy złe uroki z waszego snu. Wy zaś wezwiecie nieboszczyka na Sąd Tory, po czym, za waszą zgodą, klątwą zmuszę dybuka do opuszczenia ciała.

RABIN SZYMSZON

Ponieważ Sąd Tory między żyjącym i zmarłym to rzecz niezwykła i arcytrudna, proszę was, rabi Azriel, objąć przewodnictwo i pokierować rozprawą.

RABI AZRIEL

Zgoda! Michael! wchodzi Michael Każ wprowadzić niewiastę.

Wchodzi Sender i Frade, która prowadzi Leę. Ta siada, oczy ma przymknięte.

Dybuku, daję ci pół doby do namysłu. Jeśli do tego czasu nie wyjedziesz po dobroci, to za zgodą rabina, zmuszę cię siłą. Rzucę na ciebie klątwę.

Pauza. Sender i Frade chcą wyprowadzić Leę.

Senderze, ty zostań! Frade wyprowadza Leę Czy pamiętasz swego dawnego przyjaciela Nisena?

SENDER

przestraszony

Nisena, syna Rywki? Przecież nie żyje.

RABI AZRIEL

Otóż tej nocy trzy razy ukazał się rabinowi we śnie. Zażądał, abym wezwał cię na Sąd Tory.

SENDER

wstrząśnięty

Mnie na Sąd Tory? Straszne! Czego chce ode mnie?

RABI AZRIEL

Nie wiem, ale masz stawić się przed Sądem.

SENDER

Zrobię, jak każecie.

RABI AZRIEL

innym tonem

Wyślij natychmiast do Brynicy najlepsze konie. Niech narzeczony i jego rodzice stawią się tu jutro przed południem, abyśmy od razu po wypędzeniu dybuka mogli odprawić zaślubiny.

SENDER

Rabi! Teraz chyba nie zechcą się ze mną spowinowacić i nie przyjadą.

W drzwiach ukazuje się Meszułach.

RABI AZRIEL

stanowczo

Niech im zatem goniec powie, że ja rozkazałem im przyjechać. Uważaj tylko, aby narzeczony przybył w porę.

MESZUŁACH

Narzeczony zjawi się w porę.

Zegar wybija dwunastą.