LIST II

20 marca

Szanowny Panie! Jestem więcej niż speszona pana odpowiedzią. Ach! jaki złośliwiec... Teraz nie wiem, co mam pisać; z góry jestem przeświadczona, że wszystko, co napiszę, będzie sztywne, urzędowe, niemiłe... Wobec tego, będę się starała streścić uzupełnienie mojego poprzedniego listu:

Wiek, wygląd zewnętrzny jest już panu znany z „urzędowej oferty”. Poza tym niewiele mogę napisać o sobie. Inteligentna, wesoła, pieszczocha (marzę o wyrafinowanych pieszczotach).

Co do przeszłości, to dosyć skromna; jak na osobę pretendującą na tak samodzielne stanowisko, wolałabym, żeby była bogatsza moja przeszłość... Przed paroma laty miałam narzeczonego (studenta), kochaliśmy się i żyliśmy jak małżeństwo, oczywiście w tajemnicy przed światem... narzeczeństwo pozostało zerwane i prawie od roku jestem wolną. Poza tym do nikogo nie należałam.

Od dłuższego czasu zaczęłam interesować się anonsami. Po długich wahaniach złożyłam dwie oferty, jedna z nich była do Pana. Poszukuję przyjaciela, który dopomógłby mi materialnie przez pewien okres czasu i dla którego chciałabym być wszystkim: kochanką, przyjacielem, kolegą, etc. Kochać go i żyć tylko dla niego!

Ponieważ pozostawił mi pan inicjatywę naszego spotkania się, przeto wyznaczam piątek, tj. 22 b. m. o godz. 8 wieczorem w cukierni Fruzińskiego, Wilcza róg Marszałkowskiej (nigdy tam nie byłam).

Dla łatwiejszego zorientowania się podaję jak będę ubrana... Wzrost średni, zgrabna, szatynka, oczy piwne, b. przystojna. Gdyby naznaczony przeze mnie termin był dla pana niewygodny, proszę uprzejmie mnie zawiadomić. Oczekując miłego spotkania pozostaję.

P.S. Wybaczy mi pan, że napisałam na urzędowym papierze, lecz sklepy są zamknięte, a w mieszkaniu mam tylko blok.