Korona polska wziętość na się nieprzyjaciół wylicza
Panie, czemuż się namnożyło tych, co mię trapią? a bez dania okazji co dzień mi nieprzyjaciół przybywa?
Bliscy moi i przyjaciele przeciwko mnie zbliżający się stoją.
Cytra moja obróciła się w smutek, napój mój w truciznę; kiedy z przyjaźni sąsiedzkiej widzę na zgubę odpowiedź i nieubłagane zajątrzenie.
Jeżelim235 przymierza nie strzymała? umowę złamała? albo na zdradzie komu była? Sama się sądzę, że słusznie tę zawziętość ponoszę.
Ale jeżelim cudzego nie pragnęła, pokoju nie wzruszała, do wojny nie dała okazji: czemużby mię te stósy236 potykać237 miały?
Ty wiesz, mój Panie, żem spokojny żywot i zgodne obejście z każdym zawsze kochała, a za to mię teraz te kłótnie zewsząd ogarnęły.
Gdy oto swywolny238 Zaporożec potargawszy obowiązki poddaństwa, z krymskiem pogaństwem nastąpili na mnie uciążliwie.
Oraz upatrzył w nieszczęściu mojem czas przedtem ode mnie239 gromiony Moskal; i nie chciał zaspać pogody240 w odbieraniu zawojowanych derewni241.
Poszła za wiatrem i borealna Szwecja, a w temże zamięszaniu łatwiejszego próbowała połowu.
Aż też honorowany ode mnie Transylwańczyk, przeważywszy się przez Krępak, bez opowiedzenia wojny, kraje mi pustoszył.
Wszyscy ci mówili i urągali wszetecznie: «Nie ma Polska zbawienia w Bogu swoim».
A ono Ty, Panie, jesteś obrońca mój i puklerz nieprzebity; siła moja, która chociaż poniży, znowu podniesie głowę moją.
Bo cóż wskórali i co za korzyść odnieśli, którzy się na zgubę moją sforsowali? Mało co mię umartwiwszy, sami w oczach moich marnie przepadli.
Rozmarzył chmielny trunek ukrainnego Spartaka, że i Rzymowi groził; kędyż jest wycięto242 drzewo, usechł pniak, pokruszyły się gałęzie.
Kędyż jest Ukraina? która po trzykroć sto tysięcy ludu szyzmatyckiego243 wyprawiła na wojnę, a teraz i na zupełną sotnię zdobyć się nie może.
I drugi się niewiele ucieszył, puste uroczyska reałami opłacając; albo i szwedzka furia, że króla straciwszy, coś się jej cegieł w Inflanciech dostało.
Węgierska hałastra poszła w Krym zabrana; a pryncypał w ostatniej rozpaczy skończył, z państwa degradowany.
Boś Ty, Panie, wygubił wszystkie, przeciwiające mi się bez przyczyny, i pokruszyłeś zęby grzeszników.
Ufam i dalej, że mię z paszczęki żarłoka wybawisz, a nad ludem swoim pokażesz miłosierdzie Swoje.
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi świętemu etc244.