Zadanie sprawiedliwości świętej
Daj, Boże, królowi rozsądek i wyrozumienie, daj, Panie, sprawiedliwość Twoją królewiczowi.
Aby sądzili lud według prawidła słuszności, a uciśnione poddane153 według ustaw prawa.
Gdzie bowiem wzruszona sprawiedliwość, tam zaraz chwiać się muszą w rzeczypospolitej filary kardynalne.
Główne tarany, bezbożność, bluźnierstwo, niesprawiedliwość, które fundamenta154 monarchii z gruntu poruszają.
A kiedyż więcej złość ludzka przebrała miarę jako teraz? Albo kiedy bardziej niesprawiedliwość nad prawem przewodzi?
Wdowa i przychodzień, i sieroty płaczą: a nad ukrzywdzonym wykręty i mammona tryumfuje.
Silnie potwarca155 w fałszu ufa, a w przewrotności kłamstwa swego jak za murem siedzi.
Bowiem starcy i sędziowie nasi odstąpili ścieżek prawdy, a udawszy się za mizernym wziątkiem156, wspak157 wywróciły158 sprawiedliwość.
Drudzy, respektami159 uwiedzeni, więcej prywatne względy niżeli Boga przed oczyma mają; są i ci, którym na bankietach ochota korzenne w sądach formuje sentencje.
Dla tego160 za chmurę słońce sprawiedliwości zaszło, a ona161 świątobliwa astea, podmiesięcznych162 krajów okrasa163, do nieba się od niewdzięcznych przeniosła.
Ale Ty, Panie, Bogiem prawdy jesteś; nie daj nam być bez tak potrzebnego elementu.
Daj głowie naszej asystentkę sądów Twoich, mądrość; a nadzieja nasza niech ma szczere w mandatach Twoich ukochanie.
Któżkolwiek z drogi prawa wystąpi, niechaj, bez braku osób, żelazną rózgą karany będzie.
A nie tylko egzekwująca sprawiedliwość niechaj bojaźnią karania straszy: ale też udzielająca, niech do dobrego zachęca, nadzieją nagrody.
Niech ta ręka nie drży, która trzyma szalę: szalę odważającą cnocie myto i występkom karę.
Żeby ani w prawo ani w lewo nie uniosła się, a pod sznur słuszności krzywiznę prostowała.
Dla tego odlać by stolec sądowy z szczerego złota, aby się tam nikt nie spodziewał w sądzie faworu, w którym złoto depcą.
Na lwach ogromnych ugruntować trybunał, których ryk winowajcę przestraszy, a występków obrońcę jedwabna wymowa odbieży164.
A że u sądu najwięcej egzorbituje165 datek: to biorącego166 z skóry obłupić, a krzesło nią obiwszy, syn na niem niech usiędzie prewarykanta167.
Mizerne złoto, którem ani piersi uzbroisz jak żelazem, ani do strzelania kulę ulejesz jak z ołowiu.
A my przeciwnie, im je głębiej natura ukrywa, tem go żarliwiej pragniemy: ponętę jednę do wydarcia nieprzyjacielowi.
Aż źle nabywszy, skąpo chowawszy, śmierć wydrze; a łakome zbiory pierwszy i szczęśliwszy osiągnie.
Raczże wywieść, Panie, jako światłość z obłoków sprawiedliwość świętą, a sąd Twój, jako południe, niechaj nam rozjaśnieje.
Za co Ojcu wszechmocnemu, wizerunkowi sprawiedliwości; Synowi jednorodzonemu, źródłu miłosierdzia; Duchowi świętemu, pocieszycielowi niepojętej dobroci na nieprzeżyte wieki cześć, chwała i panowanie. Amen.