SCENA TRZECIA

Obóz grecki. Przed namiotem Achillesa.

Wchodzi Tersytes.

TERSYTES

Jak to, Tersytesie, jak to? Zabłąkałeś się w labiryncie wściekłości? Więc słoń ten, Ajaks, będzie stał górą? On mnie bije, a ja z niego szydzę; co za wspaniałe zadośćuczynienie! Wolałbym jednak, żeby się to działo odwrotnie: żebym ja go grzmocił, a on ze mnie szydził. Do kroćset beczek! Jeśli trzeba, nauczę się diabłów wywoływać, ale muszę znaleźć upust mojemu obrzydzeniu i wstrętom. Mamy też i Achillesa — rzadki to inżynier. Jeśli Troja nie upadnie, póki ci dwaj jej nie podkopią, to będą stały jej mury, póki się same od starości nie rozwalą. O, ty wielki piorunogromco Olimpu99, zapomnij, że jesteś Jowiszem, królem bogów, i ty, Merkury, strać całą wężową mądrość twojego kaduceja100, jeśli we dwóch nie odbierzecie im tej drobnej odrobiny, tego mniej niż mało ich dowcipu! Lecz najograniczeńsza nieświadomość wie dobrze, iż go mają tak obficie mało, że nie potrafią uwolnić muchy od pająka, nie dobywając ciężkiego żelastwa na rozcięcie nitki pajęczyny. A potem ześlijcie na cały obóz pomstę albo raczej próchnienie kości101, bo jak mi się zdaje, to jest pomsta należna walczącym za spódnicę. Odmówiłem już modlitwę, a ty, diable zazdrości, dołóż teraz twoje amen. Hej, hola! Mości Achillesie!

Wchodzi Patroklus.

PATROKLUS

Kto woła? Tersytes? Dobry Tersytesie, wejdź i lżyj co wlezie.

TERSYTES

Gdybym mógł o złoconej lalce pamiętać, nie uszedłbyś mojej baczności102; ale wszystko da się jeszcze naprawić. Więc zostań samym sobą! Zwykłe przekleństwo ludzkości, szaleństwo i głupota, niech będą całą twoją intratą103! Niech cię niebo uchowa od opiekuna, a dyscyplina niech się nigdy do ciebie nie zbliży! Niech krew będzie twoim przewodnikiem aż do śmierci! A jeśli potem ta, co cię włoży do trumny, powie, że piękny trup z ciebie, to ja przysięgnę, że całe życie samych tylko łazarzy104 owijała. Amen. Gdzie Achilles?

PATROKLUS

Co, czy zostałeś pobożny? Odmawiasz modlitwy?

TERSYTES

Zgadłeś; a bodaj wysłuchało mnie niebo!

Wchodzi Achilles.

ACHILLES

Kto tu?

PATROKLUS

Tersytes, panie.

ACHILLES

Gdzie, gdzie? Przyszedłeś? Mój ty serze, moje trawidło105, dlaczegóż to przez tyle obiadów nie zastawiłeś się na moim stole? Powiedz mi teraz, co to jest Agamemnon?

TERSYTES

Twój wódz, Achillesie. A teraz, z kolei, powiedz mi, Patroklu, co to jest Achilles?

PATROKLUS

Twój pan, Tersytesie. A teraz powiedz mi, jeśli łaska, co ty jesteś?

TERSYTES

Twój znawca, Patroklu. A teraz, na zakończenie, powiedz, Patroklu, co ty jesteś?

PATROKLUS

Możesz sam na to odpowiedzieć, skoro jesteś moim znawcą.

ACHILLES

O, powiedz, powiedz!

TERSYTES

Przedeklinuję106 całą kwestię: Agamemnon rozkazuje Achillesowi, Achilles jest moim panem, ja jestem Patrokla znawcą, a Patroklus jest dudkiem.

PATROKLUS

A ty łotrze!

TERSYTES

Cicho, dudku, jeszcze nie skończyłem.

ACHILLES

To człowiek uprzywilejowany. Prowadź rzecz dalej, Tersytesie.

TERSYTES

Agamemnon jest dudkiem, Achilles jest dudkiem, Tersytes jest dudkiem i, jak już powiedziałem, Patroklus jest dudkiem.

ACHILLES

Dowiedź nam tego, słuchamy.

TERSYTES

Agamemnon jest dudkiem, bo chce rozkazywać Achillesowi; Achilles jest dudkiem, bo słucha rozkazów Agamemnona; Tersytes jest dudkiem, bo służy takiemu dudkowi; a Patroklus jest dudkiem bezwzględnym.

PATROKLUS

Dlaczego jestem dudkiem?

TERSYTES

Pytaj o to swojego stwórcę; dla mnie jest dosyć, że nim jesteś. Ale patrz, kto się zbliża?

Wchodzą Agamemnon, Ulisses, Nestor, Diomedes i Ajaks.

ACHILLES

Patroklu, nie chcę z nimi rozmawiać. Chodź ze mną, Tersytesie!

Wychodzi.

TERSYTES

Co za błazeństwo, co za kuglarstwo, co za łotrostwo! A wszystkiego tego przyczyną rogal107 i ladaszczyca108! Wyborny powód, żeby tworzyć zazdrosne stronnictwa i krwi sobie aż na śmierć upuszczać! Bodaj toczące wrzody spadły na wszystkiego powód, a wojna i rozpusta wszystkich pożarły!

Wychodzi.

AGAMEMNON

Gdzie Achilles?

PATROKLUS

W swoim namiocie, ale w złym usposobieniu, królu.

AGAMEMNON

Idź mu powiedzieć, że tu nań czekamy.

Posłańców naszych z pogardą odepchnął,

Sami go przeto pragniemy odwiedzić,

Na prawa naszej godności niepomni109.

Idź mu to powiedz, żeby nie przypuszczał,

Że bronić naszych praw nie mamy serca,

Że nam wybiegło z myśli, kim jesteśmy.

PATROKLUS

Wszystko mu to powtórzę.

Wychodzi.

ULISSES

Widzieliśmy go u wejścia namiotu, więc niechory.

AJAKS

I owszem, na lwią chorobę, na dumę serca. Możecie to nazwać melancholią, jeśli chcecie oszczędzać człowieka, ale, moim zdaniem, jest to pycha. A pycha ta skąd, skąd pochodzi? Kto nam powie jej przyczyny? Jedno słowo, królu.

Bierze Agamemnona na stronę.

NESTOR

Dlaczego Ajaks tak zajadle na niego szczeka?

ULISSES

Achilles zdmuchnął mu jego błazna.

NESTOR

Kogo? Tersytesa?

ULISSES

Właśnie.

NESTOR

To wkrótce oniemieje Ajaks, bo stracił jedyny swój argument.

ULISSES

Bynajmniej, bo jak widzisz, jego teraz argumentem ten, co mu zabrał jego argument, Achilles.

NESTOR

Tym lepiej; pożądańszą dla nas ich frakcja niż ich fakcja. Wielka to jednak musiała być przyjaźń, skoro potrafił ją zerwać błazen.

ULISSES

Przyjaźń, której nie kleiła mądrość, łatwo zrywa błazeństwo. Ale wraca już Patroklus.

Wchodzi Patroklus.

NESTOR

Bez Achillesa.

ULISSES

Słoń nie ma stawów, aby się mógł kłaniać:110

Nogi do chodu ma, nie do zginania.

PATROKLUS

Wielkim by smutkiem było dla Achilla,

Gdyby ważniejszy powód niż rozrywka

Wielkiego króla z dostojnym orszakiem

Do tych odwiedzin skłonił niespodzianych;

Lecz się pociesza myślą, że to spacer

Tylko dla zdrowia i lepszej strawności

Po dobrej uczcie.

AGAMEMNON

Słuchaj, Patroklusie,

Odpowiedź taką nie pierwszy raz słyszym,

Lecz te wybiegi na skrzydłach pogardy

Przenikliwości naszej nie uchodzą.

Mnogie przymioty posiada Achilles,

Mnogie powody wyznać nam to każą;

Lecz w oczach naszych wszystkie jego cnoty,

Do niecnotliwych używane celów,

Nieporównany blask zaczęły tracić,

Jak piękny owoc na tacy plugawej

Zgnije zapewne niepokosztowany.

Wróć więc i powiedz, że chcemy z nim mówić

A i to możesz bez grzechu powiedzieć,

Że nam się teraz wydaje naddumnym

A poduczciwym; w zarozumiałości

Większym daleko niźli w sądach ludzi;

Mów, że mężowie godniejsi od niego,

Przez zbytnią względność111 na jego dziwactwa

Na świętą siłę swej władzy niepomni,

Zdają się teraz swym własnym podpisem

Uznawać jego urojoną wyższość,

Humoru jego zmienne śledzić fale,

Jakby wyprawy tej skutek żeglował

Po morzu jego kapryśnych przywidzeń.

Idź, mu to powtórz i to jeszcze dodaj,

Że gdy się będzie zbyt wysoko cenił,

Zrzeczem się kupna, tu go zostawimy

Niby wojenną niezdarną machinę,

Której do boju użyć niepodobna,

Pójdziemy szukać lżejszej katapulty.

Ruchliwy karzeł lepszy dla nas będzie

Niż śpiący olbrzym. Powtórz mu te słowa.

PATROKLUS

Idę i spieszną przyniosę odpowiedź.

Wychodzi.

AGAMEMNON

Skorośmy przyszli z nim samym traktować,

Na pośrednikach nie możemy przestać.

Wejdź, Ulissesie.

Wychodzi Ulisses.

AJAKS

Czymże on wyższy od innych?

AGAMEMNON

Nie wyższy przynajmniej od swojej o sobie myśli.

AJAKS

A czy jest i tak wysoki? Czy nie myślicie, iż mu się zdaje, że jest waleczniejszym ode mnie?

AGAMEMNON

Bez wątpienia.

AJAKS

Czy podpiszesz jego zdanie i powiesz, że to prawda?

AGAMEMNON

Nie, szlachetny Ajaksie; jesteś jak on silny, jak on waleczny, jak on mądry, a nie mniej szlachetny, daleko dworniejszy, a nieskończenie powolniejszy112 od niego.

AJAKS

Boć113 i dlaczego miałby człowiek być dumny? Jak się rodzi duma? Ani wiem, co jest duma.

AGAMEMNON

Tym jaśniejszy twój rozum, Ajaksie, a piękniejsza twoja cnota. Dumny sam się pożera. Duma jest jego własnym zwierciadłem, jego własną trąbą, jego własną kroniką; a kto się chwali inaczej jak czynami, pożera czyny w pochwale.

AJAKS

Nienawidzę dumnych jak ropuszej ikry.

NESTOR

na stronie

A przecież sam się kocha; czy to nie dziwy?

Wchodzi Ulisses.

ULISSES

Achilles jutro nie stanie do boju.

AGAMEMNON

Jego powody?

ULISSES

Żadnych nam nie daje.

Idzie za nurtem swojego humoru,

Tylko przywidzeń swoich rady słucha,

Na ludzkie rady baczności nie daje.

AGAMEMNON

Dlaczego, głuchy na uprzejmą prośbę,

Wolnym odetchnąć nie chce tu powietrzem?

ULISSES

Lada drobnostkę, byłeś o nią prosił,

Zmienia w olbrzyma, wielkością nadęty

Z taką do siebie sam przemawia dumą,

Że słów mu braknie. Wymarzona wartość

Taki żar w jego roznieciła żyłach,

Że w swych królestwach myśli i działania,

Szalejąc, sam się własną razi myślą.

Co dodam? Tak jest zaraźliwie dumny,

Że wszystkie śmierci oznaki wołają:

Nie ma lekarstwa!

AGAMEMNON

Niech Ajaks doń idzie,

Drogi Ajaksie, pozdrów go w namiocie;

Mówią, że wielkie masz u niego wzięcie,

Może twą prośbą wybuch ten złagodzisz.

ULISSES

Agamemnonie, zmień postanowienie.

Święty nam będzie każdy krok Ajaksa,

Który oddali go od Achillesa.

Jak to, zuchwalec, który swoją dumę

Własnym polewa tłuszczem, do swej myśli

Nie wpuści sądu o zdarzeniach świata,

Jeśli go własnym nie przeżuł rozumem,

Ma cześć odbierać od wielkiego męża,

Który jest droższym niż on dla nas bóstwem?

Nie, nie, dostojny i waleczny rycerz

Palmy dzielnością nabytej nie skala,

Przynajmniej nigdy z moim przyzwoleniem,

Zasług, zasługom Achillesa równych,

Nie skrzywdzi, idąc w Achillesa namiot,

Tylko by tuczył dumę, dość już tłustą,

Tylko by węgli przyrzucił Rakowi114,

Który już wszystko ogniem swoim pali.

On iść do niego? Uchowaj Jowiszu!

A grzmotem nakaż: „Ty idź doń, Achillu!”

NESTOR

na stronie

Jakże wybornie w słabiznę mu trafił!

DIOMEDES

na stronie

Jak chciwie, milcząc, pochwały te pije!

AJAKS

Jeśli doń pójdę, zbrojną moją pięścią

Twarz mu pooram.

AGAMEMNON

O nie, nie, nie pójdziesz!

AJAKS

Gdy będzie dumny, wyczeszę mu dumę.

Puśćcie mnie tylko.

ULISSES

Nie, za skarby świata!

AJAKS

Nędzny pyszałek!

NESTOR

na stronie

Jak się doskonale opisuje!

AJAKS

Czy nie może być towarzyski?

ULISSES

na stronie

Kruk kracze na czarność.

AJAKS

Jego humorom krwi upuszczę.

AGAMEMNON

na stronie

Chory chce być doktorem.

AJAKS

Ha, gdyby wszyscy byli mojej myśli!

ULISSES

na stronie

AJAKS

Nie tak skończyłaby się sprawa; niejeden połknąłby wprzód miecz. Jak to? Więc duma ma triumfować?

NESTOR

na stronie

Gdyby tak było, miałbyś prawo do połowy triumfu.

ULISSES

na stronie

Nawet do dziesięciu dziesiątych.

AJAKS

Już ja go ugniotę i gibkim zrobię.

NESTOR

na stronie

Jeszcze niecały gorący. Przyczyń mu jeszcze pochwał, lej, lej tylko! Ambicja jego spragniona.

ULISSES

do Agamemnona

Na drobną przykrość, królu, zbyt uważasz.

NESTOR

Zapomnij o niej.

DIOMEDES

Przygotuj się raczej

Bez Achillesa walczyć z naszym wrogiem.

ULISSES

Samo to imię gniew jego rozbudza.

Tu męża mamy — ale jest przytomny115,

Więc milczeć wolę.

NESTOR

Dlaczego masz milczeć?

Achillesowej nie znajdziesz w nim dumy.

ULISSES

Lecz znajdziesz męstwo, niech to świat wie cały.

AJAKS

Ten bękart, ten kundel, chce sobie z nas podrwiwać? Ach, czemuż nie jest Trojańczykiem!

NESTOR

Jaką by krzywdą dla Ajaksa było...

ULISSES

Gdyby był dumny...

DIOMEDES

Albo chciwy pochwał...

ULISSES

Lub opryskliwy...

DIOMEDES

Albo samolubny.

ULISSES

Dziękuj też niebu za twoją powolność,

Ojcu i piersi, którą dzieckiem116 ssałeś!

Cześć twoim mistrzom! Lecz cześć przede wszystkim

Twoim wrodzonym przymiotom, nad wszelką

Naukę wyższym! Temu, co twe ramię

Do boju wprawiał, niechaj Mars ustąpi

Nieśmiertelności swej jedną połowę!

Co do twej siły, miano Wołonosza

Milon117 ci musi z pokorą ustąpić.

O twej mądrości na teraz przemilczam,

Która jak skała, jak morskie wybrzeża,

Twoje przymioty swym otula łonem.

Widzisz Nestora? Latami ćwiczony,

Jest i być musi mądrym, być nie może

Jak tylko mądrym, lecz, ojcze Nestorze,

Przebacz, gdy powiem, że gdyby dni twoje

Dni Ajaksowych świeżość jeszcze miały,

I gdyby mózg twój hart jego posiadał,

Twoja by mądrość nie stanęła wyżej —

Byłbyś Ajaksem.

AJAKS

Nazwęż cię mym ojcem?

NESTOR

Nazwij, mój synu.

DIOMEDES

Słuchaj jego rady,

Dzielny Ajaksie.

ULISSES

Rzecz zwłoki nie cierpi,

Skoro Achilles w gęstwinie się chowa,

Wojenną radę niechaj wódz nasz zwoła.

Nowi królowie do Troi przybyli.

Jutro wystąpić musim z całą siłą.

Niech wschód i zachód kwiat rycerzy zwoła,

Ajaks dotrzyma najdzielniejszym czoła.

AGAMEMNON

Niech śpi Achilles. Z wiatrem lecą łodzie,

Gdy cięższe nawy grzęzną w słonej wodzie.