SCENA DRUGA
Sala w pałacu.
Wchodzą Aaron, Chiron i Demetriusz z jednej strony, z drugiej Młody Lucjusz i sługa z wiązką oręży, na których stoją wypisane wiersze.
CHIRON
Przychodzi do nas, bracie, syn Lucjusza
I, jak powiada, przynosi poselstwo.
AARON
Jakieś szaleństwo szalonego dziadka.
CHŁOPIEC
Z całą pokorą składam wam, panowie,
Hołd wam należny w imieniu Tytusa.
na stronie
A proszę bogów, by was na proch starli.
DEMETRIUSZ
Dziękujem, miły chłopcze, co za wieści?
CHŁOPIEC
na stronie
Jest wieść, że obu was już odgadniono,
Jak łotrów zbrodnią gwałtu piętnowanych.
głośno
Dziad mój roztropny przez moje wam ręce
Śle z swej zbrojowni najlepsze oręże,
Aby dostojną młodość uczcić waszą,
Rzymu nadzieję; tak mówić mi kazał.
Rozkaz wypełniam, dar jego oddaję,
Byście, panowie, gdy przyjdzie potrzeba,
Rąk waszych godnych władać mogli mieczem.
Żegnam was teraz,
na stronie
krwawe rozbójniki.
Wychodzi ze sługą.
DEMETRIUSZ
Cóż to za papier cały zapisany?
Zobaczmy.
«Integer vitae, scelerisque purus,
Non eget Mauri iaculis, nec arcu.29»
CHIRON
To Horacjusza wiersz, jak zapamiętam,
Który czytałem niegdyś w gramatyce.
AARON
Wiersz Horacjusza, zgadliście poetę.
na stronie
Co to jest jednak być osłem! To nie żart.
Starzec, jak widzę, już zbrodnię ich odkrył
I śle im miecze w te owite słowa
Ciężko raniące, choć nie czują rany;
Lecz gdyby matka ich przy zdrowiu była,
Poklask by myśli oddała Tytusa;
Lecz niech spoczywa na bezsennym łożu.
głośno
Młodzi panowie, jak szczęśliwa gwiazda
Nas cudzoziemców, co gorsza, nas jeńców,
Wiodła do Rzymu, do tej wysokości!
Z jaką rozkoszą pod pałacu bramą
Lżyłem trybuna w przytomności brata!
DEMETRIUSZ
Ja z większą widzę tak wielkiego pana
Z podłą pokorą ślącego nam dary.
AARON
Słuszne do tego nabyliście prawo,
Z taką dobrocią traktując mu córkę.
DEMETRIUSZ
O, jakże pragnę, by tysiąc dam rzymskich
Kolejno naszej służyło rozkoszy!
CHIRON
Życzenie pełne względów i miłości.
AARON
Brak tylko matki, by amen dorzekła.
CHIRON
A ona chętnie dorzekłaby: amen,
Zmieniając jeden tysiąc na dwadzieścia.
DEMETRIUSZ
Lecz idźmy teraz wszystkich błagać bogów
Za drogą matkę naszą w jej boleściach.
AARON
na stronie
Błagajcie diabłów, bo Bóg nas opuścił.
Słychać odgłos trąb.
DEMETRIUSZ
Co trąb cesarskich znaczyć może odgłos?
CHIRON
Może radości znak — cesarz ma syna.
DEMETRIUSZ
Cicho! Kto idzie?
Wchodzi Mamka z czarnym dzieckiem, które na widok Demetriusza i Chirona spiesznie przykrywa płaszczem.
MAMKA
Dzień dobry, panowie,
Mówcie, czy widział kto i tu Aarona?
AARON
Mniej albo więcej lub raczej nic wcale
Oto Aaron, czego chcesz od niego?
MAMKA
O Aaronie, wszyscyśmy zginęli!
Ratuj co prędzej albo giń na wieki!
AARON
Co za harmider! Co wrzaski te znaczą?
Co tam owijasz i mniesz w swoim ręku?
MAMKA
Co bym przed okiem nieba chciała ukryć:
Wstyd cesarzowej, Rzymu upodlenie.
Już rozwiązana.
AARON
Czy była związana?
Kiedy? Przez kogo?
MAMKA
Chcę mówić, już zległa.
AARON
Więc szczęść jej Boże! A co jej Bóg zesłał?
MAMKA
Diablę.
AARON
Diablicy rozkoszne potomstwo!
MAMKA
Czarne, okropne, złowrogie potomstwo!
Oto niemowlę szpetne jak ropucha
Wśród pięknych dzieci pięknej naszej ziemi.
Twój stempel, pieczęć śle ci cesarzowa,
Byś go sztyletu twego końcem ochrzcił.
AARON
Alboż to czarny kolor tak jest szpetny?
Piękny kwiat z ciebie, pyzaty kopciuszku!
DEMETRIUSZ
Co ty zrobiłeś, podły niewolniku?
AARON
To, czego nigdy nie zdołasz odrobić.
CHIRON
Tyś matkę naszą zgubił.
AARON
Jam ją znalazł.
DEMETRIUSZ
Tymeś ją właśnie zgubił, psie piekielny!
Przeklęte diabła szpetnego potomstwo30!
CHIRON
Żyć też nie będzie.
AARON
A przecie nie umrze.
MAMKA
A umrzeć musi, to wola jest matki.
AARON
Co, umrzeć musi? Niechże ja sam będę
Mojego ciała i krwi mojej katem.
DEMETRIUSZ
Na mojej szabli zatknę tę kijankę;
Daj mi ją, mamko; krótka będzie sprawa.
AARON
Wprzód miecz ten w twoich utonie wnętrznościach.
bierze dziecko od Mamki
Stójcie, mordercy! Chcecie brata zabić?
Klnę się na niebios te wieczne pochodnie,
Co jasno jego świeciły poczęciu,
Że na mej szabli ostrzu skona śmiałek,
Co trąci mego syna i dziedzica.
Ani Encelad z całą groźną bandą
Dzieci Tyfona, ni wielki Alcydes,
Ni sam bóg wojny wydrzeć nie potrafi
Z ojcowskiej ręki tego niemowlęcia.
Jak to? Wy krwiste, płytkich serc młokosy,
Wiechy szynkowne, mury pobielane,
Czy nie wierzycie, że węgla jest czarność
Z wszystkich kolorów farbą najpiękniejszą,
Bo wszelkim innym gardzi malowidłem?
Nigdy też woda wszystkich oceanów
Czarnej łabędzia nogi nie pobieli,
Choć ją falami swymi wiecznie myje.
Powiedzcie matce, że jestem dość stary,
Bym swego bronił; niech mi więc przebaczy.
DEMETRIUSZ
Chcesz więc tak zdradzić szlachetną twą panią?
AARON
Ma pani panią jest moją, mną samym
Jest to niemowlę, obraz mej młodości
Nad świat mi droższy; na przekór też światu
Będę od wszelkiej zasłaniał je krzywdy,
Jak to niebawem który z was poczuje.
DEMETRIUSZ
To będzie wieczną matki naszej hańbą.
CHIRON
Rzym nią pogardzi za tę szpetną słabość.
MAMKA
A na śmierć cesarz w swej pośle wściekłości.
CHIRON
Na myśl tej hańby rumienię się cały.
ARON
Oto jedyny zysk waszej piękności.
Zdradziecka farbo, objawiasz rumieńcem
Serca tajemne ruchy i rozmysły.
Inaczej ten jest zuch pomalowany.
Do ojca czarny uśmiecha się łotrzyk,
Jakby chciał mówić: stary mój kamracie,
Twoim ja synem. On bratem jest waszym,
W jednej połowie krew jego ta sama,
Która w zawiązku życia was karmiła,
Z tego samego na świat wyszedł łona,
Które i waszym było wprzód więzieniem;
Z pewniejszej nawet strony jest wam bratem,
Choć moją pieczęć na swej nosi twarzy.
MAMKA
Jakąż odpowiedź dać mam cesarzowej?
DEMETRIUSZ
Radź, Aaronie, co nam trzeba robić,
A wszyscy zdanie twoje podpiszemy.
Ocal to dziecko, byleś nas ocalił.
AARON
A więc zasiądźmy do wspólnej narady.
Bezpiecznym od was z moim chcę być synem;
To wasze miejsce; a teraz możecie
O ocaleniu waszym śmiało prawić.
DEMETRIUSZ
Jak wiele niewiast dziecko to widziało?
AARON
Brawo, panowie! Gdy radzimy zgodnie,
Jestem barankiem; ale rozdrażniony
Jestem groźniejszy od szczwanego dzika,
Od głodnej lwicy, od burz oceanu.
Lecz ile niewiast widziało to dziecko?
MAMKA
Oprócz Kornelii, położniczej babki,
Ja tylko sama jedna z cesarzową.
AARON
Ty, cesarzowa, babka położnicza;
Dwie mogą sekret bez trzeciej zachować;
Idź, cesarzowej powiedz, żem to mówił!
zabija ją
DEMETRIUSZ
Co robisz? Jaka myśl twa, Aaronie?
AARON
O panie, jest to manewr polityczny.
Chcecież, by żyjąc sekret nasz zdradziła
Z długim językiem szczebiotliwa kmoszka?
Nie, nie, panowie. A teraz słuchajcie,
Jakie stanowcze moje są zamiary:
Blisko stąd żyje pewien Muliteusz,
A mój spółrodak, właśnie że mu wczora
Żona powiła syna, a niemowlę
Jest do swej matki podobne i białe;
Śpieszcie tam, złoto szczodrą sypcie ręką,
Całą im sprawę wyłóżcie dowodnie,
Do jakiej syn ich urośnie wielkości,
Będzie dziedzicem rzymskiego cesarza
Na miejsce mego syna podstawiony,
Aby tę dworską ukołysać burzę.
Niech się z nim cesarz jak z swym cacka synem.
Słuchajcie teraz.
wskazując Mamkę
Jam dał jej lekarstwo.
Waszą jest rzeczą pogrzeb jej wyprawić.
Pola są blisko, a z was krzepkie zuchy.
Po tym obrzędzie nie marnujcie czasu,
Ale mi babkę przyślijcie co prędzej;
Bo kiedy babkę i mamkę wyprawim,
Niech sobie damy, co chcą, potem gwarzą.
CHIRON
Nie chcesz tajemnic twoich wiatrom zwierzać.
DEMETRIUSZ
Za tę troskliwość o Tamory honor,
Jak ona, wdzięczni są ci jej synowie.
Demetriusz i Chiron wychodzą, zabierając z sobą Mamkę.
AARON
Do Gotów teraz szybszy niż jaskółka;
Ten skarb mych ramion bezpiecznie tam złożę,
Tajnie pozdrowię pani mej przyjaciół.
Mój grubowargi niewolniku, w drogę,
Bo ty fortelów tych wszystkich przyczyną.
Będę cię karmił jagodą, korzonkiem,
Mlekiem, serwatką, a będziesz ssał kozę,
W jaskini mieszkał, lecz urośniesz mężem,
I, rycerz, będziesz rycerzom dowodził.
Wychodzi.