SCENA DRUGA
Komnata w pałacu Księcia. Turio, Protej i Julia (jako Sebastian).
TURIO
I cóż, Proteju, Sylwia na me prośby?
PROTEJ
Wprawdziem ją, panie, znalazł łagodniejszą,
Lecz w twej osobie upatruje wady.
TURIO
Nogi za długie?
PROTEJ
Nie, lecz nader szczupłe.
TURIO
Przywdzieję buty, co je zaokrąglą.
JULIA
na stronie
Ostrożną miłość któż znagli ostrogą?
TURIO
Cóż o mej twarzy powiada?
PROTEJ
Że biała.
TURIO
Kłamie, filutka, bo mam twarz czarniawą.
PROTEJ
Wszak perły białe, a dawnym przysłowiem:
„Często niewieście Murzyn perłą zda się”.
JULIA
na stronie
Perłą, co perły z jej oczu wyciska.
Lepiej oślepnąć niż się w nim zaślepić.
TURIO
Jakżeż się moja mowa jej wydaje?
PROTEJ
Źle, kiedy mówisz o wojnie.
TURIO
Lecz dobrze,
Gdy o pokoju i miłości mówię?
JULIA
na stronie
A jeszcze lepiej, gdy dajesz jej pokój.
TURIO
I cóż o mojej odwadze powiada?
PROTEJ
Och, o tym, panie, zupełnie nie wątpi.
JULIA
na stronie
Miałażby wątpić, znając twe tchórzostwo?
TURIO
I cóż o moim urodzeniu mówi?
PROTEJ
Mówi, że świetnym słyniesz pochodzeniem.
JULIA
na stronie
Prawda, bo zszedłeś z szlachcica na głupca.
TURIO
Czyż dobrze zważa na własności moje?
PROTEJ
Litość ją bierze nad nimi.
TURIO
A czemu?
JULIA
na stronie
Że taki jak ty osieł je posiada.
PROTEJ
Żeś je zastawił.
JULIA
Patrzcie, oto książę.
Wchodzi Książę.
KSIĄŻĘ
Jakież, Proteju, jakżeż się masz, Turio?
Kto z was ostatni widział Eglamura?
TURIO
Nie ja.
PROTEJ
I nie ja.
KSIĄŻĘ
Widzieliście Sylwię?
PROTEJ
Ani jej także.
KSIĄŻĘ
A zatem uciekła,
Snadź do Walencja. Wzięła Eglamura.
Trudno już wątpić. Zszedł ich mnich Wawrzyniec,
Gdy pokutując, wędrował po lesie.
Dobrze go poznał i jej się domyślał.
Lecz nie był pewnym, gdyż ją kryła maska.
Prócz tego miała wieczór się spowiadać
W Patryka celi, ale tam nie przyszła,
Wszystko to zda się stwierdzać jej ucieczkę.
Więc proszę, czasu nie trwońcie w naradach,
Lecz żywo na koń i zjedźcie się ze mną
Przy pochyłości u podnóża góry,
Na mantuańskiej drodze, którą zbiegli.
Śpieszcie się, mili młodzianie, i za mną!
Książę odchodzi śpiesznie.
TURIO
Otóż rzecz śliczna być krnąbrną dziewczyną,
Szczęście ją ściga, a ona umyka!
Mną gna chęć zemsty ku Eglamurowi
Raczej niż miłość ku niebacznej Sylwii.
Wychodzi.
PROTEJ
Mnie wiedzie raczej ma miłość do Sylwii
Niźli zawziętość na jej towarzysza.
Wychodzi.
JULIA
Ja zaś tam śpieszę skrzyżować tę miłość,
Nie szkodzić Sylwii, co przez miłość zbiegła.
Wychodzi