Miłość
Całą przyrodę jeden duch sprzęga:
Ten duch jest Miłość; — jak myśl zaścignie,
Od pyłku kwiecia, do planet kręga,
W niej mamy życia źródło i dźwignię.
Najpierwsze związki rodzinne, święte,
Ziarno, z którego miłość się wznosi.
To pierwsze kółko w sobie zamknięte,
To obieg ziemi wkoło swej osi.
Druga piękniejsza, czystsza i większa,
Miłość ojczyzny z pierwszej płynąca:
Ona to ziemski zawód upiększa,
To droga ziemi wokoło słońca.
Trzecia, co z obu pierwszych wykwita,
Zdumione myśli przed nią się korzą:
Jest to ludzkości miłość zakryta,
Po pochód światów za Myślą Bożą.
Gdy się zjednoczą potrójne koła,
Miłość Rodziny, Kraju, Ludzkości,
Kiedy je ziemia ogarnąć zdoła,
Wtenczas na ziemi Pan Bóg zagości.
Wicinnik20 na wiosnę
Słońce chmurki rozgania,
Wiosna rączkę nam poda,
Niemen skoczy z posłania,
Będzie niebo a woda;
My tą dróżką — drożyną
Popłyniemy z wiciną21.
Precz, kto lękasz się biedy!
Kto odważny — jak strzała
Do Królewca, Kłajpedy!
Jak my rannych żurawi,
Tam wiciny ciekawi.
Wraz na bacie24 k’nam zgrają
Płyną spasłe Niemczyska:
„Mospan Polak!” wołają,
Starszy kupca uściska;
Oj, podskoczy okrutnie
Kiedy żytko nam utnie!
Byłoż ziarna bogato!
Podziobały je wróble,
Że choć prosto na lato,
Zęby schowaj gdzieś w kuble;
Reszta płynie do Gdańska...
Wola Bożka i pańska!
I tam jeść chcą niezgorzej:
Wszyscy Boża drużyna!
My im damy dar Boży,
Oni dadzą nam wina —
Ot i kupcy, i pany
Radzi25 będą z zamiany!...
Maszcie, druhu jedyny!
Wtenczas ciebie ustroję
W kraśną26 flagę i w liny,
Jak we wstęgi dziewoję,
I wicina popłynie
Ku serdecznej rodzinie...