Amazonki
W internacie rytuał obcinania paznokci,
roztocza maja ucztę, kiedy dziewczynom
z filologii łuszczy się po solarium naskórek.
W kabinie prysznicowej rozkleiła się podpaska,
bordowa stróżka2 płynie po płytkach jak Orinoko.
W nocy pora polowań, deszcze niespokojne,
w tropikach giną koledzy z politechniki.
Nawiedzona w Skrzacie
Po rynnie zjeżdżał prysznicowy wirtuoz,
który zmieniał skarpetki raz na ruski rok,
raz na zawsze chciał skoczyć na piwo.
Malarka spod piątki, pogotowie seksualne
w kotłowni, lekką ręką pomagała kolegom.
Upośledzony wujek Józek, najlepszy model
na Wydziale Plastyki, tańczył na płytkach,
w kuchni, jakby rozgrywał partie szachów.
Tam byłam chiromantką, łaziłam po liniach
życia i serca jak akrobatka.